Rozprostowuję nogi na spłowiałym leżaku, chrupiąc soczyste i lekko kwaśne śliwki. Krzywię się odruchowo, ale tylko przez chwilę, bo moje życie ma słodki smak. Na przeciwnym balkonie kobieta myje okna. Kiedyś też bym nie spoczęła, dopóki wszystko nie byłoby zrobione na tip top. Z czasem się przekonałam, że taki stan nie ma szans nastąpić, a ja zasługuję, by dbać o siebie.

No i dlaczego mam nie brać z życia garściami? Dlaczego się nie uśmiechać, po co doszukiwać problemów i gonić króliczka? Od zawsze chciałam czuć, że moje życie ma znaczenie. Czasami zmagałam się z bezdenną pustką, ale tylko wtedy, gdy zamykałam się na emocje i swoje potrzeby. Okazało się, że nie są one tak skomplikowane i nie muszę ich szukać na drugim końcu świata.

Jeść, gdy jestem głodna, pracować z pasją, korzystać ze słońca, ale bez żalu schodzić z niego, gdy robi się gorąco. Nie omijać prostych przyjemności z wyimaginowanego lęku, że jak się ucieszę, to dostanę prztyczka w nos. A nawet jeśli, to poprzedniej chwili nikt mi nie odbierze. Otaczać się właściwymi ludźmi. Nie ze mną porównania, kto pierwszy zmienił samochód, ja z tych, co zepsute naprawiają i unikają wydatków, których głównym celem jest maskowanie niedostatków.

Powiedziałaś mi, że nie chcesz pracować na etacie i wszyscy pukają się w głowę, bo masz długie wakacje i wolne popołudnia. Powinnaś się cieszyć, ale nie potrafisz. Ja też nie umiałam, dlatego schowałam dyplom do szuflady. Ambicje do kieszeni. Nikt nie będzie mnie podziwiał. Nikt nie powie – lekarka, dyrektorka, być może dla wielu nie ma żadnego znaczenia, czy oddycham. Ale ma dla mnie. Dlatego – nie zmienię samochodu, spłowiałego leżaka, kierunku na wakacje. Słońce i sezonowe owoce wystarczą mi do szczęścia. Jeśli kiedyś zaznam luksusów, to nie kosztem przemęczenia, pracy, której nienawidzę, a jedynie dlatego, że wzrośnie wartość rynkowa tego, co oferuję.

Nie chcę myśleć o tym, co przede mną, że za mało osiągnęłam, ale z kolejnym szczeblem już powoli zacznę się robić akceptowalna i do przyjęcia. Nie chcę szukać czegoś więcej. Bo gdy zaczynam doceniać, okazuje się, że mam aż nadto i doprawdy nie wiem, co z tym bogactwem zrobić. Może podzielę się z przypadkiem napotkaną osobą. Może z rowerzystą, którego mijam na malowniczej ścieżce rowerowej wzdłuż torów. A może skieruję do siebie, uśmiechając się bez powodu. I będę oczekiwać najlepszego, bo nikt mi nie zabroni, bo ci, którzy oczekują najlepszego, najczęściej to dostają.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments