„Wiemy, że emocjonalnie zimni i zahamowani rodzice-rodzice, którym obce jest ich własne życie wewnętrzne-mają tendencję do wychowywania zimnych i zahamowanych dzieci.” N. Branden

Dziecko do prawidłowego rozwoju emocjonalnego potrzebuje rodzica, który akceptuje wszystkie emocje, jest empatyczny wobec dziecka, a ono może przejrzeć się w nim jak zwierciadle i znaleźć potwierdzenie, że to, co widzi, czuje – jest prawdziwe, adekwatne i akceptowane. Rodzica, który nie bagatelizuje zdarzeń, ani im nie zaprzecza, który nie odrzuca za mówienie nie czy za wyrażanie złości. Mamy problem z akceptowaniem u dziecka tych uczuć, które uważamy za niedozwolone. Co więcej, jeśli nie dajemy sobie prawa do potrzeb i uczuć, możemy złościć się na dziecko, gdy je wyraża.

 „Nigdy nie zaznali spełnienia swoich potrzeb i pragnień, a więc gniewali się na ciebie i zawstydzali cię, kiedy czegoś potrzebowałeś lub pragnąłeś.” John Bradshaw

„Jeśli rodzice traktują złość bez napięcia, ono też może bezpiecznie przeżywać własną złość. (…) jeśli dzieci nie nauczą się, jak radzić sobie z danym uczuciem, nie będą w stanie pomóc w tym również swoim dzieciom. (…) będą kojarzyć złość z lękiem przed odrzuceniem.” Skynner, J. Cleese

Życie w zaprzeczeniu

W niektórych rodzinach może panować niewypowiadana na głos, ale odczuwalna zasada: w naszej rodzinie nie złościmy się. Nie rozmawiamy o problemach. Rodzinie się nie odmawia. Nie mówi się źle o rodzinie (jak zatem żyć w zgodzie z wewnętrzną prawdą?). Może za to panować przyzwolenie dla braku kontroli (nadmiernego picia, niepohamowanych zakupów, nieleczonych nałogów), ale już nie dla bałaganu. Dziecko karane jest za zdroworozsądkowe spostrzeżenia oraz okazywanie uczuć i niedostatecznie chronione przed zagrożeniami.

„W chorej rodzinie każdy wepchnięty jest w sztywną rolę, służącą utrzymaniu nienaruszalności rodziny. Jeśli jeden z jej członków chce się od tej roli uwolnić, cała rodzina oburza się i obciąża taką osobę winą. Jeśli ktoś próbuje odejść od rodziny i mieć swoje życie, też zostanie napiętnowany. (…) Wychowując się w rodzinie dysfunkcyjnej, nie mogłeś zwrócić uwagi na swoje własne, wewnętrzne sygnały, bo byłeś zbyt zajęty rozwiązywaniem kłopotów rodzinnych. (…) dziecko koncentruje się wyłącznie na sytuacji zewnętrznej. Z czasem traci poczucie własnej wartości, nie mogąc budować go na podstawie sygnałów płynących z wewnątrz-gdyż ich nie zauważa.” J. Bradshaw

Brak przyzwolenia dla złości

„Okazuje się, że w każdej rodzinie niektóre uczucia uważane są za „dobre”, a niektóre za „złe”. Złe umieszcza się za kurtyną i cała rodzina ma rodzaj cichej, ale bardzo wiążącej umowy, że emocje ulokowane za kurtyną, muszą pozostać niezauważone.”  Skynner, J. Cleese

Tym niedozwolonym uczuciem jest najczęściej złość. Utrata kontaktu ze złością sprawia, że nie stajemy w swojej obronie, zgadzamy się na wszystko, nie odczuwamy już własnych potrzeb i skupiamy się na zadowalaniu innych. Taka jest cena, jaką płacimy, by nie stracić akceptacji w rodzinie, w której pewne emocje są niedozwolone.

„To jest tak, jakbyśmy we własnej głowie zaciągali kurtynę, żeby odgrodzić się od uczucia, na które nie chcemy patrzeć-tego, o którym sądzimy, że powinniśmy je ukrywać (…) dlatego, że przeżywając je, człowiek czuje się zły (…) w końcu dochodzi do tego, że zaczyna mieć bardzo przykre, bolesne i trudne do zniesienia poczucie, że nie jest wart akceptacji i miłości.” Skynner, J. Cleese

W niektórych rodzinach panuje przyzwolenie tylko dla pozytywnych emocji, uśmiechu. Jednak nie jest on autentyczny. Jest maską zakładaną, by nie sprawiać kłopotu. Jeśli tracimy kontakt ze złością czy smutkiem, nie możemy mieć go z radością. Odcięcie jednej emocji odgradza nas od pozostałych.

„Złości używamy, aby bronić swego, jeśli ktoś próbuje nas poniewierać lub wykorzystywać. Bez niej nie można się obronić, kiedy trzeba. A więc ktoś, kto umieścił za kurtyną swoją złość, będzie się wydawał bierny i nieśmiały. Inni będą nim dyrygować, bo nie umie uruchomić swojego gniewu. Nie potrafi dochodzić własnych praw.”  Skynner, J. Cleese

Jednak niewyrażana złość nie rozprasza się. Poświęcamy mnóstwo energii, by nie dopuścić jej do siebie, aż dochodzi do niekontrolowanego wybuchu. Wtedy złość, która jest naturalną reakcją na odczuwany dyskomfort, zamienia się w agresję.

„Wysiłek związany z trzymaniem szczelnie zasłoniętej kurtyny pochłania mnóstwo energii,(…), jeśli odetniemy się od jakiejś emocji, to nasza ogólna równowaga ulega zachwianiu, (…) złość, zazdrość, lęk czy każde inne uczucie-mogą się stamtąd wymknąć, jeśli osłabimy czujność. Dlatego część psychiki ciągle musi  mieć się na baczności przed niewidocznym wrogiem. Właściwie nawet nie wiadomo dlaczego, ale nigdy nie możemy zupełnie się rozluźnić, co powoduje napięcie i zmęczenie.” Skynner, J. Cleese

Odgradzanie się od jednej emocji powoduje zachwianie równowagi, sprawia, że tracimy kontakt z pozostałymi emocjami. Nie jesteśmy zdolni do budowania emocjonalnej bliskości, odczuwamy wewnętrzną pustkę, którą próbujemy zamaskować osiągnięciami, możemy być narażeni na depresję, nałogi. Brak kontaktu z własnymi uczuciami to aleksytymia, czyli nieumiejętność identyfikowania, rozumienia i nazywania własnych stanów emocjonalnych oraz wyrażania uczuć. Ze względu na tabu wokół mówienia negatywnych rzeczy pod adresem rodziców, niektórzy spędzają życie bez kontaktu z życiodajną energią wypływającą z emocji. „Nie było tak źle”-sumują. Skazują się na życie w zaprzeczeniu w imię lojalności wobec osób, które nigdy nie traktowały ich potrzeb poważnie, a jedynie pilnowały, by swoją autentycznością, spostrzegawczością, nie stanowiły zagrożenia dla systemu iluzji.

„Pozwolenie swojemu wewnętrznemu dziecku na popełnianie błędów sprawia, że staje się ono bardziej spontaniczne. (…) zaangażować się w życie to znaczy być gotowym do zaakceptowania cierpienia i ryzykowania bólu.” J. Bradshaw

Dopiero, gdy dopuścimy wszystkie emocje, mamy szansę odczuwać również radość.

„Matka nie może przekazać dziecku dobrego samopoczucia, jeśli sama jest go pozbawiona.” John Bradshaw

Sfrustrowani rodzice, pozbawieni zdrowego poczucia własnej wartości, pogrążeni w nałogach nie potrafią cieszyć się z dorosłymi dziećmi, często ich sukcesy postrzegają jako zagrożenie. „Możesz odnieść sukces, ale nie większy od mojego”, „Możesz być szczęśliwy, ale nie bardziej niż ja.”

Marta Szyszko

na podstawie:

żyć w rodzinie i przetrwać

Przeczytaj także:

Jaki ślad w życiu dorosłego dziecka zostawia toksyczna rodzina i jak dać sobie szansę na szczęście?

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments