niedoskonała mama

niedoskonała mama

felieton

Zdążyć przed głodem

3 w nocy, najlepsza faza snu, wiercenie, jęk, co znowu?! – Usmaż mi jajka. Chciałoby się odpowiedzieć – Cycki se usmaż, ale nie, człapię, smażę, karmię, śpimy dalej.

Próbuję nadrobić stracony sen, ktoś kładąc łapkę na mojej twarzy, napiera – wafelka z miodem. Znowu, znowu jest głodny? Witaj kuchnio – moje przeznaczenie, miejsce w którym spędzam kwiat swoich lat. Inni w tym czasie ruszają szarymi komórkami nad intensywnie interesującymi projektami, popchną ciepły kubek, na kolację kanapkę z serem.

Nie zastanawiają się co jest silnym alergenem, nie są dieto – centryczni, a ja zazdroszczę im tego luzu, tego nie rozbierania na czynniki pierwsze składu, pochodzenia, przeznaczenia. Jak zapodać wapń, bez mleka krowiego, ile białek jest w fasoli, soczewicy, versus szynce różowiutkiej?

Ojciec rodziny tacha siaty z biobazaru, wyrzuca – wiesz, jeszcze stówka i przekroczymy dozwolony limit na ten tydzień, który można przeznaczyć na jedzenie przy założeniu, że trzeba jeszcze żyć – spalać benzynę, kupić zimowe kozaczki. I tak dalej.

Wiem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wiem, że przejadamy zdolność kredytową i wakacje na Bali, drobne przyjemności i romantyczne kolacje przy świecach. Pełna lodówka daje mi poczucie bezpieczeństwa. Potrzeba pierwszego rzędu nie zginie w czeluści wydumanych potrzeb konsumpcyjnych. Donoszę stare spodnie i nie muszę się martwić, że tania siła robocza okupiła życiem mój nowy T-shircik, bo T-shircika zwyczajnie nie będzie.

Nie ma kasy, to po pierwsze, nie ma kiedy – bo ja stoję w tej kuchni i szykuję. Dziecko starsze wraca z przedszkola i rzuca się na jedzenie, głodzą, czy jak? Mówi, że nie.

Są też inne okresy – no zjedz troszeczkę. – Nie! Ale tyle godzin bez zagrychy, to może placuszki, jak nie kaszkę, może zupkę, jak nie frytki, powiedz tylko co? Ono mówi, matka szykuje, dzieciak zdążył się rozmyślić.

Co Ty robiłaś cały dzień?

Pewnie gdybym podsumowała czas przeznaczony na różne czynności, stanie w kuchni wysunęłoby się na prowadzenie. Pewnie gdyby na sesji coachingowej ktoś mnie spytał – czegóż, Kobieto chciałabyś mieć w życiu mniej, by tak nie zrzędzić, bez wahania odparłabym – gotowania. Niech ktoś to zrobi za mnie, niech ja w tym czasie połechtam swoje ambicje zawodowe, skoczę na regulację brwi i depilację okolic bikini. Niech sobie pobłądzę wśród odzieży z drugiej ręki i znajdę coś, w czym poczuję się kobieco. Ale takie cuda, tylko sporadycznie, po dogłębnym planowaniu.

Zeszło czterdzieści jajek w tym tygodniu – podsumowuje on. Ja – no to 10 na łebka, tylko, że dla nas nie starczyło…

I jeszcze na zakończenie bajka o trzech świnkach, w której kumulują się wszystkie czarne scenariusze, że jedzenia będzie niewystarczająco. Tato, opowiedz mi bajkę o trzech małych świnkach. – Były raz sobie trzy małe świnki, a potem w lodówce leżały trzy tłuste schaby. Koniec.

Niedoskonała Mama

Comments

comments

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Ola Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ola
Gość
Ola

U mnie mąż narzekał, że za dużo czasu w kuchni spędzam. Nawet Thermomixa mi kupił, żeby było szybciej i łatwiej.

No to teraz jeszcze więcej czasu spędzam w kuchni – tyle, że teraz to już praktycznie tylko surowce kupuję, więc przynajmniej oszczędniej jest. Za drogi ten sprzęt był, żeby pozwolić mu stać.