niedoskonała mama

niedoskonała mama

sand-768783_1920
przemyślenia

Zbawienna moc prawdy

Czasami doskonale wiemy, jaka jest prawda. Ale zamiast ją przyjąć z wszelkimi konsekwencjami i chodzić nowymi ścieżkami, coś odpuścić, z czegoś ważnego zrezygnować, wolimy pytać:

czy na pewno?

I karmić się złudną nadzieją: a może to jednak nieprawda?

Dopóki nie postawimy sprawy jasno, dopóki nie zdobędziemy się na uczciwość wobec siebie, utkniemy w czarnym punkcie fałszywych złudzeń, cierpienia i przestaniemy wzrastać. Staniemy sobie na drodze do szczęścia.

Przestań się łudzić, od przyznania się do prawdy zaczyna się uzdrowienie.

Prawda dochodzi do nas dopiero wtedy, gdy jesteśmy gotowi ją unieść (często zanosi się na nią latami!), ale po niej bardzo szybko następuje wyzwolenie, wewnętrzna wolność. I nie ma znaczenia, co ludzie pomyślą, bo nie żyjemy dla ich zadowolenia, nie oni odbijają nam się w lustrze co rano. Może nasze mocne postanowienie ich zaskoczy, może będą nas namawiać, byśmy robili to, co kiedyś, bo nasza zmiana im też otwiera oczy, być może w nie kłuje. Tak łatwo jest zostać tam, gdzie się było, ale mimo konieczności podjęcia nadprogramowego wysiłku i kombinowana, nie warto ulegać wygodzie i przyzwyczajeniu. Prawda wiąże się z odwagą do zmian, często nielogicznych i niezrozumiałych dla innych. Bo jak odciąć się od miejsc (wydeptanych, pachnących znajomo, oswojonych), ludzi (za którymi się tęskni!), ale prawda nie pozostawia złudzeń-trzeba to zrobić, jeśli są one siedliskiem pokus, zła, krzywdy.

Czasem jesteśmy zaślepieni, robimy złe rzeczy, ale niechcący. Czasem wpadamy w pułapkę, jednak od momentu odkrycia prawdy, bierzemy już pełną odpowiedzialność za swoje wybory, przede wszystkim moralną.

Ale nawet wtedy mamy wybór, by się od prawdy odwrócić, wrócić na stare śmieci. Grunt to nie ulec tej pokusie.

Dźwiganie prawdy jest zawsze trudniejsze niż uleganie doraźnym rozwiązaniom, przynoszącym natychmiastową ulgę lub korzyść, ale tylko prawda nas nasyci.

Będziemy bez wstydu patrzeć w lustro w poczuciu, że robimy to, co trudne, ale właściwe.

„Prawda jest tylko jedna, nie ma dwóch prawd” – niezależnie od tego, jak trudna jest do przyjęcia. Nie można jedną nogą tkwić w kłamstwie, ułudzie, a drugą w prawdzie, trzeba dokonać drastycznego cięcia, trzeba się solidnie zdecydować. Nie można być trochę w ciąży, nie można trochę opowiadać się za prawdą, to zawsze kwestia wyboru jednego z dwóch rozwiązań. Tu nie ma miejsca na szarości, kompromisy. Albo wybieramy prawdę, albo wręcz przeciwnie.

Satysfakcja z ulegania pokusie różni się od wstrzemięźliwości w słusznej sprawie tym, że złem nie można się nasycić, zło jest brudne, towarzyszy mu poczucie winy i przegranej. Im więcej go mamy, tym bardziej głodni się czujemy, dostarczamy sobie frajdę budowaną na czyjejś krzywdzie, ale to równia pochyła w dół. Nie da nam nic poza chwilową przyjemnością lub mocnymi wrażeniami, za które kiedyś przyjdzie słono płacić poczuciem winy, kacem moralnym, obrzydzeniem do siebie. Zło karmi się naszą pychą.

Wstrzemięźliwość syci i uszczęśliwia do końca. Bo to nie spełnienie niemoralnej zachcianki obdarowuje i wewnętrznie ubogaca, ale świadomość, że się jej sobie odmówiło, by nie niszczyć kogoś, by nie stracić siebie. Bo bycie po słonecznej stronie napawa pełnią i uśmiechem, nawet jeśli nie ma się nic poza swoją wstrzemięźliwością i byciem człowiekiem z zasadami, nawet jeśli wyrzekło się wszystkiego, by być sobie wiernym. Radość i spełnienie daje to, po co się nie sięgnęło, z czego się zrezygnowało, mimo pokusy, a nie utrata hamulców, by sięgnąć po zakazany owoc. Prawda bywa trudna do udźwignięcia, ale nagroda za trzymanie się jej jest nieporównywalnie lepszą zapłatą niż życie w złudzeniach i szukanie przyjemnych wrażeń jej kosztem.

Lepiej się dwa razy zastanowić, niż zrobić coś, czego miałoby się potem żałować, co mogłoby zaszkodzić nam lub komuś. Bo lepiej nie mieć nic (a mimo to czuć się bogatym!), niż sięgnąć po coś, co nie jest dla nas, należy do kogoś innego.

Zamiast szukać mocnych wrażeń i tępo zagłuszać nimi cierpienie, lepiej poszukać szczęścia w prawdzie, spokoju i wewnętrznym wyciszeniu, zaufaniu do siebie, że w momencie pokusy i wolności wyboru, wybiera się długoterminowe dobro, a nie wygodę i chwilową gratyfikację. Nie ma większej słodyczy ponad tą, że się postępuje w zgodzie z własnym sumieniem, sprawiedliwie i kieruje w stronę dobra.

Marta Szyszko

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o