niedoskonała mama

niedoskonała mama

shoes-1014606_1920
felieton

Zapiski z telefonu

Zobaczyła w second-handzie nieprzechodzone buty ślubne, z małym przybrudzeniem przy kostce. Kiedyś przeżywały swoją świetność w blasku reflektorów, dziś stoją tu zupełnie zapomniane, pozbawione dawnej świetności.

Tak niewiele dzieli je od bycia na topie, bycia gwoździem wieczoru, do codzienności w lumpeksie, która nie pachnie paryskimi perfumami, ale wymaga pohamowania wstrętu, w której na próżno szukać młodości, elegancji, podniosłości.

Niedawno rozchwytywane, dziś niezauważane, pozbawione dawnej wartości, otoczenia sukien, tiulów, eleganckich ekspedientek nadskakujących młodym kobietom, które z podekscytowaniem rozpoczynają nowy etap w życiu, w towarzystwie zafascynowanych nimi matek.

Ona nie była już tą młodą kobietą w nowych szpilkach ecru. Czuła się trochę jak te buty. Było jej żal tych szpilek, a jeszcze bardziej było jej żal tego, co już nie wróci. Miała już swoje 5 minut, została codzienność, która nie zawsze pachnie zachęcająco, w której nie pobrzmiewa ekscytacja, w której trzeba oswajać własną przeciętność, do której nie pasuje francuskie manicure, a nawet gdyby, to są pilniejsze wydatki. A to, co niegdyś bez skazy, ma coraz bardziej widoczne przybrudzenia.

Opadły tiule, zapach drogich perfum nie unosi się w powietrzu. Dzwoni rano budzik, dzieci się wściekają, coraz mniej specjalnych okazji, by wyglądać jak milion dolarów i o 10 lat za późno na zrobienie takiego wrażenia. Dziś świętem są naleśniki na niedzielne śniadanie.

Coraz mniej romantyzmu wokół, a coraz więcej umów, konkretów i zobowiązań. Trzeba mieć łeb na karku i troszczyć się nie tylko o siebie, ale myśleć o innych i o przyszłości. Codzienność czasem wydaje się taka chłodna, nastroszona i bezkompromisowa. Nie jak ta miękka kanapa w kiczowatym salonie ślubnym, w którym wszystko przypomina bezę i jest za słodkie, by mogło być możliwe.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments