niedoskonała mama

niedoskonała mama

czas na pauzę
społeczeństwo

Za dużo tych etatów

Bardzo lubię swoją pracę, mogłabym nawet powiedzieć – to jedna z większych radości, jakie zostały mi w życiu i nikt się nie czepia, że marnuję czas, bo w końcu zarabiam. Tylko, że nie mam tego komfortu, co większość mężczyzn w społeczeństwie, by wstać rano, poprzeglądać newsy na Onecie, sprawdzić fejsa, wystroić się w garniak, wypachnić i polecieć do pracy. Przez cały czas myśleć, że to moje jedyne zobowiązanie.

Jestem zmęczona, zaorana, dzieci złapały jakąś paskudną infekcję, z powodu której 2 tygodnie nie spałam i nie mogę dojść do rytmu, nie wiem – ten wiek? W robocie gorący okres, trzeba być mega produktywnym, a ja o 20.00 czuję, że zamykają mi się oczy.

I jeszcze rodzina – z tym porozmawiać, z tamtym się spotkać, na takie spotkanie pojechać, bo jak nie, to obraza. Dwoje małych dzieci, które są non stop głodne, a wymagania kulinarne mają niemałe. No i związek, mam przystojnego męża, kto ma zadbać o niego, jak nie ja? Na pewno parę chętnych by się znalazło, bo femme fatale krążą wokół niego regularnie, można się przyzwyczaić.

I nie wiem, co wybrać, bo najchętniej wybrałabym się na weekend w SPA, albo tydzień pod palmami, ale nie jestem radosną singielką bez zobowiązań. Idą Święta, trzeba się postarać, nie przejdzie barszczyk z proszku i dania od „Leniwej gospodyni”.

Mam wszystko, mam tak wiele, każda ze sfer jest dla mnie ważna, nie chcę zaniedbać niczego, ale efekt jest taki, że padam na pysk, nie mam nawet czasu pomyśleć o chwili spokoju, ciągle na służbie dla całego świata.

Nie jestem ze stali.

Chyba czas najwyższy na piżamowy dzień, na dzień odfajkowania minimum, co pozwoli mojemu światu nie rozsypać się na kawałki, a dzieciom nie chodzić głodnymi. Czas zwolnienia obrotów, czas delektowania się slow food, czas egoizmu totalnego i buntu, jeśli ktoś tylko spróbuje wejść mi w paradę.

Może szkoda słów na takich ludzi, ale uwierzycie, że znajdą się jednostki, które uważają, że siedzę w domu i się relaksuję, ewentualnie „nic nie robię”, bo to mój mąż chodzi do pracy i zaharowuje się dla rodziny. A cała ta organizacja codzienności, by on mógł w spokoju skupić się na swojej pracy, a ciepły obiad na stole, mimo że też mam swoje deadliny i etat przy dzieciach?

Kobiety w społeczeństwie są mocno niedoceniane, a wiele osób uważa, że to co robią na co dzień, to ich psi obowiązek, dopóki oczywiście nie przestają się z niego wywiązywać.

Marta Szyszko

Comments

comments