niedoskonała mama

niedoskonała mama

kuba
podróże

Z pamiętnika polskiego podróżnika Kuba cz. I

Już na samym początku, jako jedyny z całego samolotu przeszedłem rewizję osobistą. Nie było łatwo wytłumaczyć się z damskiej bielizny w moim bagażu. Myślę jednak, że wyrozumiały pan celnik przyjął do wiadomości, że do długopisów w zestawie będę dołączał  stringi. Z lotniska miał mnie odebrać chłopak Doroty, dla którego wiozłem trochę fantów, w tym wyżej wymienioną bieliznę, koszulki, a przede wszystkim komputer.

Podróż po Kubie musiałem zacząć z nastawieniem, że nie dam się żadnym Kubaneros obsługującym turystów. Zebrałem już pewne doświadczenia w trakcie moich poprzednich podróży…

kuba-osiol

Dość szybko okazało się, że cudowna metoda nauki hiszpańskiego Michela Tomasa, polegająca jedynie na słuchaniu audiobooka, nie sprawdziła się. A przecież jestem zgodnie z jego tokiem nauczania advanced in Spanish, po całym miesiącu nauki! Na szczęście uniwersalny body language, jak i to, że obsługa turystów zna trochę angielski sprawiły, że przetrwałem pierwszą noc.

A wszystko to po, by następnego dnia okazało się, że Carlos, chłopak Doroty, zna tak dobrze angielski, jak ja hiszpański. Przekazałem mu rzeczy, wręczyłem list od Doroty, wypełniłem jej zalecenia i się zmyłem. Wróciłem do casa particular załatwionej po znajomości przez Carlito…

Droższa i w gorszym położeniu, niż ta, którą sam znalazłem pierwszej nocy. Ładne mi znajomości. W drodze powrotnej miałbym już mieszkać u jego znajomych, którzy nie chcą nic za wynajem, a jedynie bym zapraszał ich na obiady… Chyba podziękuję za taka przysługę. Szczególnie, że udało mi się stargować cenę w casa particular i ogólnie jest tam bardzo przyjemnie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Uwolniony od obowiązków, rozpocząłem nowy dzień, będący oficjalnym początkiem mojej podroży. Wcześniejsze dwa dni podłamały trochę moje morale. Czułem zmęczenie psychiczne i brak siły do walki. Na szczęście udało mi się oddać chwili. Naszła mnie wena na robienie zdjęć, otwarcie Kundery, czy kontynuację nauki hiszpańskiego, zgodnie z cudowną metodą. Odżyłem.

Na wieczór zaplanowałem wyjście do salsoteki, a wcześniej przetestowanie Mojito w Cafe G – kawiarence dla studentów. Nie była to ani kawiarnia, ani studencka, ale Mojito mi przyrządzili. Kubańskie Mojito, a mięty pożałowali i cukier nie chrupał… Może tak właśnie ma wyglądać prawdziwe Mojito?

Po kilku minutach zostałem zaproszony do całkiem kosmopolitycznego stolika. Znalazło się tam czworo Kubańczyków, troje Rosjan i po przeniesieniu się do mieszkania jednego z Kubańczyków, zastaliśmy gromadę Kanadyjczyków, z jeszcze większą gromadą Kubańczyków.

Od razu uderzył mniej przepych tego mieszkania, nawet porównując je z europejskimi standardami. Okazało się, że gospodarz jest synem amerykańskiego ambasadora, który pokochał Kubankę. Dość szybko przejrzał na oczy i się rozwiódł, jednak byli wystarczająco długo ze sobą, by wyhodować owoc wspólnej miłości, którym był Dali. Był on też pierwszym prawdziwym Kubańczykiem, z którym miałem okazję dłużej porozmawiać.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Życie Kubańczyka to: ron, bailando y chicas. Muchas chicas! Choć on akurat za Polkami nie przepadał, bo wszystkie trzy, z którymi był, zakochały się w nim, oczekując tego samego od niego. A przecież on nie musi udawać miłości dla paszportu. Właściwie to ma dziewczynę z Francji, którą poznał odwiedzając tatę w USA i z którą ma zamiar się ożenić. Był pierwszym z Kubańczyków, który zdradził mi ich sposób na życie.

Rum, taniec, fiesta. Ale prawdziwa fiesta zaczyna się dopiero, gdy ich partnerka jest nieobecna, bo otwierają się nowe możliwości. Oczywiście dziewczyny fiestować nie mogą bez swych mężczyzn. Tak więc, podczas gdy jego Francuzka grzecznie czekała, on codziennie fiestował z inną.

kuba tance

Tylko skąd ta naiwność u kobiet? Może z początku tez chcą się zabawić, ale zapominają o jednym. Kubańczycy (latino loverzy) są szalenie niebezpieczni. Są gorący, gdy potrzeba i chłodni, gdy potrzeba. A przecież chłód permanentny ze strony gorących kochanków, spotka każdą. A wtedy tracą głowę, gdy w ich sercach pojawia się tym większa miłość, płynąca z odtrącenia.

Przytoczę  pewien szablon rozmowy, przez który przeszedłem kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt razy na Kubie. Głównie była to młodzież w wieku 15-40, ale też zdarzało się to usłyszeć od kobiet i podstarzałych ludzi. Swoją drogą Kubańczycy starzeją się o wiele wolniej, więc jeśli się nie spytasz, to nie ocenisz prawidłowo wieku, zaniżając go niemal zawsze. Wracając do tego szablonu, wygląda on tak:

Ktoś: masz dziewczynę?

Ja: mam, ale w Polsce.

Ktoś: a masz dziewczynę na Kubie?

Ja: Nie!

Ktoś: nie podobają ci się Kubanki?

Ja: niektóre są ładne.

Ktoś: to dlaczego nie masz dziewczyny na Kubie?

Ja: bo mam w Polsce!

Ktoś: ale jesteście małżeństwem?

Ja: nie.

Ktoś: czyli możesz mieć tu dziewczynę.

Ja: nie.

Ktoś: dlaczego?

Ja: bo mam dziewczynę w Polsce!

….

Inne w podobnym stylu dialogi:

A ty Masz dziewczynę?

Tu?! (na imprezie) Nie.

….

Albo:

Masz dziewczynę?

Czasami, jak pójdę na disco.

Tekst: Megabolo vel Dresohipis

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o