niedoskonała mama

niedoskonała mama

wyrzekasz się siebie dla rodziny?
społeczeństwo

Wyrzekasz się siebie dla rodziny? Nikomu nie robisz dobrze…

Czy wzór na szczęście z biuletynu, odmierzane rozwożeniem dzieci rodzinnym cackiem do placówek, następnie odpalaniem wszystkich urządzeń ADG i smyraniem kuchennym odkurzaczem do paproszków po designerskich kafelkach, równa się spełnieniu?

Co jest ze mną nie tak? Czego mi brak? Powinnam być taka szczęśliwa, a nie jestem. Powinnam emocjonować się pieluszką okalającą małą pupkę, a jedyne na co mam ochotę, to przemierzyć szklane drzwi, rozwijać się na szkoleniu zawodowym, czy to czyni mnie wyrodną? Czy nie jestem wystarczająco dobrą mamą, troskliwą żoną, stuprocentową kobietą?

Płeć to umowna klasyfikacja. Za pierwszą falę feminizmu obwiniany był dostęp kobiet do uniwersytetów. Przeskok z Nietzschego na zlewozmywak okazywał się zbyt bolesny. Raz smakując autorozwoju, perspektyw na aktywność zawodową i mnogości dróg, którymi można podążać, wiele kobiet zawężonych do roli posługaczki, sięga po alkohol, psychotropy lub zapada się w sobie i dusi własną bezsilnością.

Jedyna słuszna ścieżka na kobiecość nie przysłużyła się też dzieciom, wychowywanym w Stanach Zjednoczonych przez zdesperowane panie domu. Choć mogłoby się zdawać, że poświęcenie na jakie zdobyły się kobiety, w imię scalenia rodziny (kosztem nich samych), przynajmniej zaobfituje zadbanymi dziećmi, nic bardziej mylnego…

„Wielu lekarzy, psychoanalityków i socjologów dostrzegło u synów i córek gospodyń domowych podobny, nienazwany problem, z którym borykają się panie domu, tylko że w przypadku dzieci przybrał on bardziej patologiczną postać. Specjaliści z coraz większym zaniepokojenie obserwują u amerykańskich dzieci nową groźną pasywność, mięczkowatość i znudzenie.” Mistyka Kobiecości Betty Friedan

Choć zdawać by się mogło, że hasło – szczęśliwa matka, to szczęśliwe dziecko, ma służyć usprawiedliwieniu wyrzutów sumienia i poczucia winy wyzwolonych kobiet /lub jak kto woli kobiet, które korzystają ze swego przywileju do myślenia i brania udziału w życiu społeczno – zawodowym/, jednak jest to potwierdzone przez psychologów.

Nie wiem kim jestem, wiec zostanę żoną – pierwszy kryzys tożsamości kobiet

Wiele Amerykanek pchało się na uniwersytety w jednym celu – poznania męża, założenia rodziny, dbania o dom. Niewiele z nich kończyło studia, a potem wykonywało z pasją swój zawód. Mówimy o latach 60-ych XX wieku, a nadal z takim podziałem płci i ról społecznych, można spotkać się w wielu polskich rodzinach.

Media nachalnie promują kobietę domową, jako wzór cnót i jedyne słuszne powołanie. Na większości mainstreamowych portali wmawia się nam, że nie możemy interesować się niczym innym, niż dobro dzieci, zdrowe posiłki, błędy wychowawcze, porządki domowe. Brak polityki, sztuki, wzorów kobiet, które nie wyrzekły się siebie, ale i to się zmienia poprzez oddolne inicjatywy kobiet – często matek.

Co zrobić ze swoim życiem po studiach? To jeden z ważnych kryzysów tożsamości, które nader często łatamy szybkim zamążpójściem, bez skorzystania z szansy poznania siebie w roli pracownika, wolontariusza, społecznika. Nie wiemy kim być, więc przywdziewamy fartuch, którym potem ocieramy gorzkie łzy, bo nie jest tak, jak się spodziewałyśmy, dalej mamy poczucie pustki i jakiegoś niezrealizowania. Tym razem czas się obudzić – stanąć twarzą w twarz z lękiem – skoro nie spełniam się całkowicie w roli żony i mamy, to gdzie jeszcze powinny zaprowadzić mnie przeczucia i ambicje? I podążać swoją drogą.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments