niedoskonała mama

niedoskonała mama

wydęte usteczka
felieton

Wydęte usteczka…

… – one najbardziej oczarowały mnie podczas, ostatniego już w czasie ciążowego maratonu, usg. Siedzę teraz i patrzę na jedno ze zdjęć, na którym widać tylko mały nosek i te wargi właśnie, soczystsze nad owoc – to o nich musiał pisać Gałczyński, choć nie mógł wiedzieć, że będą aż tak doskonałe.

Niewiele na tym usg widać, bo moja córcia jest już duża i ruchliwa. Rozwija się doskonale. Trafia kciukiem do buźki i ssie go łapczywie, co jej tatuś odczytał jako dowód nieprzeciętnej wręcz inteligencji :)

Przez ponad trzy miesiące, które minęły od naszego ostatniego spotkania tete a tete, nie wyrósł jej penis, co jest informacją o tyle istotną, że ułożyliśmy już sobie życie z córką i przestawienie się na syna byłoby dodatkowym zadaniem, a do takich bonusów nie mamy już teraz głowy ;)

Moja córka jest zatem kobietą, jeszcze miniaturową zupełnie, ale kobietą. Jakże ciężkie przed nami zadanie, żeby tej kobiecie pomóc zbudować tak silne poczucie własnej wartości, aby „być” definiowało ją w życiu, nigdy „mieć”.

Jeszcze się nie urodziła, a my tyle byśmy dla niej chcieli. I nie mam na myśli tego, kim chcemy, żeby była, ani jaka chcemy, żeby była. Chcielibyśmy, żeby było jej dobrze. Jakąkolwiek drogą pójdzie.

Choć nie ukrywam, że przeraża mnie ubieranie jej w różowe falbany i kupowanie lalek, wyglądających jak małe prostytutki (a swoją drogą, niezwykłe jakiej degradacji społecznej uległa ta profesja[i]), ale jak odmówię swojej córce, kiedy będzie miała te pięć/sześć/siedem lat?

Jak jej wytłumaczę, że taka sukienka to obciach, a od lalki-prostytutki lepsza byłaby szmaciana kukiełka? Może wcale nie jestem gotowa zaakceptować mojej córci taką, jaka będzie, chyba, że jej osobowość będzie mieściła się w przyjętym przeze mnie paradygmacie? Wiem, że mam czas na takie przemyślenia, wiem…

Kiedy wracaliśmy po wizycie do domu, a ja wciąż roztkliwiałam się nad tymi usteczkami, D. zapytał Zakochałaś się w niej, prawda? Tak. Prawda. Zakochałam się bez pamięci w tych usteczkach, w tym nosku. W tej dziewczynce, którą będę poznawała przez resztę mojego życia. Zakochałam się.

Ale zakochałam się też po raz wtóry w jej ojcu, kiedy powiedział mi dziś Ja już ją kocham. Bo mężczyźni podobno uczą się kochać dzieci, bo to u nich podobno nie jest tak instynktowne. A D. kocha naszą córkę. A D. jest miłością mojego życia.


[i] Zachęcam do lektury: http://pl.wikipedia.org/wiki/Prostytucja_sakralna

tekst: Dorota Lipińska

Autorka bajek dla dzieci, założycielka www.soojka.pl

logo soojka.pl

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o