Czym są naturalne konsekwencje w wychowaniu, jak odróżnić konsekwencje od kar i czy warto wyciągać konsekwencje za zachowanie dziecka?

„Jeżeli dziecko spóźni się na kolację, posyłamy je do łóżka z pustym żołądkiem. Jeżeli zostawi w szkole kurtkę przeciwdeszczową, następnego dnia zmoknie. W ten sposób dziecko rzekomo uczy się punktualności, koncentracji czy czego tam jeszcze. Ale zapewne głębiej zapadnie mu w pamięć to, że mogliśmy mu pomóc, a jednak nie pomogliśmy. Jak zauważa dwóch badaczy: ,,Kiedy stoisz obok i pozwalasz, by działy się złe rzeczy, twoje dziecko doświadczy dwojakiego rozczarowania: coś idzie nie tak, a tobie nie chce się nawet kiwnąć palcem, żeby zapobiec niefortunnemu wypadkowi. Metoda naturalnej konsekwencji jest w gruncie rzeczy formą kary.” A.Kohn

Kiedy mamy do czynienia z karą, a kiedy z konsekwencją?

„Moim zdaniem, tak zwane wyciąganie konsekwencji nie jest niczym innym jak karaniem, choć nadajemy mu pozornie łagodną nazwę. Gdy rodzic „umawia się” z dzieckiem (czytaj: informuje dziecko), że za brak pozytywnej oceny w szkole otrzyma ono niższe kieszonkowe, to de facto wyznacza karę za przewinienie. W końcu między ocenami w szkole a kieszonkowym nie ma żadnego związku typu przyczyna-skutek.” Zofia Aleksandra Żuczkowska

Jeśli dziecko nie posprząta zabawek, zabieranie ich na jakiś czas jest karą, ponieważ rodzic ingeruje w przebieg zdarzeń. Konsekwencją jest nadepnięcie na zabawkę, co może okazać się bolesne, połamanie jej, zgubienie się pionków z gry lub klocków z zestawu.

„Jeśli mój syn wyda całe miesięczne kieszonkowe w ciągu pierwszego tygodnia, naturalną konsekwencją jest to, że przez kolejne trzy tygodnie nie będzie miał pieniędzy.” Zofia Aleksandra Żuczkowska

Będzie więc musiał czekać na kolejne kieszonkowe. W ten sposób nauczy się lepiej gospodarować pieniędzmi, a także cierpliwości, odpowiedzialności i tego, że w życiu istnieją pewne ograniczenia.

Czy warto wyciągać konsekwencje za zachowanie dziecka?

Nie. One przyjdą same. Warto pozwolić dziecku ponieść konsekwencje swoich czynów. Jeśli chronimy dziecko przed naturalnymi konsekwencjami braku dyscypliny, lenistwa, braku kontroli, przejmujemy za nie odpowiedzialność. Uczymy, że dosłownie i w przenośni, ktoś za dziecko posprząta jego bałagan, więc nie musi się starać.

„Konsekwencji nie trzeba wyciągać. One przyjdą same i będziemy się z nimi mierzyć-my i nasze dzieci-czy jesteśmy na to przygotowani, czy nie.” Zofia Aleksandra Żuczkowska

Nielogiczna konsekwencja to nic innego jak kara, ale nazwana w sposób niewinny i łagodny. Niestety efekty stosowania konsekwencji są tak samo zgubne, jak stosowanie kar. Mają negatywny wpływ na motywację dziecka, oddalają go od autentycznych potrzeb i pragnień.

„Kiedy dzieci czują się zmuszane do robienia jakichś rzeczy albo zbyt natrętnie ingeruje się w sposób, w jaki je robią, prawdopodobnie zaczną się mniej interesować wykonywaną czynnością i niechętnie mierzyć z wyzwaniami.” A. Kohn

Nadmierne kontrolowanie dziecka poprzez kary sprawia, że przejmujemy za nie odpowiedzialność. Chcemy decydować o każdym jego kroku, zmusić do działań, gdy tylko przyjdzie nam na to ochota, bez uwzględnienia pragnień i potrzeb dziecka. Celem wychowania powinno być zachęcanie dzieci do przejęcia kontroli nad własnym życiem, na tyle, na ile pozwalają na to ich kompetencje i możliwości. Kary przygotowują do tego, by wykonywać polecenia osób, które wiedzą lepiej i myślą za dziecko.

„Nasz cel z kolei to wyposażyć je na drogę życia w siłę, a nie konformizm – zaś metodą wychowawczą powinien być szacunek, a nie przymus.” A. Kohn

konsekwencje w wychowaniu

Naturalną reakcją na rozkazywanie, wymuszanie, zastraszanie dziecka, czyli zamach na jego autonomię-jest bunt wobec oczekiwań rodzica, który postrzega takie zachowanie jako niegrzeczne i wyciąga coraz surowsze konsekwencje. To błędne koło.

„Kontrolowanie dzieci na co dzień polega na tworzeniu zdrowego i bezpiecznego otoczenia, dawaniu wskazówek i ustalaniu granic, a nie na wymuszaniu absolutnego posłuszeństwa, stosowaniu presji czy nieustającym zarządzaniu.” A. Kohn

Dzieci, które doświadczają kar, stają się agresywne, ta metoda działa tylko, gdy rodzic patrzy, a poza jego zasięgiem dzieci tym bardziej łamią narzucone zasady, jest więc nie tylko bolesna i krzywdząca dla dziecka, ale przede wszystkim nieskuteczna. Kara sprawia, że dziecko czuje się gorzej, ponieważ zabiera mu się coś, na czym mu zależy lub sprawia, że doświadcza czegoś nieprzyjemnego. Dzieci, które czują się gorzej, będą mniej chętne do współpracy.

„Zapowiedź wymierzenia kary: ,,Pamiętaj, jeśli zrobisz to i to, czeka cię z mojej strony to i tamto” – może uspokoić nasze sumienie, wszak uczciwie dziecko ostrzegliśmy, co się stanie. Ale tak naprawdę jest to tylko zwykła groźba. Oznajmiamy dziecku z wyprzedzeniem, jakiego dozna bólu, kiedy nie będzie posłuszne. Taka zapowiedź jest wyrazem braku zaufania: ,,Nie sądzę, żebyś postąpił właściwie, jeżeli nie będziesz bał się kary”. Pozbawia dziecko niezależności i podkreśla jego bezsilność.” A. Kohn

Nazwa nie ma znaczenia. Konsekwencje, które nastąpiły na skutek ingerencji rodzica, to nic innego jak kary, które przyzwyczają dziecka do trwania w relacjach opartych na użyciu siły i do stosowania przemocy.

Marta Szyszko

dialog-zamiast-karjak kochać dziecko bezwarunkowo

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments