niedoskonała mama

niedoskonała mama

pixabay.com
felieton

W przedszkolu to się dopiero zacznie!

Odpocznę sobie – zwierza się matka matce, jak poślę dzieci do przedszkola… Druga na to w śmiech: – o naiwności, WTEDY to się dopiero zacznie! Że zmęczona? Że zabiegana, ha, zobaczysz!

Nie, to nie była jedna ze złośliwych koleżanek, która wbijając komuś szpilę, wyrównywała poziom samopoczucia na odrobinę mniej doskwierający. Dobrodusznie chciała pozbawić mnie złudzeń, ale ja tam nie wierzyłam… Podobnie jak turlając się z brzuchem pod brodę, marzyłam, że po porodzie będzie już tylko fajnie, bo będę mogła założyć te wszystkie różowe sukienki i żyć w symbiozie z puciatym niemowlęciem.

Trzeba słuchać innych matek i przyjąć, że czasem wiedzą LEPIEJ, co jest na rzeczy. Więc ja, podpierając się nosem na osiedlu po kolejnej zarwanej nocce, słuchałam od Alki jak to ona się męczy, bo maraton do przedszkola uprawia od września do czerwca i skończyło się całodzienne planowanie zupy.

Nagle okazało się, że budzik wyrywa ze snu, gdy akurat mamy otworzyć wymarzone wrota do pastelowej łąki  i bezceremonialnie rzucić się w rój motyli. A, że se matka wieczorem nie naszykowała, to biega rozgorączkowana w poszukiwaniu niepoplamionej bluzki numer jeden i numer dwa – tak na wszelki.

Nie ma to tamto, przebijamy się przez miasto czterema kółkami, łapki się trzęsą, bo prawo jazdy jeszcze ciepłe od podbicia. Dajemy radę, bo musimy. Konsternacja w oczekiwaniu na scenę rozdarcia, histerii: – mamusiu, nie idź! A tu dziecko wbiega do sali, dostaje oczopląsu na widok zabawek i macha matce na pożegnanie, w domyśle, żeby spadała i zajęła się sobą. A raczej młodszą progeniturą. Siup gotowanie, śniadanie, obiad i tak mija pół dnia, na które przewidziane jest przedszkole w okresie adaptacyjnym. Nie ukrywam, że ten wariant ma również zaletę cenową.

Odbieranie to najcięższy kawałek chleba – jedno dziecię ma się ubierać, drugie nie rozbierać, tymczasem jak jedno już zwarte i gotowe, drugie postanawia przyjrzeć się dzieciom i włączyć do zabaw. To czemu pod pachę nie weźmie matka i zatykając uszy, nie wciśnie w samochodowy fotelik? Ano nie może (tak przy paniach), bo wybrała przedszkole z porozumieniem bez przemocy, a to oznacza, że trzeba dojść do konsensusu, żadne tam mamusia da ci lizaka, jak ładnie się ubierzesz, ani tym bardziej – ubieraj się, ale mi to już!!!!

Wracamy, dzieci podsypiają, no to nieś teraz dwoje śpiących, a jak ci się uda, będziesz mieć z godzinkę spokoju. Wózka nie wzięła, nie da rady, bo jeszcze torebka (no kto wsiada do samochodu z plecakiem?). Starsza zostaje wybudzona, przejmuje zaszczyt noszenia skóropodobnej torebki, młodszy na rączki, ale budzi się, gdy trzeba z siostrą konkurować o wciśnięcie guzika w windzie. Zbliża się 16.00, Matka nie napisała pół tekstu, ani nie szukała nowych zleceń. Zdążyła tylko z doskoku machnąć kilka postów i aktualizację.

Czas na blog skurczył się do hobbistycznego pisania w ramach relaksu, a nie szukania i szperania u źródeł, tudzież nakłaniania do wywiadów.

Nie mam czasu, posłałam dziecko do przedszkola.

Niedoskonała Mama

Comments

comments