niedoskonała mama

niedoskonała mama

w obronie hejtujących wirtualne pamiętniki dziecięce
społeczeństwo

W obronie hejtujących wirtualne pamiętniki dziecięce

Blogerzy coraz chętniej korzystają z trików typowych dla tanich magazynów sensacyjnych. Teksty prowokacyjne, chwytliwe tytuły lub temat, który nieważne w jaki sposób podjęty i tak wywoła gorącą dyskusję – szczepić czy nie, legalizować aborcję czy nie, cycek czy butla, słoiczek czy domowy posiłek, etc.

Moim zdaniem takie chwyty to pikuś, jeśli zestawić je z tym, że zamiast cudzą, wystawiamy na widok, prywatność naszych dzieci. Wiele blogerek oburzyłoby się w tym miejscu, wszak one zostawiają pamiętniki dla swoich dzieci, relacje z każdego miesiąca życia, które będą jak znalazł, gdy dziecko pójdzie do szkoły. Amant będzie mógł przeczytać o pierwszych kupkach, kolkach i ząbkach, a dziecięcą twarz będzie można dowolnie przekleić, wyżywając się na dziecku za swoje frustracje.

Jeśli będzie miało modne gadżety, drogie ciuchy i złotą opaleniznę, wśród polskiej miernoty oraz perfekcyjne dzieciństwo, opływające w zbytki, ale przede wszystkim rodzicielską czułość i uwagę, całkiem możliwe, że wzbudzi podobną agresję wśród rówieśników, co swego czasu jego mama, wśród innych blogerek parentingowych. Może lepiej się nie wychylać? Pół biedy, jeśli robimy to w swoim imieniu, własną twarz wystawiamy na publiczny lincz, ale czemu podejmujemy decyzję o uczynieniu publiczną, prywatność naszych dzieci?

Zanim puścimy dziecko nago na plaży, zapali nam się czerwona lampka, że przecież nie wiemy, kto z nami tam jest, czy nie czai się w krzakach, nie podgląda, choć nikt nie publikuje nagich zdjęć w sieci, to już te w bikini, samej pieluszce, widok powszedni. Czy internet nie jest właśnie taką plażą, za którą może czaić się zwyrodnialec, tylko, że ryzyko trzeba pomnożyć razy wszystkich z całego globu, z dostępem do wi – fi?

Czy nie byłoby pięknie, gdyby bohaterzy wirtualnych pamiętników sami mogli zadecydować, czy owa relacja wyląduje w sieci? Czy znacie nastolatka, który nie jest zawstydzony, gdy mama wyjmuje album z dzieciństwa i pokazuje ciotkom, nawet dorosły osobnik często wtedy spali raka. Co pozwala nam sądzić, że nasze dziecko chce mieć taki album w sieci, gdy jego tożsamość dopiero się kształtuje, a przede wszystkim jest po prostu jego? Skoro to nic złego publikować dziecię w pieluszce, które same wokół siebie nie ogarnie podstawowych czynności, czy my bylibyśmy zadowoleni, gdyby dziecko w akcie zemsty, prowadziło bloga – rodzic i opieka, gdy je z łyżeczki i wymaga pieluch? Ja bym nie chciała, nawet gdyby przyświecał temu wyższy cel w postaci pamiętnika – z ostatnich dni życia rodzica. Ale to tylko moje zdanie…

Marta Szyszko

Comments

comments

8
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
PasjomatkaAnitaNiedoskonała MamaMiFufuMarta (Mama's First) Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
lucy es
Gość

Ja mam chyba stanowisko pośrednie.
W dzisiejszych czasach internet to taka druga ulica, nie chowam dziecka przed ludźmi na spacerze, nic się też nie stanie, gdy zamieszczę gdzieś w necie nasze wspólne zdjęcie.
Ważne jest jednak świadome podejście – nie buzia brudna od marchewki, nie fotka w kąpieli, nie niekontrolowane spamowanie w podejrzanych serwisach. Skrajna ostrożność.

MiFufu
Gość

Lubie to :)

Potwora Wózkowa
Gość

Ja zawsze sobie to tłumaczę – wolność domku w swoim domku. Ktoś, kto nie uważa publikowanie zdjęć, anegdot z życia prywatnego rodziny, za zło i niebezpieczeństwo, ten będzie te rzeczy publikował. Proste.

Ten kto widzi to zło, ten ograniczy odsłanianie swojej prywatności.

Tak czy siak, zostaniemy ocenieni za kilka, kilkanaście lat, przez przyszłość (czyt. swoje dzieci).

Tekst daje do myślenia :)

Marta (Mama's First)
Gość

Podzielam Twoje zdanie.

MiFufu
Gość

Czas pokaże. Nie wiadomo jaki będzie świat, kiedy nasze dzieci dorosną, nie możemy porównywać obecnego „wstydu” ewentualnego nastolatka do tego co będzie.. Już teraz nastolatki w sieci udostępniają swój wizerunek na różne sposoby.. Mam zarówno nastolatkę w domu jak i malucha i ich czas dorastania ze względu na świat, który się zmienia nigdy nie będzie jednakowy. Być może dzieci całkiem zrezygnują z niskiej samooceny, coś takiego jak wstyd nie będzie tak dominujący bo co drugie w klasie np. będzie bohaterem takiego bloga ;)

Anita
Gość

Duża część tego, co napisałaś idealnie oddaje to, co myślę. Rozumiem i szanuję zdanie tych, którzy uważają, że zamieszczanie zdjęć i opis każdego kroku dziecka to piękna pamiątka itd. Mimo mody, a nawet chyba obowiązku, ja nie umieszczam zdjęć dziecka w sieci, właśnie z powodu, o którym piszesz. Nie wiem czy moja córka będzie chciała istnieć na necie,jeśli tak, zrobi to sama. Póki co będę ją chronić na ile się da. Wiem, że „takie czasy”, „nie uchronię” itp. ale mam poczucie, że zamieszczając zdjęcia w necie czynię jej wizerunek publicznym, bez jej zgody i świadomości. Kiedyś, na jednym z moich… Czytaj więcej »