niedoskonała mama

niedoskonała mama

A photo by Ben White. unsplash.com/photos/BtNxJsFOjtQ
felieton

W moim męskim świecie – felieton Doroty Lipińskiej

14 tydzień

Lipiec 2010

Żyłam zawsze w świecie pełnym kobiet, które marzyły o męskiej uwadze. W świecie, w którym kobiety pastują mężczyznom buty, gotują obiady i podcierają tyłki, dziękując, że mogą. Niby to był taki świat kobiet wykształconych i świadomych, ale uderzał wręcz dysonans między teorią, a praktyką. To był taki świat, gdzie nie było mężczyzn.

Istnieli w kobiecych marzeniach, opowieściach, snach na jawie i marach sennych. Ale to kobiety przykręcały w tym świecie krany, wbijały gwoździe, podlewały ogródek. Mężczyźni siedzieli na kanapach, sącząc whisky. Jednak nie w tych domach i nie na tych kobiecych kanapach. W kobiecych salonach, na sofach i pufach, wylegiwały się małe suczki i puchate kotki.

I, jak mnie – nie celowo, ale jednak – nauczono, skamlałam o uwagę, oddawałam własną godność za cudze spojrzenie, a Ich – tych półboskich, fallicznych istot – nie było. Zjawiali się na moment, żeby zabrać mi resztki godności, żeby upewnić się, że moja intymność jest nadal na sprzedaż i odchodzili.

Przyszedł taki dzień, że postanowiłam zaprzyjaźnić się z jedną kobietą – mijałam ją czasem w łazienkowym lustrze – jedynym, jakie wisiało w jej domu. I odkryłam, jak jest ciekawa! Cudownie było spędzać czas ze sobą, poznawać się, eksplorować, niczym dziewiczy teren, zakamarki mojej duszy.

A grało w niej pięknie i mnóstwem nowych dźwięków. Nagle obok Elvisa i Janis Joplin pojawili się Bill Callahan, Hania Banaszak, Bach. I kiedy grała mi już cała orkiestra, okazało się, że znowu brakuje mi mężczyzny. Ale brakuje go inaczej, lepiej. Nie dlatego, że potrzebuję jego miłości i uwagi, ale dlatego, że mam w sobie tak wiele i jest to tak wspaniałe, że chciałabym tym kogoś obdarować.

I pojawił się mój kochany Brat – człowiek, którego znałam całe życie, ale nasze drogi wciąż nie mogły się zejść. I stał się dzień po dniu najlepszym przyjacielem i wspaniałym towarzyszem. Jest moim Bratem – kocham go w sposób nieopisany, wyjątkowy, pozbawiony seksualności, a pełen czułości i oddania. Uczyłam się z nim, przy nim, jak dzielić z mężczyzną  codzienność. Oswajałam się z nim. I pojawiło się wielu wspaniałych ludzi w moim życiu, których płeć, choć brzydka, nie wpływała na mój stosunek do nich, bo nagle zobaczyłam, że przyjaźń jest bezpłciowa.

Pojawił się Mężczyzna. I oszalałam na Jego punkcie. Bo mogłam to zrobić, ale nie musiałam – nie wywierałam na sobie presji, nie obawiałam się, co będzie, jeśli nie będę wystarczająco dobra. Mogę kochać Go całym sercem, a Jego fallus może przesłaniać mi świat, bo moja wiara w siebie, moja przyjaźń z sobą są tak silne, że nic nie jest już w stanie zachwiać moim poczuciem wartości.

I nagle okazało się, że mój świat jest męski. Nadal są w nim kobiety – są silne, mądre i bardzo wartościowe, choć nie do końca zdają sobie z tego sprawę. I są też mężczyźni. Silni, mądrzy, wartościowi, którzy są, bo się lubimy, z którymi chcę sobie wiele dawać, ale nie musimy sobie niczego wyszarpywać. I jest mój Pępek Świata – płci obojętnej, bez wartościowania, tak samo dobrej i mądrej.

Dorota Lipińska

 

Comments

comments