niedoskonała mama

niedoskonała mama

wiosna
felieton

W dzień taki jak ten…

Bladym świtem budzi mnie ćwierkanie i jasność przebijająca przez za cienkie zasłony. Jest mi za gorącą pod pierzyną, ale mimo wszystko aż za dobrze.

Popijam herbatę na balkonie, obserwując chmury na wiosennym niebie. U sąsiada słychać stukanie sztućcami i czuć mielonego. Chyba jestem głodna. Zawsze mnie to odpręża i rozleniwia, przywołując na myśl wołanie do domu na obiad przed laty. Tak jak kiedyś nie chciało mi się przerwać zabawy, by zasiąść do stołu, tak teraz ignoruję burczenie w brzuchu, zalewam je herbatą z nadzieją, że nikt mnie nie zawoła i wystawiam twarz do słońca. Obiad został z wczoraj, ale nawet przy tym jest za dużo krzątaniny, jak na mój aktualny stan umysłu.

Unosi mnie zapach kwitnącego bzu i ciepły wiatr, który w magiczny sposób wywiewa wszystkie zmartwienia i niedociągnięcia. Zamiast wyrzucać sobie, że czegoś nie zrobiłam, pozwalam sobie na powolne tempo, bo przecież jeszcze będę miała okazję. Nie jest ważne to, co przepadło, ale to, co się jeszcze może wydarzyć. Takie się wszystko wydaje możliwe, nieskomplikowane i na swoim miejscu, a może naprawdę jest? Tak niewiele mi potrzeba do szczęścia w dzień taki jak ten, kiedy drzewa są białe, ale nie od śniegu.

Marta Szyszko

wiosna

wiosna

DSC_0187

DSC_0235

Comments

comments