Niedawno obchodziliście Nowy Rok w Etiopii, żywicie się lokalnymi potrawami, opowiedzcie jak to jest mieszkać w Afryce z punktu widzenia Europejczyka?

 Nowy Rok w Etiopii  zupełnie nie przypomina tego, co się dzieje w Europie. Po pierwsze, Etiopczycy maja inny kalendarz: rok ma 13 miesięcy, a Sylwestra obchodzą we wrześniu. W Polsce świętujemy z klasą. Fantazyjne ubiory, fryzury, a w Etiopii… skacze się przez palącą słomę i odśpiewuje lokalne piosenki.

Niestety nie wiem do końca jak to jest mieszkać w Afryce na stałe. Mieliśmy okazje być „przechowywanym” przez różnych ludzi i ich rodzin, najczęściej gdy nam się psuł samochód. W Kenii kampowaliśmy na miniaturowym podwórku, gdzie nasz mechanik z rodziną i sąsiadami ugościli nas po królewsku. Ich zwykły dzień wyglądał tak, że mężczyźni wracali wieczorem z pracy, a kobiety przygotowywały dla nich posiłek. Odnieśliśmy wrażenie, że wszystko na tym mini osiedlu jest komunalne, wspólne…

Rodzina, czy przyjaciele dla tych ludzi mają niesamowite znaczenie, my w Polsce, czy w Szkocji prawie w ogóle sąsiadów nie znaliśmy… Gdy w Ugandzie mieliśmy spory problem ze znalezieniem części do Vana, a jak już się to udało, okazało się że są strasznie drogie, otrzymaliśmy niezwykłe wsparcie. Nasi mechanicy doradzili byśmy je kupili, gdyż gwarantuje to dłuższe życie podwozia samochodu i również zaoferowali, że nie wezmą żadnych pieniędzy za naprawę. Nie dość, że samochód został naprawiony za darmo i sprawdzony dokładnie do dalszej jazdy, to jeszcze bezproblemowo mieszkaliśmy i stołowaliśmy się u tej rodziny przez dwa tygodnie. W Afryce często ludzie są bezinteresowni i bardzo pomocni. Do tej pory mieliśmy naprawdę wiele szczęścia.

Teraz poproszę o mrożącą krew w żyłach historię…

Największą przygodę, jak do tej pory przeżyliśmy w Mana Pools w Zimbabwe. Spędziliśmy tam łącznie 5 i pól dnia i każdy dzień był wyzwaniem. Okazało się, że byliśmy niesamowitymi szczęściarzami, bo w takim krótkim czasie widzieliśmy aż 20 lwów, inni nie mają takiego szczęścia do kotów. W tym parku dwa razy utknęliśmy i musieliśmy wykopywać Vana. Podczas drugiego utknięcia wylądowaliśmy w błocie i ani rusz. Zaczęło robić się ciemno, ale po godzinie prób, w końcu Vana wyciągnęliśmy… Jak się potem okazało, 500 metrów dalej przebywała grupa 8  głodnych  lwów. Dzikie zwierzęta potrafią poruszać się bezszelestnie i gdyby na nas zapolowały, nawet byśmy się nie zorientowali.

tigerek

Innym ciekawym wydarzeniem w tym miejscu było uciekanie przez goniącym nas lwem… Udaliśmy się podziwiać wschód słońca i tak patrzymy, patrzymy i podziwiamy ten wschód, a całkiem niedaleko leżała lwica… Żeby zrobić lepsze zdjęcie zaczęliśmy podchodzić bliżej i bliżej, a tu nagle lwica się poderwała, bo krokodyl chciał zabrać jej upolowana gazelę. Potem lwica zainteresowała się nami. Więc jak zaczęła biec w naszym kierunku, my również wzięliśmy nogi za pas i szybko pobiegliśmy w stronę samochodu… Na szczęście lwicy aż tak daleko biec się nic chciało i zostawiła nas w spokoju, dalej pilnując swojej zdobyczy.

Innego dnia mieliśmy też  okazję poczuć się jak na premierze filmu dokumentalnego National Geographic. Na małej wysepce, na rzece Zambezi, lwice zdecydowały się zaatakować stado bawołów. Przestawiliśmy samochód na brzeg rzeki, weszliśmy na dach naszego Vana i zaczęliśmy oglądać jak lwice polują i atakują najsłabsze ogniwo ze stada… Było to coś niesamowitego, coś co wcześniej widzieliśmy tylko na filmach przyrodniczych.

Co dalej? Ile czasu spędzicie w Afryce, gdzie potem będzie Wasz dom, czy może tego nie planujecie na tym etapie?

Ciężko powiedzieć, przeznaczyliśmy 6 miesięcy na przejechanie Afryki, jednak 6 miesięcy właśnie minęło, a my mamy wciąż do przejechania 4 kraje. Trasa, którą sobie wyznaczyliśmy się wydłużyła i nabrała paru zygzaków. Nigdy nie planowaliśmy zwiedzić Ugandy, czy Rwandy, ale w końcu się tam znaleźliśmy. Póki co nie mamy jeszcze konkretnych planów, co będziemy robić po Afryce, może wrócimy do Europy, a może uda się gdzieś popracować po drodze na następną wyprawę?! Mamy uszy i oczy otwarte i rozważamy każdą szansę i możliwość na doświadczenie czegoś wspaniałego.

Za czym tęsknicie?

Najbardziej to chyba tęsknimy za rodziną i przyjaciółmi. Chciałoby się, by wszyscy nasi najbliżsi byli z nami. Jeżeli chodzi o bardziej przyziemne rzeczy, to tęsknimy za lodówką – kiedy  w gorący dzień możesz wyciągnąć z niej jakiś zimny napój i się orzeźwić. Drugą rzeczą za jaką bardzo tęskniliśmy był ser żółty, ale w Rwandzie zasmakowaliśmy lokalnego sera, który bardzo nam przypominał  ser znany z rodzinnych stron.

Które miejsca chcecie odkryć w następnej kolejności?

Bardzo byśmy chcieli pojechać do Ameryki Południowej, a także wrócić do Azji i zwiedzić  kraje takie jak:  Chiny, Indie i Wietnam.

Trzymam kciuki za dalsze plany…

Rozmawiała: Marta Szyszko

Chcecie współuczestniczyć w podróżach Ady i Przemka? Zajrzyjcie na blog http://www.facebook.com/pages/Routes-of-the-World/355942294473521?ref=ts&fref=ts

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments