Zaciągała się z upojeniem nikotynowym haustem, po chwili opowiedziała po raz trzeci tę samą historię, tra – ta – ta, strzelała jak karabin maszynowy, nie uwierzysz! Jak ona tak mogła?! Są osoby, dla których złość jest jednym z niewielu przejawianych uczuć. Pewnie się zdziwisz, że ta emocja może uzależniać.

Gdy ją odczuwamy, wydziela się w organizmie adrenalina, ta sama, która wiąże pewne osoby ze sportami ekstremalnymi lub stresującym stanowiskiem.

„Większość osób łatwo wpadających w złość jest nadmiernie wrażliwa. Nietrudno je dotknąć, urazić, zranić. W efekcie ciągle się złoszczą z powodów, których inni nawet nie dostrzegają. Wszyscy codziennie dostajemy mnóstwo „zaproszeń do złoszczenia się”. Zwykle szybko uczymy się odmawiać na większość z nich. Dlaczego? Ponieważ złość wymaga wiele wysiłku i jest wyczerpująca. Poza tym, jeśli cały czas wściekasz się o wszystko, nie znajdujesz już miejsca na inne uczucia.”

Z tego powodu osoba nieustannie upajająca się złością, skazana jest na samotność. Kto o zdrowych zmysłach wytrzymałby na dłuższą metę narzekanie, napady wściekłości i tyranizowanie? Nałogowi złośnicy to osoby, które z zamiłowaniem krytykują innych, a przebywanie z nimi skazuje nas na ich zniecierpliwienie, irytację i niespodziewane, ale cykliczne ataki. Złość może też objawiać się lodowatym milczeniem i gęstą atmosferą, z której w każdej chwili może wykluć się coś więcej. Nienawiść i pretensje dominują wachlarz dostępnych emocji i zachowań.

Złośnicy niszczą nie tylko relacje z bliskimi, ale przede wszystkim własne zdrowie, to oni cierpią na choroby serca, są podatni na zawał, a podczas ataku złości stanowią zagrożenie dla siebie i osób w najbliższym otoczeniu. Złośnicy wzajemnie się napędzają, analizują sytuację, przeżywają emocje na nowo, zamiast pozwolić im wygasnąć. Co gorsza, dobierają się w pary, wychowują dzieci w nieustannej złości. Są nią tak przesiąknięci, że przestają dostrzegać swój problem ze złością, stała obecność tej emocji to dla nich stan naturalny.

„Jestem na nią wściekły. Potraktowała mnie jak śmiecia. Godzinami leżę w łóżku, rozmyślając, co mi zrobiła. Budzę się w środku nocy z zaciśniętymi ze złości szczękami. Znajomych przyprawiam już o mdłości, opowiadając im po raz setny tę historię. Rodzice dawno przestali słuchać, co mówię.”

W zdrowej sytuacji złość stanowi sygnał ostrzegawczy, po którym włącza się mechanizm – uciekaj lub walcz. Rodziny przepełnione złością nigdy się nie wyciszają, są w nieustannej gotowości do walki i ataku. Nie znają innych sposobów komunikacji i postępowania. Często osoby z problemem złości wynoszą go z rodzinnego domu.

„Problemy rodzinne zawsze ujawniają się wyraźnie w okolicach świąt. Czy jesteś wtedy spięta, zdenerowowana, niespokojna, podminowana? Jakie masz relacje z rodzicami? Czy żywisz do nich urazę? Czy negatywne uczucia uniemożliwiają ci normalne rodzinne kontakty? Zdrową rodzinę łączy miłość, a nie kłótnie i wzajemne pretensje. Dlatego utrzymująca się złość niszczy rodzinne więzi.”

Na szczęście nie trzeba być niewolnikiem złości, ani tolerować jej w swoim otoczeniu.

koniec części I

przeczytaj także: http://niedoskonalamama.pl/ratunku-nie-panuje-nad-soba-jak-okielznac-zlosc/

Cytat z książki:

życie bez złości

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments