niedoskonała mama

niedoskonała mama

Matka po raz pierwszy
wywiady

Trzeba dbać i o siebie, i o dziecko – nie przekreślać swoich marzeń

Gosia – copywriterka, nowa naczelna Dzielnicy Rodzica, znana w blogosferze jako Matka po raz pierwszy, opowie dlaczego pierwsze zlecenia zaczęła przyjmować już po trzech miesiącach od porodu. I dlaczego nie chciała poświęcić się macierzyństwu bez reszty.

Czym zajmowałaś się zawodowo przed erą macierzyństwa?

Dokładnie tym samym co teraz, czyli – bardzo ogólnie mówiąc – pisaniem tekstów.

Jak macierzyństwo wpłynęło na Twoje życie zawodowe?

Wbrew pozorom – bardzo pozytywnie. Utwierdziło mnie w przekonaniu, że naprawdę lubię to, co robię i że nie chcę z tego rezygnować, że to jest i moja praca, i pasja. Macierzyństwo nauczyło mnie lepszej organizacji czasu. Przed ciążą zdarzało się, że wykonanie jakiegoś zadania czy zlecenia odkładałam w nieskończoność, bo wiedziałam, że mam czas. Teraz od razu siadam i robię. W efekcie moja praca jest bardziej efektywna, lepiej poukładana i rozplanowana.

Jak szybko wróciłaś do aktywności zawodowej po urodzeniu dziecka?

To, że pracuję jako freelancer, pozwoliło mi na realizację pierwszych drobnych zleceń już po 2-3 miesiącach od porodu. Oczywiście – w miarę możliwości czasowych. Zabierałam się do pracy, gdy córeczka spała albo gdy znajdowała się pod opieką męża czy dziadków. Nie chodziło nawet o kwestie finansowe, ale o silną potrzebę zrobienia czegoś innego, niż karmienie, zmienianie pieluch, usypianie. Dbałam w ten sposób o swoją własną psychikę. Tak na dobre do aktywności zawodowej wróciłam niedawno, gdy córeczka skończyła rok.

Dlaczego wybrałaś copywriting?

Miałam to szczęście, że już pod koniec studiów wiedziałam, że jest to coś, czym chcę się zajmować. Zawsze lubiłam i umiałam pisać. Kiedy dostałam pierwsze zlecenie, upewniłam się w tym, że chcę pracować jako redaktor-copywriter. Bo zajmują się nie tylko pisaniem różnego rodzaju tekstów, ale też np. redakcją książek. Po pierwszym zleceniu ruszyła machina – pojawiały się kolejne i kolejne, i tak wszystko się zaczęło.

Ile czasu zajmuje Ci praca w skali dnia?

Jak to u freelancera – różnie. Choć od momentu, gdy do córeczki zaczęła przychodzić niania, harmonogram dnia stał się dość sztywny. Pracuję więc zwykle 6-7 godzin, czasem jeszcze godzinę wieczorem, ale staram się dbać o zdrowie i nigdy nie pracuję po nocach. Cóż, wolę się wyspać.

Jak pozyskałaś pierwszych klientów?

Kiedy pojawiła się w mojej głowie myśl, że chciałabym zarabiać na pisaniu, wysłałam zapytanie o współpracę do jednego z portali dla kobiet. Odpowiedź była pozytywna. W zdobywaniu kolejnych zleceń bardzo przydatny był również serwis dla freelancerów – niegdyś pod nazwą zlecenia.przez.net. Teraz to już właściwie wykorzystuję wszelkie możliwe drogi – i sama wysyłam oferty, i zaglądam na portale ze zleceniami, i otrzymuję propozycje, bo ktoś mnie polecił albo komuś spodobał się mój artykuł i sam mnie znalazł.

Jesteś nową naczelną Dzielnicy Rodzica, jakie masz plany redaktorskie związane z portalem?

Odpowiem dość przewidywalnie: nie mogę zdradzać szczegółów. Na pewno chcę wprowadzić trochę świeżości, ruchu. Zwykle takie jest główne zamierzenie, kiedy zmienia się naczelna.

Jak godzisz rolę mamy z tyloma wyzwaniami zawodowymi?

Staram się utrzymać równowagę. Kiedy jest czas na pracę – pracuję. Kiedy niania wychodzi, poświęcam całą uwagę córeczce. Być może dlatego mi się udaje, bo od początku byłam pewna, że nie wyobrażam sobie rezygnacji z aktywności zawodowej. I uważam, że każda mama powinna mieć możliwość rozwijania się, choć wiadomo – czasem ogranicza sytuacja życiowa, finanse, brak wsparcia.

Trzeba dbać i o siebie, i o dziecko. Nie przekreślać swoich marzeń i planów, „tylko” dlatego, że zostało się mamą. Moje nadrzędne motto brzmi: „szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko”. A tym samym: sfrustrowana mama, która w całości poświęca się macierzyństwu, często wbrew własnej woli, to sfrustrowane dziecko.

Nie będę jednak przekonywać, że jest łatwo i różowo. Zdarzają się wątpliwości, poczucie winy, że „a może mogłabym inaczej, lepiej”. Ale staram się je przeganiać, staram się walczyć z chęcią bycia mamą idealną.

A jak na Twoją ścieżkę zawodową reagują najbliżsi – wspierają Cię, rozumieją Twoje wybory?

Wspierają. Na szczęście dla mojej rodziny jest to oczywiste, że nie chcę rezygnować z pracy. Nikomu nie musiałam się przeciwstawiać, nie muszę się buntować, ani niczego udowadniać. Być może właśnie dlatego wiele mam rezygnuje z kariery – bo za bardzo przejmują się opinią i reakcją otoczenia, bo otoczenie to oczekuje od nich całkowitego skupienia się na dziecku. Trochę mnie to smuci, że to właśnie społeczne oczekiwania stanowią często główne kryterium dokonywania wyborów życiowych. Mam nadzieję, że będzie się to zmieniać.

Dziękuję za rozmowę! A Was zapraszam na blog Gosi: http://matka-po-raz-pierwszy.blogspot.com/

rozmawiała: Marta Szyszko

Comments

comments