Dziecko, które było traktowane przez rodziców jak pępek świata, może w dorosłości traktować związki bardzo konsumpcyjnie i roszczeniowo – nie dostrzegać potrzeb drugiej strony relacji, być nastawione na branie, odczuwanie przyjemności, a gdy ta się kończy, zaczynają konflikty (które są nieuniknione w budowaniu wieloletniej relacji), często kończy się sam związek.

Jesteś najważniejszy, moje potrzeby się nie liczą

Te dzieci są też delikatniejsze. Jeśli zawsze jesteś pod szkołą, gdy kończą się lekcje, jeśli zabierasz dziecko z przedszkola w połowie dnia, a za którymś razem cię tam nie będzie, dziecko nie przyjmie tego ze spokojem, ono wpadnie w histerię i z niedowierzaniem będzie powtarzać – po mnie nikt nie przyszedł.

„Znasz matki, które poza swoim dzieckiem świata nie widzą i zaniedbują siebie i partnera? Kieruje nimi właśnie ten mechanizm: jesteś najważniejsze. Pokaż dziecku, że relacje są ważne. Praca też, podobnie jak samorealizacja. (…) Wszędzie tam, gdzie nie ma równowagi, jest dysfunkcja. Za mało czasu – dziecko czuje się odrzucone; za dużo – Ty się wypalasz. Za mało uczuć – dziecko czuje się niekochane. Za dużo – jest zagłaskiwane.” Mateusz Grzesiak

Nie rośnij

Za każdym razem, gdy dziecko przejawia swoją samodzielność, w rodzicu pojawia się brak akceptacji dla takiego stanu rzeczy, a dziecko otrzymuje przekaz, że zostanie ukarane za to, co zdrowe i nieuniknione, czyli że rodzic z roli przewodnika, zmienia się w przyjaciela, który może wspierać, doradzać, ale nie decydować. Przekaz „nie rośnij” może też być związany z lękiem kobiety, że przestanie być potrzebna, jeśli wcześniej całą swoją energię skupiła na rodzinie. Wraz z wyprowadzką dziecka zostaje z niczym.

„Gdy rodzice boją się, że dziecko przestanie nim być, mamy do czynienia z tym przekazem. Przykładowo kobieta obawiała się odejścia męża i z tego lęku podjęła decyzję o zajściu w ciążę, by zatrzymać przy sobie partnera; dorastanie dziecka będzie nie po myśli jej ego – samodzielne i dojrzalsze dziecko będzie argumentem dla ojca, że może już odejść, bo nie jest potrzebny jako opiekun.” Mateusz Grzesiak

Jest na to rada?

Dbaj o swoje relacje z partnerem – dzieci wyrosną, wy zostaniecie. Nie rezygnuj z aktywności zawodowej, rozwijaj się, poszukuj swojej drogi, nawet gdy jesteś uziemiona w domu, opiekując się dzieckiem.

Nie możesz być smutny

To są dzieci, które mogą wrócić do domu zmęczone, mogą wrócić rozbawione, mogą wrócić zaabsorbowane swoimi sprawami, ale do jednego nie mają prawa – do przejawiania smutku. Nie ma takiej osoby, która choć raz nie odczuwałaby negatywnych emocji. Dopuszczanie ich do siebie to najlepsze, co można zrobić. Płacz, smutek nie są złe, o ile nie utrzymują się nieustannie. Złość to pożądana emocja, o ile wyrażając ją, nikomu nie robimy krzywdy.

„Ten przekaz idzie od rodzica, który buduje swoją wyjątkowość na byciu optymistą bez brania pod uwagę sinusoidy życia, które jest przeplatanką wzlotów i upadków. Dziecko uczy się, że ciągle trzeba pokazywać po sobie zadowolenie i być superoptymistą. Ego będzie wspierało lęk, oparty na obawie przed utratą przyjemności. W efekcie może dojść do ucieczki w różnorakie uzależnienia.” Mateusz Grzesiak

Marta Szyszko

Na podstawie:

toksyczny rodzic

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments