niedoskonała mama

niedoskonała mama

Bez tytułu
felieton

To, co najprostsze, jest najlepsze

Zza szyby samochodu zobaczyła dziewczynki, które razem jechały na rowerze-jedna prowadziła, druga siedziała z przodu- na ramie. Kwintesencja lata i dobrej zabawy. Ogarnął ją smutek, bo nie pamięta co to beztroska, prostota i tracenie czasu dla samej przyjemności. Liczyło się tylko to, żeby zdążyć, produktywnie spędzać każdą chwilę i oczekiwać efektów.

Tak bardzo chciała stracić kontrolę nad sytuacją, by minuty mijały niepostrzeżenie, by nie przeliczała ich na ambitne cele. I na rzeczy, których nie zrobiła, choć powinna. Nie miała tego luksusu, bo chciała od życia wiele, a to zawsze miało swoją cenę. Miała dość popychania się do granic możliwości i wytrzymałości. Dość poczucia, że mogła się bardziej postarać. Chciała przeżyć mniej, ale intensywnie, świadomie, z zaangażowaniem. Nie chciała wciągać życia nosem (jak działki koksu) i potrzebować coraz mocniejszego uderzenia, by je w ogóle poczuć. Chciała odnaleźć harmonię w spokoju, prostocie, nieambicji, niewyszukaniu, ciszy, powolności.

„Od czasu do czasu do czasu zdarza się dość dobrze funkcjonujący klient, który robi wszystko, co jest istotne (chodzi do pracy, opiekuje się dziećmi, dba o formę, itd.), a mimo to ma poczucie niespełnienia. Owo poczucie często ma związek z tym, że choć wszystko, co taka osoba robi, jest ważne, to jednak ona nie jest obecna pod względem psychologicznym. Tkwi w pułapce umysłu: jest pochłonięta myślami o tym, co musi jeszcze dziś zrobić, nieustannie komentuje to, co nie jest wystarczająco dobre, albo wciąż się zamartwia, rozmyśla lub śni na jawie. Z takimi klientami pracujemy nad byciem obecnym.” R. Harris

Brak sukcesu chciała wziąć za dobrą monetę, a nie stracone szanse. Brak ofert, który niegdyś by niepokoił, okazałby się zbawienny, bo miałaby wreszcie chwilę dla siebie.

Dotarło do niej, że to, co najprostsze, jest najlepsze, a zarazem najtrudniejsze do ochronienia i paradoksalnie wymagające najwięcej mobilizacji:

-spędzanie czasu z dzieckiem na rozmowie bez rozpraszaczy

-wylegiwanie się w łóżku do południa w niedzielę, bez poczucia winy

-cierpliwość, by nie krzyknąć, ale wziąć głęboki oddech i na spokojnie porozmawiać, bez wpadania w irytację

To, co najprostsze na ogół najtrudniej docenić. Nauczyła się jednego. Nigdy nie zakładaj, że jeszcze będzie ta sama okazja. Ta chwila, to natężenie światła, ten układ obłoków na niebie są nie do odtworzenia. Przekonała się o tym, gdy podziwiała bożonarodzeniowe iluminacje na Starówce. Miała ze sobą aparat, ale gdy nacisnęła spust migawki, padła bateria. Czuła, że bezpowrotnie traci ujęcia, magię wieczoru, pamiątkę chwili. I nie pomyliła się, bo gdy następnym razem zjawiła się w tym miejscu, iluminacje zniknęły, a asfalt był rozgrzany od parnej wiosny. Są miejsca, do których już nie wrócisz, a nawet jeśli wrócisz, ukażą ci się w zupełnie innej oprawie. Dlatego doceniaj każdą okazję i nie przekładaj niczego na potem, gdy warunki będą perfekcyjne. Odważ się brać z życia garściami, nawet jak jest tyle do poprawy i nie martw się, co powiedzą inni, na ogół nawet nie patrzą w twoją stronę.

Świadomość, że nie trzeba desperacko się uganiać w poszukiwaniu czegoś więcej, przynosi ulgę. Jest jak chłodny wieczór po upalnym dniu. Jak dźwięk łyżeczki do kawy w wolny dzień. To jest to. Nie znajdziesz więcej, ale paradoks polega na tym, że wcale nie musisz szukać.

Bez tytułuBez tytułu 2Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments