niedoskonała mama

niedoskonała mama

baby-2047595_1920
felieton

Terminator

Otwieram rano oczy, głowa jak z mosiądzu, czyżbym zaliczyła wczoraj wesele albo chociaż panieński? Nic z tych rzeczy, to bezzębny potwór trzy razy wyrwał mnie ze snu. Jego starsza o półtora roku siostra śpi jak aniołek. Szkoda, że do północy skakała po rodzicach niczym terminator. Spanie w swoim łóżeczku? Od narodzin braciszka nie wchodzi w grę. Która to godzina, 8.00? Spoglądam leniwie na zegarek dochodzi 11.00. Wyskakuję z łóżka jak oparzona i rozpoczynam codzienny maraton, który skończy się chwilą wytchnienia dopiero na placu zabaw.

Pędzę do kuchni, nastawiam bezglutenową kaszkę, drugą ręką obieram jabłko co by utrzeć doń. Słyszę pomrukiwanie bezzębnego, które jeśli nie zainterweniuję przeistoczy się z niewinnego trelu w zarzynanie świni. Jak na zawołanie oczy otwiera również terminator i radosnym -„A co to je?” rozpoczyna dzień. Zdanie to padnie jeszcze około sto tysięcy razy w dniu dzisiejszym, a ja już nie mam siły odpowiadać. Gdy wchodzę do pokoju córcia dumnie podnosi nocnik -„Mama fu” po czym cała zawartość ląduje na dywanie, a ja biję brawo i rozpływam się w zachwytach, cedząc w głowie –„Dywan rzecz nabyta”.

Biorę młodego na ręce, starszą sadzam przy stole, do ręki łyżka, obok kaszka i dumna, że sytuacja opanowana wyciągam cyca. Terminator rzuca zazdrosne spojrzenie i już wiem, że katastrofa wisi w powietrzu. -”Mama da” pokazuje na kubek, stojący poza jej zasięgiem, ale młody już doi i przez najbliższe pół godziny nie ma szans, że się odessie. -„Córcia, jedz kaszkę, popijesz potem”- „NIE!!!!!” i w tym momencie cała zawartość wraz z miseczką ląduje na dywanie. Oddychaj głęboko, policz do dziesięciu – „KAROLINA!!!! Dlaczego to zrobiłaś?!”, słyszę swój wrzask, a wraz z nim uchodzi cała para. Zamiast ulgi wkrada się poczucie winy potęgowane łzami młodej, drugie wtóruje, nie będzie ssało wściekłej krowy, ma rację. Co ze mnie za matka? Nie minęła godzina od przebudzenia, a ja już jestem wykończona.

Słyszę klucz w zamku, uff przyszły posiłki, w drzwiach staje mama. – „Co tu się dzieje? Szmaty porozwalane, naczynia nie powstawiane do zmywarki, a ten dywan, tornado tu przeszło, czy co? Ja byłam lepiej zorganizowana”. Terminator ze łzami w oczach tuli się do babci –„Mniam, mniam”. Obserwuję jak w jakimś przyspieszonym filmie moje dziecko zostaje nakarmione, a poranne pobojowisko doprowadzone do porządku.

Przedzieram się przez śnieżne zaspy, w poszukiwaniu znajomej twarzy którejś z mam, gdy ciszę przerywa telefon. Z pośpiechem zagłębiłam rękę w torebce bez dna, udało się, -„Halo? Pani Marta? Redakcja Muchomor, jesteśmy zainteresowani opublikowaniem pani wierszy dla dzieci i gdyby pani zechciała nawiązaniem stałej współpracy. Ma pani świeże spojrzenie, kogoś takiego szukamy”. Ten dzień nie zapowiadał wielkich zmian. Miało być jak zwykle. Spacer, obiadek, drzemka, zabawa…

felieton został opublikowany w miesięczniku „Twoje dziecko” 

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments