niedoskonała mama

niedoskonała mama

felieton Freelance

Szukam…

Siedem dni bez dostępu do Sieci, siedem poranków bez ściany Facebooka, siedem wieczorów bez płatnych zleceń, siedem dób upajania się świeżym powietrzem, brakiem oznak cywilizacji i jeden wielki odruch: zabierzcie mnie stąd, bo zwariuję!!!

Wróciłam, jest łącze, są ludzie, ulice i sklepy, a nawet spaliny i papieroskowy dymek, którego tak jakby brakowało..? Przed wyjazdem byłam pełna nadziei na zawodowy rozwój, powrót trzepnął mnie w tyłek rzeczywistością zastaną- więcej copywriterów, niż zleconych tematów, sezon ogórkowy, czy niedostosowanie oferty do rynku? Nie wiem, ale nie mogę pisać, a tym samym zarabiać i zastanawiam się, czy nie zmierza to kierunku ponownego bezrobocia i dokonania wysiłku by coś znaleźć. I to po tym jak z trudem odtłumaczyłam sobie, że ZUS i tak jest nic nie warty, a do emerytury na tyle daleko, że zamartwianie się o nią niewiele wniesie. A teraz muszę spojrzeć prawdzie w oczy- rzeczywistość trzeszczy- nie jestem znaną pisarką, ba! nie mogę nawet pretendować do roli dziennikarki, której ktoś zechciałby rzucić ochłap wynagrodzenia za nadesłane wypociny…

Dzieci- mój sukces, ale nim się obejrzę ruszą w ten świat, i dawkę bezpieczeństwa którą otrzymały przekują na odwagę, by eksplorować go już bez mojego udziału. Czuję pustkę, bezsens i nie wiem dokąd zmierzam. Poczucie przegapionych momentów, zmarnotrawionych szans nie daje mi spokoju. A co jeśli powinnam teraz być zupełnie gdzie indziej i realizować odmienne scenariusze, bardziej ambitne, albo chociaż takie, za które można wziąć kredyt na samochód.

Przyjąć wzorce podane na tacy przez medialny przekaz byłoby najłatwiej- karierowiczka, matka, żona i seksowna kochanka, szczupła, zadbana i wymalowana. Nie udało się, no trudno, to może perfumy z modelką, która sukces ten odniosła mi to wynagrodzą. Badziew, żadnych perfum mi nie potrzeba, ani cholernego telewizora, czy krzykaczy prezentujących produkty.

Dlaczego zawsze, gdy jestem ze sobą szczera, gdy nie udaję, ogarnia mnie melancholia? Uśmiech, american smile i do przodu, mamy kasę, młodość, jedziemy na Rodos, firma mianowała nas pracownikiem miesiąca. Nie podniosłoby mnie to na duchu. Nie pasuję do żadnych norm i wytycznych, szukam sensu i szczęścia…

Marta Szyszko

Comments

comments