niedoskonała mama

niedoskonała mama

DSC_0121
przemyślenia

Nie szukaj usprawiedliwienia dla zła, tylko dlatego, że jest przyjemne

Nie szukaj usprawiedliwienia dla zła, tylko dlatego, że jest przyjemne. Nazwij je po imieniu, odrzuć bez sentymentów.

Pomyśl o upokorzeniu, które cię czeka, gdy wybierzesz pokusę. Pomyśl o życiach, które złamiesz, o tym, że od pewnego momentu nie będzie odwrotu.

Na tyle piękna i dobra, które słania się u twych stóp, upierasz się na ten zakazany, zatruty owoc. Nie myślisz o konsekwencjach, ale one przyjdą i przestanie być tak przyjemnie.

Przyjdzie strach, wstręt, obrzydzenie do siebie, poczucie, że straciło się coś najważniejszego i nigdy tego nie odzyska, choć zdawało się takie powszednie, takie pewne.

Nie możesz zachować tego, co masz i pławić się bezwstydnie w swojej pokusie. Naprawdę chcesz to stracić? Zszargać swoją reputację? Upaść tak nisko, że nie będzie odwrotu?

Nie udawaj, że zło nie jest złem, bo wtedy wcale nie przestanie nim być. Nawet jak dorobisz mu piękną gębę, nawet jak wydaje się piękne. Tak piękne, że nie sposób go odrzucić, tak piękne, jak nic nigdy przedtem.

Zło niszczy ludzi dobrych i wrażliwych, ludzi z potencjałem. Oni nie rodzą się podli i nie chcą się tacy stać. Nikt nie chce być życiowym przegrywem, a stawka jest wysoka. Po walce, którą musisz stoczyć, poznasz, że dzieje się coś istotnego, na czym komuś nie bez powodu zależy. Pozwolisz to sobie odebrać?

Nie mów, że to silniejsze od ciebie. Jeśli wyrzekniesz się zła w swoim sercu, ono ustąpi, bo nie będzie miało pożywki w postaci twojej zgody. Wystarczy twoja decyzja, gotowość do stoczenia tej walki, nawet jeśli czasem upadniesz.

Podnosić się możesz wiele razy, ale tylko do pewnego momentu, w którym nie wejdziesz we frywolny taniec ze złem.

Szczęście znajdziesz w tym, że podjąłeś walkę, zachowałeś czystość i niewinność, w tym, że wygrywasz, nawet jeśli stąpasz po kruchym lodzie i było o milimetr od ulegnięcia złu.

Szczęście znajdziesz w każdym poranku, który zaczynasz z czystym sercem i we wszystkim, czego się wyrzekłeś, by wypełniać swoje obowiązki i być wiernym swojemu powołaniu, sumieniu. Ono będzie nagrodą za trud, za dzielność, niezłomność i wierność. Tego szczęścia nie można zatracić. Zdrowe szczęście jest jednostajne i umiarkowane, czasem możesz nawet stwierdzić, że nudne, ale to nieprawda, ono jest wymagające. Dostaniesz do niego dostęp, gdy wykonasz pracę nad sobą. Na końcu tej drogi i już w jej trakcie czeka cię radość w sercu. Owoce przyjdą po czasie.

„To, co słodkie jest gorzkie. To, co gorzkie jest słodkie.”

W przeciwieństwie do „szczęścia” płynącego z pokusy-ono jest na chwilę i niesie taki bagaż zepsucia i poczucia winy, że lepiej nie brać go na siebie, nieważne z jakich powodów. Ten rodzaj szczęścia wciąga się nosem na szybko, jest dostępne od ręki, przykładasz je do swoich ran jak plaster i nawet przez chwilę czujesz ulgę, ale w ostatecznym rachunku nie uśmierza bólu, tylko przynosi coraz więcej cierpienia, siejąc zamęt, narażając na skrajne emocje. Ono jest zwodnicze, to uzależnienie. To może być głód miłości, który chce się zaspokoić w drugim człowieku. Ale nigdy nie będzie się sytym, jeśli tej miłości nie znajdzie się w sobie.

„Nigdy nie możesz pokochać drugiego człowieka tak do końca.

Dlaczego?

Bo jak będzie cię traktował jak śmiecia, to się na to zgodzisz.” ks. Marcin

Tym „szczęściem” nie możesz się nakarmić, potrzebujesz coraz większych „dawek”, a niszczysz dla niego nie tylko wszystko dookoła, ale też siebie. Na końcu tej drogi czeka cię poczucie przegranej, samotność i napiętnowanie, samozniszczenie.

Nie zmarnuj dobra, bo tej straty nigdy nie odżałujesz. Jeśli masz wątpliwości, czy coś zrobić czy nie, niech pewność, że nikogo tym nie zranisz, a siebie nie narazisz, będzie odpowiedzią. A jeśli już coś masz pić, to lepiej niech to będzie herbata z cytryną o zaspanym poranku, niż wódka z lodem w bezsenną noc. Na początek rób to, co właściwe, nawet bez większego przekonania, a przyjdą pożądane efekty. Rób to uczciwie, bez zakłamania w sercu, że chcesz poprawy, ale na dnie wcale nie wyrzekasz się złego. Gdy zdystansujesz się do zła, zrozumiesz nie tylko jak szkodliwe było, ale przede wszystkim niedorzeczne. Gdy spojrzysz na nie z perspektywy dobra, które na nowo zasiejesz w swoim sercu, sam siebie nie poznasz, że tak mogłeś zbłądzić, ale to nie szkodzi. Błądzić jest rzeczą ludzką. Najważniejsze to wrócić do domu, nim zapadnie ciemność, nim zgaśnie ostatnia zapałka nadziei.

„Wierność oznacza iść, choć chciałoby się zostać i zostać, choć chciałoby się iść.”

„Mimo tego zła, które się dokonało, ostatecznie zwyciężyło dobro.” ks. Paweł

Marta Szyszko

DSC_0121

Comments

comments