niedoskonała mama

niedoskonała mama

kobieta nalewa herbatę
psyche

Straciłam tyle lat..?

Sporo rozmawiam z ludźmi bynajmniej nie dlatego, że mój pierwszy zawód brzmi „psycholog”, ale dlatego, że jestem zwyczajnie ciekawa, co inni mają do powiedzenia… bo a nuż się czegoś nowego dowiem. Kilka razy, głównie w ustach Pań słyszałam: „Bo ja straciłam tyle lat”. Dotyczyło to zarówno ścieżki zawodowej jak i życia prywatnego, i temu zdaniu chciałabym poświęcić dzisiejszy tekst.

Nie ma chyba osoby na tym świecie, która by czegoś nie żałowała, że nie zrobiła, że nie powiedziała, że nie poszła na inny kierunek studiów, że nie wybrała innego partnera życiowego. A nawet jak już się z tym żałowaniem uporała, to przynajmniej raz w życiu pomyślała: „a mogłam przecież zrobić inaczej”. No pewnie, zawsze jest jakieś inne wyjście, inne rozwiązanie, inni ludzie, inne rady, które mogliśmy wziąć pod uwagę, ale z jakiś powodów tego nie zrobiliśmy. I w związku z tym mamy dwa wyjścia.

Wyjście pierwsze: rozpamiętuj to, ile wlezie, żałuj, ile możesz i wciąż biczuj się kolejnymi myślami w stylu „tyyyyyle lat straciłam dla niego… na tamtych studiach… w kuchni… w pracy… z dziećmi”. Jest to jakieś rozwiązanie, które zapewni Ci rozpacz i gorycz życia do grobowej deski, a że żyjemy coraz dłużej, to pożyjesz sobie z tym jakieś 30, 40 o ile nie 50 lat. Powodzenia!

Oczywiście zawsze można udawać, że nie ma się przeszłości, a wszelkie wybory  obrócić w niepamięć i tak sobie beztrosko, i błogo żyć z poczuciem historycznej pustki, bo ani z tej przeszłości nie będzie pożytku ani też nie będzie czego wspominać.

Na szczęście rozwiązanie numer dwa wydaje się zapewnić trochę przyjemniejsze życie co najmniej do 80-tki. Rozwiązanie to z pozoru jest bardzo łatwe. Wystarczy wyrzucić ze swojego słownika zdanie takie jak: „straciłam tyle lat” i zamienić je na: „nauczyłam się dzięki temu, że…”. W ogóle słowo lekcja (zamiast porażki, czy błędu życiowego) ma w sobie coś oczyszczającego, bo lekcje jak to w szkole bywało trzeba usiąść i odrobić.

Niestety w szkole było to dość łatwe. Był zeszyt, długopis, nauczyciel i w sumie wiedzieliśmy dokładnie, co mamy robić. W życiu aż tak łatwo nie jest, bo zamiast zeszytu, jest historia naszego życia, zamiast długopisu, my i nasze myśli, emocje i działania, a nauczycielem jesteśmy my sami. Więc skoro w szkole podchodziliśmy do zadania z matematyki albo fizyki po dziesięć czy dwadzieścia razy, to czemu w życiu nie możemy przyjąć tej samej strategii? Usiąść do zadania pt: „Moje życie, rozdział 1768” i je po prostu rozwiązać na nowo. Jeden poważny minus? Nikt nam nie da do niego klucza. A może to i dobrze, bo dzięki temu wszystkie te lekcje mają szanse lepiej zagościć w głowie i sercu, i być dzięki temu pakietem dobrych wskazówek na przyszłość.

I przy takim obrazie życia, nagle stwierdzenie „straciłam tyle lat…” przestaje mieć sens, bo to nigdy, przenigdy nie była żadna strata, tylko czas, jaki potrzebowałaś do tego, żeby zrozumieć kolejne zadanie, jakie stawia przed Tobą życie. Czasem rozwiązanie znajdujemy od razu, a czasem po 10 latach. I naprawdę w tym przypadku „lepiej późno, niż wcale” oznacza ogromny sukces, a nie porażkę!

Natalia Knap

Natalia Knap

Psycholog, trener, masażysta. Przez wiele lat pracowała z osobami uzależnionymi oraz młodzieżą, by po latach poczuć, że to, czym chcę się zajmować to szeroko pojęty rozwój osobisty oraz praca z ciałem. Lubi towarzyszyć ludziom w ich odkrywaniu siebie. Jej ukochany masaż to masaż hawajski Lomi Lomu Nui. W wolnych chwilach oddaje się pisaniu, malowaniu i spacerowaniu. Jest autorką bloga orzezbieniuglowy.blogspot.com

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o