niedoskonała mama

niedoskonała mama

spokój wewnętrzny
przemyślenia

Spokój wewnętrzny

Spokój wewnętrzny jest jak wolność, choć czasem to trudne, możemy nie pozwolić go sobie odebrać, a w momencie próby, nie pogłębiać strat, przeżywając cierpienie do środka, nie siejąc spustoszenia wokół siebie. Dochodzić do ładu nie krzywdząc tych, którzy nas skrzywdzili, ani co gorsza tych, którzy nam nie zawinili.
Niekiedy trzeba stoczyć walkę, by go utrzymać. Nie ulec pokusie, by toczyć ją z innymi, ale samemu ze sobą. Niekiedy potrzeba czasu, by go odzyskać, ale jeśli tylko się postaramy, wróci. W naszym interesie jest, by stało się to jak najszybciej, jednak bez drogi na skróty, bez fałszywego załatania rany czymś, co ją tylko zapycha, wchodzi w puste lub bolesne miejsce, ale go nie goi.
Spokój wewnętrzny, podobnie, jak wszystko co dobre, nie jest dane raz na zawsze, musimy o niego zabiegać, chronić go, stoczyć walkę, by go utrzymać, ale gdy go mamy, co może nami zachwiać?
Dzięki pracy nad sobą coraz łatwiej przychodzi nam ze spokojem znosić to, co skrajne, bolesne, niedopuszczalne, oburzające.
Najłatwiej zachwiać nasz spokój wewnętrzny osobom znaczącym w naszym życiu. Gdy opluje nas przypadkowa osoba na ulicy, będziemy skłonni jej współczuć, dopatrywać się przyczyn tego zachowania w jej słabości, zdarzenie będzie dla nas dziełem przypadku, szybko zobojętnieje.
Ale jeśli cios pochodzi od kogoś ważnego, na kim nam zależy, po kim się tego nie spodziewamy, wali się wszystko, w tym spokój wewnętrzny, niepozorne słowo lub nieżyczliwe spojrzenie może nas złamać.
Choć to absurdalne dla patrzącego z zewnątrz, często w takiej sytuacji dopatrujemy się winy w sobie. Chcemy wiedzieć, co zrobiliśmy nie tak, nawet jeśli nic, czym sobie na to zasłużyliśmy, nawet jeśli absolutnie nam się nie należało. Nawet jeśli jesteśmy w porządku, nachodzą nas wątpliwości. Jeśli weźmiemy winę na siebie, możemy nie stracić złudzeń co do bliskiej osoby, przynajmniej na ten moment. Więdniemy, poddajemy się złości i rezygnacji, wszystko nas boli, prawie nie oddychamy, na zewnątrz milczymy, a w środku wyjemy. Na dłuższą metę lepiej spojrzeć prawdzie w oczy, cierpieć raz a porządnie i otaczać się dobrymi ludźmi. Chyba że nie zależy nam na spokoju wewnętrznym, a przynajmniej nie tak jak na złudzeniach.
Łatwiej o spokój wewnętrzny, gdy o niego regularnie dbamy, gdy otaczamy się ludźmi nie żywiącymi się zamętem. Jeśli to praktykujemy i napotkamy osobę pełną chaosu, nie jesteśmy na to przygotowani. Od tak dawna spodziewamy się dobra od ludzi, a tu taki cios-niezasłużenie, znienacka.
Trzeba uważać, by się nie „zarazić” złem, chaosem, adrenaliną, chęcią odwetu, a nawet zwykłą niechęcią do kogoś, by ocalić ten chill w sercu, który czujesz, gdy pachnie grillem, pizzerią, piekarnią i truskawkami. Gdy tracimy spokój wewnętrzny, małe sprawy przestają nas cieszyć, a co tu mówić o dużych powodach do szczęścia? Jesteśmy rozdrażnieni, wrodzy, co negatywnie działa na wszystkich wokół.
Zamykamy się na ludzi, którzy nas potrzebują, nie słyszymy, co mówią, nie obchodzi nas to. Nie możemy być blisko. Jesteśmy pochłonięci. To przede wszystkim my się pogrążamy. Dlatego najlepiej zatrzymać ten pociąg.
Możemy ulec pokusie odcięcia się od ludzi i bliskości z nimi, z powodu jednej niewłaściwej osoby utracić zaufanie do wszystkich. To ogromna strata! Kiedy zamykamy się na ból, odcinamy też radość, bliskość, pełnię człowieczeństwa.
Warto otaczać się ludźmi bezpiecznymi, a zmierzwione dusze, które od czasu do czasu pojawią się na naszej drodze, traktować jako okazję, by wytrzymać i nie zatracić dobra, jako próbę charakteru. Bo nie jest kluczowe, co robią inni, ani co się dzieje wokół, ale jak na to reagujemy i czy w momencie próby ocalimy godność.

To, co dziś jest dramatem nie do zaakceptowania, za jakiś czas stanie się zabawnym wspomnieniem. Dlatego najlepiej nie działać pd wpływem silnych emocji, nie podejmować decyzji o kontynuowaniu relacji z kimś, gdy buzują w nas emocje, ale na chłodno, gdy nabierzemy dystansu, sił.

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o