Serek wiosenny - smak mojego dzieciństwa, który pokochały też moje dzieci

Serek wiosenny - smak mojego dzieciństwa, który pokochały też moje dzieci

Poranki z dziećmi wymagają sporo cierpliwości. Wiadomo, że najlepiej smakuje to, co u mamy na talerzu. Kiedy mi z rana burczy w brzuchu i dzieci są po pierwszym śniadaniu, a ja dopiero zabieram się za robienie swojego, co chwila znika jakaś rzodkiewka ze stołu lub obrany ogórek gruntowy. Moje śniadanie oddala się w czasie, ale cieszę się, że dzieci pochłaniają witaminy z bazarku, w którym raz w tygodniu jest dostawa eko nowalijek w dobrej cenie, bo bez pośredników.

Serek wiosenny to dla mnie znak, że wkrótce zaczynają się wakacje, beztroska. Pojawienie się sezonowych nowalijek to najlepsza okazja, by wrócić do lat, gdy sama byłam w wieku moich dzieci. To też okazja, by pobyć razem, nim każdy zaangażuje się w swoje zajęcia. Dlaczego te niepozorne momenty mają aż takie znaczenie?

„Czy istnieją czynniki chroniące przed zachorowaniem na depresję? Nastolatki, których rodzice mają wysokie, ale adekwatne do możliwości oczekiwania, którzy (…) wspólnie spożywają posiłki oraz wspólnie angażują się w różne rodzinne i przyjemne zajęcia, są mniej zagrożone depresją.” (K. Ambroziak, A.Kołakowski, K. Siwek)

Przepis na wiosenny serek – smak mojego dzieciństwa

Składniki:

  • Opakowanie białego sera (0,5 kg), może też być serek wiejski
  • 3 rzodkiewki
  • 2 ogórki gruntowe
  • Pół niedużej cebuli
  • Pomidor
  • Sól i pieprz do smaku
  • 3 łyżki stołowe mleka

Przygotowanie:

Twaróg przekładam do miski, jeśli jest zbyt suchy, dodaję 3 łyżki stołowe mleka, kilka szczypt soli i pieprzu. Rzodkiewki, pomidora i obrane ogórki gruntowe kroję w sporą kostkę, cebulę w drobną kostkę, dodaję warzywa, całość mieszam i na koniec dekoruję koprem. Koper muszę wyjmować z talerza syna, dlatego szykując dania, kieruję się prostotą i upewniam, że dzieci akceptują wszystkie składniki.

DSC_0003

Jak zachęcić dziecko do jedzenia warzyw, owoców i nabiału?

Kluczowa jest dostępność tych składników. Warto kupować produkty ekologiczne, ponieważ, choć są mniejsze i droższe, to ich smak jest intensywniejszy, rozpoznasz go po tym, że staje ci przed oczami własne dzieciństwo. Jeśli zamiast żelek dzieci będą miały pod ręką suszone daktyle, po prostu po nie sięgną.

 „Dzieci nigdy nie słuchają starszych, ale zawsze ich naśladują.” J. Baldwin

Sama dostępność to za mało, jeśli przykładowo sałata więdnie w lodówce, a ty w tym czasie wsuwasz pizzę albo zamiast rzodkiewek chrupiesz chipsy. Kiedy sama wybierasz warzywa, owoce i nabiał, dla twoich dzieci również te produkty stają się naturalnym wyborem. I wcale nie musisz ich namawiać. Sięgają po to, do czego mają dostęp i co cieszy się popularnością u rodziców. Oczywiście każdemu z nas się zdarza podjadać coś po kryjomu, bo przecież nawet rodzic musi mieć coś z życia.

Kiedy przygotowywałam dzieciom własnoręczne zupki, kaszę jaglaną z owocami, słyszałam komentarze-poczekaj, aż dzieci pójdą do szkoły, na każdej przerwie będą jadły chipsy z kolegami, bo ty to je pod kloszem trzymasz. Życia nie dasz poznać. Myślisz, że je uchronisz?

Na ogół wypowiadały to osoby, których dzieci jadły chipsy, miały otyłość i niewielką wagę przywiązywały do zdrowego odżywiania.

A co się okazało? Przez pierwsze klasy sklepik szkolny był zakazany uczniom, by nie kupowali przekąsek z cukrem i chipsów, po których były zbyt nakręcone na lekcji, a ich samopoczucie po chwilowej euforii energetycznej drastycznie się pogarszało. Taka była inicjatywa wychowawczyni.

Byłam też miło zaskoczona, gdy córka przynosiła opakowanie rzodkiewek, pomidorków i dodatkowe owoce poza tymi, które ja wkładałam do jej śniadaniówki. Jeśli nie zdążyła zjeść wszystkiego w szkole, chrupała w domu i dzieliła się z bratem.

Wszystko za sprawą programu unijnego „Program dla szkół”, który został uruchomiony w Polsce w 2017 roku i zastąpił dotychczasowe programy „Mleko w szkole” oraz „Owoce i warzywa w szkole”. W ramach programu w roku szkolnym 2017/2018 dzieci otrzymywały bezpłatnie warzywa, owoce, soki i produkty mleczne. Program nie tylko był okazją, by dzieci na przerwie chrupały zdrową przekąskę, która była źródłem witamin i dobrego samopoczucia, ale szerzył wiedzę na temat pochodzenia tych produktów, sposobu uprawy i dlaczego warto włączyć je do diety. Programem zostały objęte dzieci z  klas I–V szkół podstawowych.

W 2017/2018 roku około 1,8 mln uczniów otrzymało bezpłatnie w każdym z 10 tygodni danego semestru co najmniej 4 porcje owoców i warzyw oraz co najmniej 3 porcje mleka i przetworów mlecznych. Dowiedzieli się też dlaczego warto, by nasza dieta składała się z produktów świeżych, bogatych w witaminy i niskoprzetworzonych. O programie przeczytasz tu: http://www.programdlaszkol.org/

Możesz też zapoznać dziecko z przygodami Chrumasa: http://www.pamietnikchrumasa.pl/ , który nie tylko zachęca dzieci do jedzenia warzyw owoców i nabiału, ale propaguje uprawianie sportów, aktywność fizyczną, które kształtują zdrowe nawyki zapobiegające nie tylko otyłości, ale też wadom postawy.

! NOWY PLAKAT Chrumas

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments