O wprowadzaniu odważnych zmian w życie, kończeniu toksycznych relacji i budowaniu poczucia własnej wartości rozmawiam z Edytą Zając – psychologiem, trenerką, coachem.

Opowiedz o swoim życiu zawodowym, jaką drogę przeszłaś, by znaleźć się w tym punkcie, w którym jesteś teraz?

Miałam to szczęście w życiu, że od razu po zakończeniu studiów psychologicznych mogłam pracować w zawodzie. W trakcie nauki zawsze starałam się pracować – jeśli tylko było to możliwe, angażowałam się w projekty psychologiczne, prowadziłam szkolenia (nieodpłatne przede wszystkim), pisałam artykuły. Kochałam też Wyspy Brytyjskie i przez ponad pół roku pracowałam w kasynach i klubach bingo. Najważniejszą rzeczą dla mnie było dążenie do niezależności – także finansowej i zebranie jak największego doświadczenia w zawodzie.

Jak długo pracowałaś na moment, w którym poczułaś, że jesteś na odpowiedniej drodze, że odniosłaś sukces zawodowy, a czarne scenariusze się nie potwierdziły?

Mam wielkie wymagania wobec siebie, więc nie wiem, kiedy dojdzie do tego, że stwierdzę, że jest już ok, mam sukces na koncie, za mną czarne scenariusze. Wolę myśleć raczej z perspektywy człowieka, który widzi przed sobą wielkie możliwości i marzy o ich wykorzystaniu. Dlatego właśnie stawiam przed sobą ważne cele, wciąż do nich wracam, pracuję nad każdym maleńkim kroczkiem – mam poczucie, że właśnie dzięki temu zapewnię sobie to, czego pragnę.

Miewasz wątpliwości co do swojej zawodowej ścieżki, czy czujesz, że masz ugruntowaną pozycję i czujesz się bezpiecznie?

Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, że mogłabym robić coś zupełnie innego. Kocham na przykład fotografię, rozwijam się w tym temacie, mam za sobą kilka sesji, świetnie się bawię. Nie widzę jednak fotografii w głównej roli w moim życiu – po każdym „dniu zdjęciowym” tęsknię do psychologii w jakiejkolwiek formie. W ciągu ostatnich dwóch lat ciężko pracowałam na to, aby określić swoją zawodową ścieżkę i sprawdzić, czy idę w odpowiednim kierunku. Myślę, że to jest to!

Piszesz, że w pewnym momencie rozwoju osobistego postanowiłaś zakończyć też ważną relację, która była dla ciebie destrukcyjna. Co powstrzymywało cię przed tą decyzją?

Chyba brak doświadczenia życiowego. Tak mogę to określić właśnie dzisiaj – nie byłam asertywna, nie walczyłam o swoje, wciąż „dojrzewałam” emocjonalnie i szukałam siebie. Zakończenie toksycznej relacji wymaga wielkiej odwagi – przecież z drugim człowiekiem łączy jakaś przeszłość, uczucie lub chociaż jego namiastka lub wspomnienie. Poza tym myślę, że znaczenie ma też wrażenie, że jeśli już tyle zainwestowałam w tę relację, to powinnam o nią dalej dbać. Bo szkoda czasu. Szkoda energii, tych lat. Dzisiaj na takie związki patrzę raczej jak na lekcje.

Co doradziłabyś kobietom, które chcą zakończyć toksyczny związek, ale mają mnóstwo wątpliwości – boją się samotności, że nie poradzą sobie finansowo i emocjonalnie. Skąd brać siłę, wsparcie i determinację, by nie pozostać w niekomfortowej sytuacji na lata, bo tak jest wygodniej, bezpieczniej?

Przede wszystkim zachęcam do szukania wsparcia nie tylko w gronie najbliższych przyjaciół i rodziny. Często doskonale wpływa na samopoczucie i wiarę w siebie kontakt z kimś, kto nie wiąże się emocjonalnie z tematem. Podobno „obcy jest zwierciadłem prawdy” – może to być psycholog, coach, psychoterapeuta, ale i druga kobieta z forum internetowego, grupy wsparcia, człowiek, z którym dopiero nawiązujemy bliższą relację. To jedna kwestia – wsparcie społeczne i powiew świeżości w relacjach, nowe znajomości, kontakt z kimś, kto inspiruje, „rozjaśnia” dzień może dać dużo nadziei. W takich trudnych momentach często o tę nadzieję chodzi – że nie będę sama do końca życia, że dam radę, że będę mogła czuć się pewnie i stabilnie. Warto również popracować ze sobą – po prostu. Założyć zeszyt i zapisywać przeróżne przemyślenia, zastanowić się, co dzisiaj (będąc w tej relacji) tracę, a co jutro/za 5 lat (już bez tej relacji, po upływie czasu) zyskam. To dużo daje.

Zdawać by się mogło, że gdy wprowadzimy zmiany w swoje życie (zawodowe lub osobiste), to najtrudniejsze mamy za sobą, a potem okazuje się, że w zasadzie każdego dnia na nowo musimy odpowiadać sobie – co wybrać, jak spędzać czas, z kim, w co się zaangażować, etc. Czy znasz jakieś proste ćwiczenie coachingowe, które pomoże podejmować trafne decyzje? Co potraktować jako punkt odniesienie, gdy się wahamy?

Przyznaję, że trudno mi myśleć o jakimś specjalnym ćwiczeniu coachingowym. To, o czym mówisz jest bardzo ważne – rzeczywiście sama zmiana w życiu to nie koniec chaosu – często to dopiero początek. Warto podchodzić do tego intuicyjnie, wsłuchiwać się w siebie, a nie w to, co ludzie powiedzą. Sama często zadaję sobie pytanie: czy to jest to, czego pragnę?  – jeśli rzeczywiście zastanowię się nad sobą, mam większą szansę na podjęcie właściwej decyzji. Myślę, że w tym całym dążeniu do samorozwoju zbyt często zapominamy o własnym wewnętrznym głosie, który ostrzega nas przed tym, co dla nas niedobre i zachęca do tego, co wspaniałe.

Nie każda z nas wyniosła wysokie poczucie własnej wartości z domu. To przekłada się na naszą asertywność (a często jej brak), tendencję do stawiania siebie na końcu, zresztą kobiety wychowywane są w duchu uległości i bycia miłymi. Jeśli nie czujemy się silne wewnętrznie, to jak zacząć proces budowania poczucia własnej wartości na nowo?

Myślę, że jest wiele różnych dróg i sposobów. Dobrze byłoby nie tylko różnych opcji spróbować (czasem mimo strachu!), ale i sprawdzić siebie w różnych sytuacjach. Jeśli brak poczucia własnej wartości rzeczywiście męczy, odbiera radość życia, uniemożliwia normalne funkcjonowanie i wiąże się z różnymi dodatkowymi dolegliwościami (np. ataki paniki, trudności w relacjach), warto skorzystać z pomocy terapeuty. Od razu uprzedzam, że nie ma jednego typu terapii – i tutaj trzeba znaleźć coś swojego. Można pójść na szkolenie, skorzystać z programu rozwojowego – zapraszam serdecznie na mojego bloga od marca. To, co ważne to wzięcie odpowiedzialności za to, co się dzieje. Ok, nie jestem pewna siebie, mam wrażenie, że jestem słaba i krucha. Dobrze, to teraz się sobą zajmę. Bez zakładania masek przed samą sobą. A potem? Sprawdzanie siebie, odważne kroki – czasem samodzielne, czasem z kimś, kto wspiera. To proces, który w rezultacie daje coś, o co warto walczyć.

Z Edytą Zając rozmawiała Marta Szyszko

00

Edyta Zając – coach, psycholog, trenerka, autorka bestsellera: „30 Dni do Zmian. Dokonaj życiowej metamorfozy w kilka tygodni”, oraz e-booka „30 dni do zmian w związku”. Zawodowo wspiera ludzi w rozwoju i pokonywaniu ich własnych barier, o czym przeczytasz na jej blogu: http://edytazajac.pl/

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments