Przyszło, łupnęło, tąpnęło… cyt… zgasło?

a może tylko przygasło?

Może zwyczajnie nie dałam się temu rozpalić???

Olśnienie, omamienie, nieżyciowa Eureka!

Jak grom z jasnego nieba, jak błysk, jak znak. Mówiący tak wiele, łączący mnie z moją intuicją, tak bardzo mój… bla,bla,bla!

Tyle razy czułam, że powinnam za nim pójść i poszłabym, gdybym miała zapewnioną wieczną dotację na chleb, bułki i mleko! A tak? – jest szara rzeczywistość wieszcząca, że nie starczy nam do pierwszego, że zżera nas rata kredytu, ubezpieczenie samochodu, czynsz, niekończące się, co miesiąc niezmienne opłaty, opłaty, opłaty…

I co? I nic! Ciągle nic i ciągle stoję w miejscu. Mam ochotę wyć i tłuc pięściami na oślep, ale to nie przyniesie nam chleba. Być może na krótko rozładuje narastającą, dławiącą mnie frustrację, jednak nie zmieni niczego! I nie spowoduje, że będę mogła robić to, co chcę. To jest w tej chwili nieosiągalne…

ALEŻ PIEPRZĘ!!! Najłatwiej, to usiąść i się nad sobą użalać!

Powiedzieć: NIE DA SIĘ, rozłożyć ręce i mieć “usprawiedliwienie” dla nierobienia, niestarania się, niepróbowania… dla niemyślenia.

Ostatnio złapałam się na tym, że ja zwyczajnie uciekam, że boję się zacząć, boję się zmiany. Ja, która rok temu “rzuciła wszystko” i przeniosła się z rodziną w góry, w swoje wymarzone miejsce do życia; ja, która mam tyle pomysłów na życie, na swój własny rozwój, a przy tym na rozkwit otoczenia, że mogłabym nimi obdzielić z 10, jak nie 20 osób; ja, która…

No właśnie. STOP!

 góry

Może zwyczajnie tych pomysłów jest tak wiele, bo ja ciągle uciekam przed samą sobą? Może boję się zatrzymać i odpowiedzieć sobie na pytanie:

co tak naprawdę chcę w życiu robić?

A jeszcze bardziej boję się uzmysłowić sobie, że MOGĘ TO ROBIĆ! MOGĘ Z TEGO ŻYĆ! TAK, NAPRAWDĘ MOGĘ SIĘ Z TEGO UTRZYMAĆ I GODNIE ŻYĆ!

To zależy tylko ode mnie, od tego czy będę chciała to zobaczyć i wyobrazić sobie, że tak właśnie może się stać. Wszystko zaczyna się od wyobraźni. Już o tym pisałam, że MAMY TO, W CO JESTEŚMY W STANIE UWIERZYĆ, CO JESTEŚMY SOBIE W STANIE WYOBRAZIĆ! Moje “góry” są tego najlepszym dowodem. Gdybym dalej siedziała na dupie w Warszawie i powtarzała: NIE DA SIĘ, TO JEST NIEMOŻLIWE, to nigdy bym nie uwierzyła, że MOGĘ TO ZMIENIĆ i że naprawdę, to zależy tylko ode mnie, od tego ile potrafię do siebie dopuścić, ile mam wiary w siebie i we własne możliwości.

Niby to wiem. Moja głowa – ten wieczny racjonalista, dopuszcza to do siebie i tym samym do mnie, a jednak… przed czymś uciekam. Coś w mojej sferze zawodowej blokuje mnie przed tym, by “ruszyć z kopyta”… Czuję, że jestem coraz bliżej odkrycia co to jest, a wtedy…

NIC już nie będzie stało mi na przeszkodzie!

Bardzo dawno temu, kiedy nawet przez myśl mi nie przeszło, że będę miała dziecko z mężczyzną, z którym je mam. Więc – bardzo dawno temu, obserwując swoją mamę i wszystkie problemy, z którymi musiała się zmagać wychowując samotnie dwójkę dzieci, odkryłam i zrozumiałam: czego nie chcę.

Nie chcę żyć tak, jak ona. To wiedziałam odkąd zaczęłam zauważać jej ciągłe zmęczenie, brak entuzjazmu, żeby zacząć nowy dzień, przymus z jakim zbierała się do pracy i stres, z którym wracała do domu. Obiecałam sobie wtedy, że nigdy taka nie będę, że nie utknę w czymś takim, że nie będę trybikiem w machinie!

TERAZ muszę odkryć: czego chcę. Czego chcę naprawdę. I to jest już o wiele trudniejsze! Dużo łatwiej nam zobaczyć, zwłaszcza na przykładzie bliskich nam osób, jak nie chcemy żyć.

Wiele osób na tym poprzestaje i ich życie staje się zaprzeczeniem życia, jakie wiedli ich właśni rodzice. Ja nie chcę dołączyć do grona “zaprzeczaczy”, więc zmagam się, dociekam, szukam, potykam się i upadam, lecz znów się podnoszę.

I wiem, że nadejdzie dzień, w którym będę mogła powiedzieć swojemu dziecku, że się nie poddałam, że mimo upadków, szukałam swojego celu, że nie uległam pokusie “łatwego życia” z plazmą na ścianie i z plazmą w mózgu, że nie byłam “koniem pociągowym”, który ciągnie wóz nie zastanawiając się po co?

“I have a dream…”Martin Luther King i ja!

i jeszcze znalazłam: “Jeśli człowiek nie odkrył czegoś, za co jest gotowy umrzeć, nie jest zdolny do życia.”

Martin Luther King

tekst: http://wsercugorzlotych.wordpress.com/

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments