niedoskonała mama

niedoskonała mama

mama przedszkolaka
dzieci

Przedszkole? To mi się należy!

Wiecie jakie jest przedszkole idealne? Takie, w którym dzieci nie szukają słabego ogniwa, by móc się wyśmiewać z kapci, fryzury (u rówieśnika lub jego matki).

Takie, w którym rodzic jest partnerem, a nie czuje się jak przerażony trzylatek, od srogiego spojrzenia kadry pedagogicznej.

Takie, w którym dziecko jest chwalone i dowartościowywane na każdym kroku, a nie ganione, bo położyło łokieć na stole w trakcie posiłku.

Takie, którego cena jest adekwatna do dostępności i nie spowoduje u rodziców zjadania korzonków, by jakimś cudem dopiąć budżet.

Takie, w którym pracownicy przychodzą do pracy z uśmiechem i nie znika on bezpośrednio po zakończeniu dni adaptacyjnych lub po zamknięciu drzwi przez rodzica.

Takie, w którym nie lęgną się wirusy, co nie obciąża matki inhalatorami, glutami, termometrami i stresem, co się z tego może wykluć.

Idealne przedszkole nie istnieje, ale należy mi się i tak. Mam dość ściągania syna z meblościanki, fochów córki, niesubordynacji, traktowania matki jak mięczaka, który i tak ulegnie, wystarczy odpowiednio głośno i długo zawodzić.

A darowanemu koniowi (przedszkolu państwowemu) nie zagląda się w zęby. Gdy na pytanie: „A Ty gdzie posłałaś?”, odpowiadam – no tu, do państwowego, wywołuję spojrzenia po sobie, bo byłam jedyną szczęściarą z osiedla, pokonałam samotne matki, pracujące na etatach, jedyną przewagą było zgłoszenie nowego adresu zamieszkania, bo laski nie wiedziały, że w naszych czasach jeszcze obowiązuje rejonizacja.

Na grubsze afery, spędy rodziców, będę wysyłać faceta. Konkretny, postawny, zdecydowany, ja nie mam predyspozycji, psychicznej odporności, ani zwyczajnie ochoty.

Mama Przedszkolaka

Comments

comments