Ewa i Martyna wyprowadziły się z Polski do Indii, gdzie żyją uważnie, spędzając dużo czasu nad oceanem. W Goa organizują kameralne wyjazdy dla kobiet, które chcą się zatrzymać, odkryć swoje autentyczne potrzeby, przewartościować swoje życie. Jak wygląda codzienność w Indiach z perspektywy Polek? Zapraszam do wywiadu.

Co stało się dla Was impulsem, by zamieszkać w Indiach?

Do wyjazdu do Indii i zamieszkania na Goa skłoniła nas tęsknota że życiem spokojnym, bez stresu, napięć i pośpiechu, pragnienie doświadczania smaków życia i wyskoczenia z tego pędzącego świata. Aby mieć czas dla siebie, na wewnętrzne poszukiwania. I marzenie, aby mieszkać w ciepłym kraju-bo zimy dawały nam się mocno we znaki. Projekt Moje Goa powstał z radości i chęci dzielenia się tym pięknym światem z innymi kobietami, aby pokazać im, że można żyć inaczej. Że my- każda z nas jest ważna. Że może warto zatrzymać się i poczuć siebie- aby być szczęśliwą- tak po prostu.

Indie

Czym zajmowałyście się wcześniej?

Ja, Ewa zajmuję się masażem, a w Polsce też sprzedażą zielonej żywności Green Ways, a Martyna- moja partnerka w projekcie- jest instruktorką jogi, a w Polsce zajmuje się organizacją dużych festiwali muzycznych.

Jak zmieniło się Wasze życie?

Nasze życie zmieniło się bardzo, bo to po co tu przyjechaliśmy, stało się naszą codziennością. Żyjemy bardzo prosto, spędzamy mnóstwo czasu na łonie natury, nad oceanem, jemy świeże owoce i mamy czas dla siebie. Tutaj czas płynie wolniej i nikt nigdzie nie pędzi. Jest oczywiście i praca. Mój mąż pracuje online jako copywriter, więc pracuje tak jak i w Polsce, ale życie tutaj jest tańsze, więc może pozwolić sobie pracować nieco mniej, a więcej czasu po prostu żyć :) Przedkładamy życie samo w sobie rozumiane jako doświadczenie ponad dobra materialne, a otoczenie tutaj sprzyja takiej  postawie.

IMG_6617

Jak wygląda codzienność w Indiach z perspektywy Polek?

Indie i Goa to całkiem inny świat niż Polska, trzeba tutaj zaakceptować, że nic nie jest przewidywalne, ale uczy to otwierania się i porzucania kontroli. Żyjemy w międzynarodowej, niedużej społeczności skupionej wokół szkoły, na wsi, nad oceanem, pod palmami. Brzmi jak bajka :) I to jest właśnie nasza bajka, która jest rzeczywistością. Indie są specyficzne, można je kochać lub nienawidzić, jest tu wszystko – i piękno, i brzydota. My je pokochaliśmy, ale z czasem :)

Jesteś mamą, jak zmieniło się życie dzieci po przeprowadzce do Indii?

Mam dwoje dzieci. Uwielbiają swoją szkołę, mają przyjaciół z całego świata. Nauczyły się języka angielskiego (wykładowy w szkole), stały się bardzo niezależne i samodzielne. Żyją trochę podobnie jak my żyliśmy w dzieciństwie-kiedy to po szkole szwędaliśmy się z kolegami i przeżywaliśmy różne przygody, bez lęku i nadmiernej kontroli, czuliśmy się bezpieczni. Pamięta Pani takie czasy? Dziś w Europie już tak dzieci nie przeżywają dzieciństwa. A tutaj tak.

IMG_6696

Dziś jeśli dzieci się szwędają, to rodzice są od razu na cenzurowanym ;) A jak w Indiach z dostępem do opieki medycznej i czy można się natknąć na jakieś niebezpieczne zwierzęta, insekty?

Taka standardowa opieka medyczna w europejskim rozumieniu jest dostępna, ale trzeba wiedzieć gdzie się udać. Są prywatne szpitale oferujące usługi na chyba przyzwoitym poziomie. W najbliższym miasteczku można zrobić badania, usg. My raczej korzystamy w porad lekarzy homeopatów lub ajurwedyjskich – tych jest tu więcej. Są też dentyści- na dobrym poziomie. W przyszłym miesiącu planujemy założyć u córki aparat ortodontyczny. W zasadzie jeśli się jest zorientowanym to można załatwić wszystko, ale to przychodzi z czasem. W pierwszym roku pobytu wydawało nam się że tutaj nic nie ma, bo takie sprawia to wrażenie. Na pewno nie jest to miejsce komfortowe dla przewrażliwionych i pełnych obaw ludzi. Strach ma wielkie oczy, jak wszędzie.

W okolicznej dżungli żyją lamparty, gdzieś daleko większe drapieżniki. Są węże, ale rzadko się je widuje. Podobnie skorpiony- widziałam 1 raz w ciągu tego czasu. Przed przyjazdem tutaj nasłuchaliśmy się o niebezpiecznych insektach, wężach itp, a z naszego doświadczenia wynika że praktycznie nie spotyka się tu tych zwierząt. Spotyka się za to mnóstwo psów, krów, kruków, ptaków drapieżnych, nietoperzy, dzikich świń, kotów. Widujemy małe papugi, delfiny, małpy, kraby i karaluchy.

indie

Do kogo skierowane są Wasze warsztaty, czego mogą doświadczyć uczestniczki?

Organizujemy bardzo kameralne ( 4-6 osób) wyjazdy relaksacyjno-rozwojowe dla kobiet na Goa. Na miejscu zaopiekujemy się nimi, pokażemy najpiękniejsze zakątki południowego Goa, oferujemy zajęcia jogi, masaże, warsztaty rozwojowe. Na naszej stronie internetowej są wszelkie informacje :). www.mojegoa.pl

Nasz projekt adresujemy do kobiet które otwarte są na nowe doświadczenia, które chcą zrobić coś dla siebie, coś co na stałe zmieni ich postrzeganie świata i siebie. Osoby gotowe na rozwój własny, chcące odpocząć i mieć okazję zobaczyć siebie i swoje życie z innej perspektywy, ceniących slow life i indywidualizm.  Kobiet, które szukają inspiracji i pragnących pozytywnych zmian w swoim życiu. Osób poszukujących swojej ścieżki duchowej i takich które lubią jogę, poznawanie orientalnej kultury, ciekawych świata i pozytywnie nastawionych do siebie i innych.

indie 2

Tu można poczuć atmosferę Goa: https://vimeo.com/226414112

Tutaj w wydarzeniu na fb jest opis w pigułce: klik

portretmart

Czy łatwo było zostawić życie w Polsce, ile czasu zajęło zorganizowanie całego wyjazdu i co było największym wyzwaniem?

Tak, nam było łatwo zostawić życie w Polsce. Nie przywiązujemy się nadmiernie, a oczyszczenie się z przedmiotów ( przed wyjazdem porozdawaliśmy większość tego co mieliśmy) dało nam dużo przyjemności. Człowiek czuje się taki wolny kiedy nie ma zbyt wiele. My w ogóle czujemy się wolni, płyniemy na statku naszego życia, na którym to my jesteśmy kapitanem. Przygotowywaliśmy się pół roku, bo pomysł przyszedł nam do głowy zimą, a pojechaliśmy od nowego roku szkolnego, czyli we wrześniu. Trzeba było dogadać się w naszej polskiej szkole, opróżnić mieszkanie i znaleźć najemców. I to właściwie największe wyzwania przedwyjazdowe. Po dotarciu na miejsce przez około 3 miesiące trwała intensywna adaptacja do tego nowego świata. Wyzwaniem było też to, że ani ja ani dzieci nie znaliśmy języka angielskiego. Przyjeżdżamy do Polski na lato, wtedy na Goa trwa monsun.

Czy jest coś, za czym tęsknicie?

Ja tęsknię za polskimi wieczorami, bo tutaj zmierzch zapada bardzo szybko, a to moja ulubiona pora dnia i lubię się nią delektować.  I za pralką automatyczną. Ale może sobie taką wkrótce sprawimy :)

Z Ewą Kaniewską

rozmawiała Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments