niedoskonała mama

niedoskonała mama

wydarzenia

Przede wszystkim jestem człowiekiem

Moja imienniczka, autorka bloga Żadna Kolejna Miłostka odezwała się z prośbą o zalinkowanie portretów kobiet – matek, które realizują swoje pasje, nie zrezygnowały z ambicji zawodowych i umysłowych, na rzecz roli gospodyni domowej. Historie tych inspirujących kobiet natchnęły mnie do własnej opowieści. Odsyłam do nich i opowiadam dziś też o sobie.

„Wiele kobiet utożsamia same siebie np. ze swoją pracą, dlatego też w momencie, gdy zachodzą w ciążę i muszą przerwać robotę, mają poczucie, że straciły dużą część samych siebie. Brzmi patetycznie, ale rozmawiam z różnymi znajomymi, przyjaciółkami, które przyznawały, że gdy znajdowały się w błogosławionym stanie oraz tuż po urodzeniu nie poznawały siebie. Nagle została im narzucona rola matki.” Żadna Kolejna Miłostka

http://zadna-kolejna-milostka.pl/2013/12/matki-rozne-4/

http://zadna-kolejna-milostka.pl/2013/12/matki-rozne/

http://zadna-kolejna-milostka.pl/2013/12/matki-rozne-6/

Jestem człowiekiem. Dopiero potem kucharką, pielęgniarką, białą z lęku o diagnozę dziecięcą, wiotką i niezłomną zarazem, trzciną. Ale trzon to osoba wrażliwa – obdarzona umysłem, obdarzona potrzebą dzielenia się słowem pisanym.

Zanim wyszłam za mąż, moim głównym celem było dbanie o swój rozwój, zdobywanie wykształcenia. Obiad czekał w domu, ugotowany przez kobietę. Nie robiłam listy zakupów żywnościowych, nie darłam włosów z głowy nad dziecięcą wysypką.

Eksponowałam swą kobiecość, bo był na to odpowiedni, jak się zdawało, czas.

Dziś widzę jak łatwo mi przychodzi spoglądanie z dystansem na sprawy mało istotne. Na potknięcia zawodowe, na cudze słowa wymierzone we mnie ze złośliwością. Wiem, że wytrącić z równowagi mogą mnie dopiero ciepłe czoło i szkliste oczy. Konieczność odwrócenia planu dnia, z uczynieniem za priorytet wizyty w przychodni.

Kiedy jest dobrze, wtedy działam – piszę, powtarzam gramatykę do certyfikatu Advanced, czuję się odrobinę jak dawniej. Jak za czasów gdy cały swój czas miałam w posiadaniu. Dziś mam go mniej dla siebie, ale zgrabniej potrafię wykorzystać. Organizacja dnia, gradacja priorytetów, elastyczność, praca w niesprzyjających warunkach. To wszystko mogę wpisać do CV za sprawą macierzyństwa. A dodatkowo doświadczenie zawodowe w dziedzinie, o jaką nie podejrzewałabym się, kierując kroki na Wydział Pedagogiczny, a które nabyłam po odpowiedzi na ogłoszenie z portalu skierowanego do mam.

Czasem marzę o biurku, garsonce, pracy z dorosłymi, ale gdy stawiam się w takiej sytuacji, szybko mnie to nudzi i pragnę wrócić do swojego świata. Świata klawiatury, pachnących zup i …też jeszcze cuchnących kup ;) Może jeszcze przyjdzie czas na wszystko?

Tożsamość nieskorelowana z płcią, którą zaczęłam odkrywać po tym jak z roli studentki, płynnie zatopiłam się w macierzyństwie i towarzyszeniu swemu mężowi, pulsuje w mojej skroni za każdym razem, gdy muszę odłożyć siebie na bok. Nadrobię nocą, spać nie muszę, ale bez obcowania z sobą zwiędnę, popadnę we frustrację i zacznę strzelać iskrami.

Szukam siebie i wiem, że granice mojej tożsamości nie są ustanowione przez jajniki, piersi i biodra.

 Marta – wrażliwość

Zachęcam Was, Drogie Czytelniczki, do napisania własnej historii i określenia się jedną, kluczową cechą, co by to było?:)

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments