„Kiedy wybaczamy, odsuwamy od siebie żal, gorycz, pretensje i złość. Negatywna energia znika, a jej miejsce zajmuje poczucie ulgi, lekkości, wolności i spokoju.” Louis, Louis

Przebaczenie najbardziej jest potrzebne nam samym: przynosi ulgę, przywraca spokój. Nie oznacza to, że mamy nie uznać krzywd, jakie nas spotkały, czy stłumić złość, która się pojawia. Najważniejsze, by nie zamieniła się ona w chęć zemsty i nie zatruła nas samych. Chowanie urazy wyrządza nam jeszcze większą krzywdę, niż druga osoba.

„Jeśli urazy nie zostaną właściwie przepracowane (…) będą rozpamiętywać swoje krzywdy, wciąż od nowa odtwarzać raniące słowa i nastawiać się coraz bardziej wrogo. Kiedy rozpamiętujemy krzywdy, nasze myśli ulegają wypaczeniu, a ból psychiczny się nasila, osłabiając koncentrację. Prowadzimy samochód, wykonujemy swoje obowiązki w pracy lub rozmawiamy z kimś, ale nasz umysł jest nieustanne pochłonięty nierozwiązanym problemem.” Louis, Louis

Problem wciąż powraca, a osoba, która chowa urazę może mieć skłonność do uciekania w pracę, używki, co może nawet skończyć się uzależnieniem. Uciekanie od problemów może skutkować odcinaniem się od własnych emocji.

„Może udawać, że nikogo nie potrzebuje i że nic u nie jest, co jest stylem radzenia sobie poprzez unikanie. Może radzić sobie, szukając różnych zajęć (…) unikanie jako styl radzenia sobie może nawet doprowadzić do uzależnień lub pracoholizmu.” Louis, Louis

Ponadto trwanie w konflikcie sprawia, że robimy się coraz bardziej obojętni na drugiego człowieka. Tracimy naszą zdolność do empatii.

„Nierozwiązane konflikty wywołują dużo gniewu, goryczy i urazy. (…) Członkowie rodziny mogą się znieczulić i stracić empatię wobec osoby, z którą są skonfliktowani-przestaje ich obchodzić, czy druga strona cierpi z powodu konfliktu. Kiedy napięcie utrzymuje się przez dłuższy czas (…) uodparniają się na ból i uczucia innych.” Louis, Louis

przebaczenie

Przebaczenie nie oznacza, że masz pozwalać komuś ranić cię wciąż od nowa

Być może rozwój emocjonalny, regulacja emocji i skłonność do przemocy drugiej osoby zniechęcają do kontaktu. Masz prawo chronić siebie i jeśli wyznaczanie granic nie przyniesie skutku, nie możesz liczyć na szacunek i spokojną atmosferę, poinformuj rozmówcę, że nie chcesz dłużej utrzymywać kontaktu i zrób miejsce dla osób życzliwych. Przebaczenie nie oznacza, że masz pozwalać na przemoc ani kontaktować się z osobami, które cię krzywdziły, nie okazują skruchy i nie zamierzają zmienić swojego zachowania.

W społeczeństwie panuje wiele stereotypów na temat rodziny: zawsze słuchaj rodziców, rodzina jest najważniejsza, krew jest gęstsza niż woda. Wielu z nas sądzi, że ma obowiązek zachowywać się jak szczęśliwy członek rodziny. Jednak narażanie się na napięte relacje, tylko po to, by idealny obraz rodziny mógł być zachowany, nie jest wart ceny, jaką po drodze zapłacimy. Czasami doświadczenie szczęścia nie jest możliwe w niesprzyjającym środowisku, które stwarzają niektóre rodziny i dopiero wyzwolenie się spod ich wpływu daje szansę na spokój, bezpieczeństwo i zadowolenie.

Jeśli od dekad próbujesz uzdrowić sytuację, albo udawać, że negatywne zdarzenia były pozytywne, poniesiesz koszty. Trudno jest porzucić nadzieje na obraz idealnej rodziny, ale można na to spojrzeć jak na początek spokojnego życia. Każdy zasługuje na to by być otoczony przez ludzi, którzy cieszą się z nim życiem. Nie można pozwolić, by poczucie winy i źle pojętego obowiązku uniemożliwiało nam życie, na jakie zasługujemy.

Znalezione w sieci:

„Kilka lat temu zerwałam kontakty z rodzicami. Myślałam, że po czymś takim nie dojdę do siebie, ale czuję się dobrze. Wychowano mnie w przekonaniu, że rodzina jest najważniejsza, a dzieci powinny szanować rodziców i opiekować się nimi. Bardzo chciałam poczuć więź i miłość bezwarunkową, ale nie mogłam tego odnaleźć w relacji z nimi. Nasze życie było przepełnione strachem, cierpieniem, kłamstwami i manipulacjami. Miałam nadzieję, że moja rodzina jest taka, jak inne, a rodzice w końcu zrozumieją swoje zachowanie i zaczną być kochający i akceptujący.

Odpuszczenie nadziei, że coś się zmieni było najtrudniejsze. Byłam przerażona, że postępuję niewłaściwie, zrywając kontakt z nimi. Oszukiwałam sama siebie przez lata, by podtrzymać iluzję, ale nie mogłam dłużej tego robić. Wkrótce zaczęłam sobie wybaczać, że wcześniej nie starczyło mi odwagi, by stanąć po swojej stronie. Bałam się, że nie jestem warta miłości, skoro moi rodzice nie byli do niej zdolni. Przebywanie z nimi zawsze było trudne. Musiałam zachować ostrożność. Robiłam wszystko, co w mojej mocy, żeby nie było nieporozumień między nami, byłam przerażona.

Dojrzałam do tego, że nawet jeśli nie potrafili mnie kochać, to nie oznacza, że ze mną jest coś nie tak. Przestałam traktować święta jako przykry obowiązek. Zaczęłam spędzać je z przyjaciółmi. Zrozumiałam, że pragnienie miłości ze strony rodziców opierało się na dziecięcej potrzebie bezpieczeństwa. Trudno było mi przyjąć, że osoby odpowiedzialne za mój dobrostan to te, które były źródłem cierpienia w moim życiu. Musiałam pogodzić się, że moje marzenie o kochających rodzicach nigdy się nie spełni i ruszyć ze swoim życiem. Dzieci z dysfunkcyjnych rodzin często mają poczucie, że ich rolą jest naprawić to, co nie działa w rodzinie. Ale czasami po prostu należy pogodzić się z tym, że nie będzie szczęśliwego zakończenia.” Tiny Buddha

Marta Szyszko

na podstawie:

https://tinybuddha.com/blog/family-isnt-always-forever-time-say-goodbye/

stawianie granic dziecku

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments