niedoskonała mama

niedoskonała mama

felieton

Prestiżowy zawód – kura domowa

Właśnie byłam w środku tekstu za ekskluzywną stawkę, w stosunku do stawki nieekskluzywnej i ogarniałam logistykę przedostania się na pokaz butów, który promuję, odbywający się w porze obiadowej, hen daleko, gdy dotarła do mnie myśl… Co jest grane? Tak to teraz będzie wyglądać? Buty, torebki, szmatki i szminki..?

To takie puste. Pozwoliłam się wpędzić w wir tego całego konsumpcjonizmu i nurt kariery, bo ktoś mi wmówił, że nieaktywna zawodowo, jestem nic nie warta. Zero ambicji, zero aspiracji, zero inteligencji. Że jeśli piszę ot tak, jak teraz właśnie czynię, to próżnuję życiowo i że dopiero nadam wartość temu stukaniu, gdy drugą stroną będą lecieć złotówki.
Miałam dziś dzień typowo slow po bardzo aktywnym fizycznie weekendzie /rowerek, las i ja bez dzieci/. Odkryłam plecenie wianków z mniszka lekarskiego i czytanie bajki synkowi z prawdziwym zaangażowaniem. Nie mówiąc o wspólnym pieczeniu ciasta.

Był uśmiech i poczucie znudzenia, któremu nie dałam się wpędzić w depresję, ale próbowałam oswoić, otwierając na to, co dzieje się tu i teraz. Teraz patrzę w oczy swojemu dziecku i uśmiecham się mimowolnie, a ono widząc mój nastrój śmieje się do rozpuku. Ja odpowiadam takim samym chichraniem i czuję jak powietrze napełnia mi płuca.
Wspaniała chwila, proszę o więcej!

Samym matkowaniem nie napełni się kielicha o kształcie – Kobieta. Ja tego pisania potrzebuję, że pozwala mi to dorobić – to miłe. Chciałabym więcej – więcej pisać, mniej gotować, sprzątać, bo „siedzenie w domu z dzieckiem”, serio nie polega na tarzaniu się z nim po dywanie przez cały dzień. To będzie brudno, to on przejmie część obowiązków, to dzieci włączą się w sprzątanie i porządku utrzymywanie.

Ile mi zostało tego matkowania na chacie? Do września, stycznia? Nim pulchne łapki wyciągną się i same zażądają przedszkola. Nim matka pójdzie w odstawkę i będzie zobowiązana wypełnić sobie życie inaczej, niż tym małym człowiekiem ze skoncentrowanym spojrzeniem i wieczną potrzebą bycia blisko.

Co nie pozwalało mi docenić jak wiele piękna i miłości jest na wyciągnięcie ręki? Czemu wmówiłam sobie cierpienie jako kartę przetargową? Dziś wiem, że smutek ma wiele twarzy. Raz zwany jest nudą, raz rutyną, raz społeczną ściemą co do roli kobiety w społeczeństwie.

Kura domowa to najbardziej prestiżowy zawód, jaki może przytrafić się kobiecie. Wymagający i obfitujący w momenty zwątpienia, ale jeśli odpowiednio się do tego podejdzie, wzruszający i chwytający za serce.
Cieszę się, że mogę go wykonywać.

Marta Szyszko

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o