W części III porozmawiamy o tym, jakie mamy szanse do zmotywowania osoby nadużywającej alkoholu, po czym poznać, że stajemy się „współuzależnieni” i w końcu, gdzie szukać wsparcia i pomocy?

Jakie mamy szanse na zmotywowanie do leczenia osoby uzależnionej?

To pytanie zadają sobie nie tylko rodziny, ale również sami terapeuci. Niestety prawda jest taka, że nawet jeśli otoczymy osobę uzależnioną miłością i wsparciem, będziemy jej stawiać granice typu: „jeśli nie pójdziesz się leczyć, odejdę od ciebie”, nie mamy gwarancji, że to zmotywuje ją do działania. Niestety nie da rady wyleczyć się za kogoś.

Po czym poznać, że ktoś jest „współuzależniony”?

W klasycznym ujęciu w przypadku współuzależnienia mówi się przede wszystkim o dwóch objawach: nadodpowiedzialności i nadkontroli.

Nadodpowiedzialność to przejmowanie konsekwencji picia na siebie. Dzwonię do szefa i mówię, że partner/ka ma grypę i nie przyjdzie do pracy, a tak naprawdę pił/a całą noc i o wstaniu z łóżka nie ma mowy.

Nadkontrola to wylewanie alkoholu do zlewu, chowanie go czy też zabieranie kieliszka z dłoni.

Osoby żyjące w związku z uzależnionymi również przystosowują się do tego, jak funkcjonuje ich partner czy partnerka. To, co kiedyś wydawało się nam nie do przyjęcia, zaczynamy traktować jak coś „normalnego”. Na przykład: kiedyś zwracałam uwagę partnerowi, że co wieczór po pracy siada przed telewizorem z puszką piwa, dziś traktuję to jako normę. Kiedyś niedziele spędzaliśmy razem na spacerach, w kinie czy u znajomych, dziś partner/ka w niedziele dochodzi do siebie po sobotnich imprezach i o „rodzinnej” niedzieli nie ma mowy.

Trzeba pamiętać, że w sytuacji kiedy kobieta lub mężczyzna, partner czy partnerka osoby uzależnionej nie decyduje się odejść, zaczyna się do tej sytuacji przystosowywać, a mechanizmy wymienione wyżej pozwalają jej przetrwać związek z osobą uzależnioną i dają złudne poczucie kontroli nad sytuacją.

Gdzie zgłaszać się po pomoc?

W dużych miastach jest kilkadziesiąt poradni uzależnień, gdzie można uzyskać pomoc i wsparcie. Istnieją również grupy samopomocowe Al-Anon, na które można przyjść właściwie z ulicy i posłuchać innych osób żyjących w związkach z osobami uzależnionymi.

Oczywiście łatwo się o tym pisze i mówi, bo żeby wybrać się do poradni czy na grupę wsparcia, wymaga to ogromnej odwagi i przełamania w sobie wstydu.

Dlatego wiedz o tym, że jeśli wybierasz się w takie miejsce albo po prostu chcesz o tym powiedzieć komuś z rodziny czy przyjaciół, wykazujesz się ogromną odwagą,

a mi pozostaje tylko życzyć Ci wytrwałości i determinacji w podejmowaniu kolejnych kroków do życia w zgodzie ze sobą i w szczęściu.

Natalia Knap

Natalia Knap

Psycholog, trener. W pracy bliskie jej są podejścia: humanistyczne i skoncentrowane na rozwiązaniach. Zafascynowana mindfulness, pracą z ciałem i szeroko pojętym rozwojem osobistym. Na co dzień pracuje z grupami w różnym wieku (od 5 do 100 lat). Szczególnie lubi pracę z nastolatkami. Prywatnie właścicielka szczurzyc, miłośniczka górskich wędrówek i pieczenia ciast. Marzy o byciu nauczycielką jogi i właścicielką cichego ośrodka w Bieszczadach. Prowadzi bloga O rzeźbieniu głowy słów kilka

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments