niedoskonała mama

niedoskonała mama

felieton

Półmetek

Tydzień 20.

Sierpień 2010

Jestem na półmetku. A przed chwilą to był ledwie 5 tydzień i cała ciąża miała być przede mną. Teraz mamy tydzień 20, a mnie w dalszym  ciągu się zdaje, że przede mną wieczność jeszcze w tym błogosławionym, jako rzeczą, stanie.

A stan to zaiste wyjątkowy – z bólem pleców zaczynam się powoli oswajać i godzić z faktem, że będzie się już tylko nasilał. Infekcje uszu zdają się nie mieć końca – teraz dla odmiany lewe ucho z zapaleniem ucha środkowego, zewnętrznego, pękniętą błoną bębenkową i gronkowcem (którego to podobno sama tam sobie wepchnęłam).

I zaiste – stan to wyjątkowy. Kładąc się wczoraj do łóżka, chciałam jeszcze posłuchać serduszka w moim brzuchu. Od tej samej dobrej kobiety, która ofiarowała mi dżinsy ciążówki (których mogłabym nie zdejmować wcale, tak szczerym uwielbieniem je darzę!), dostałam również coś na kształt stetoskopu, ale ze wzmacniaczem. Zwykle w słuchawkach słyszę jakby echo serca, dźwięk ten przypomina jadący w oddali pociąg. Od jakiegoś czasu słyszę też wyraźnie jak dziecko kręci się w brzuchu, ale wczoraj…! Wczoraj usłyszałam tętent kopyt, a w tle ten pociąg. Jego/Jej… dziecka mego serce bije jak i moje, choć dwukrotnie szybciej. Bije jednak mocno, wyraźnie. Przez moment przerażona zastanawiałam się czy aby memu dzidziusiowi krzywda się jakaś nie dzieje, a to Jego serce mego serca chórem się stało.

Zadzwoniła do mnie dziś rano moja siostra. Powiedziała, że przyśnił jej się nasz Tata. Powiedziała, że wracali z kina autobusem, nie widziała jego twarzy, ale wie, że się uśmiechał. Powiedziała, że trzymał w ramionach moją córkę – jej twarzy również nie dostrzegła, ale jest pewna, że była to dziewczynka. Nie myślałam, że jeszcze teraz może mnie to tak ucieszyć, ukłuć, zaboleć. W siostrzanym niemym porozumieniu łkałyśmy obie do słuchawek telefonu. Powiedziała, że trzymał ją w ramionach… W dniu śmierci Taty powiedziałam siostrze „Masz szczęście. Moich dzieci nie zobaczy”. Odpowiedziała „Zobaczy. Tylko nie przytuli..”.

dłonie

24 grudnia 2013r.


Dwa dni temu przypomniałam sobie znów o moim tacie, kiedy D. pracował w garażu, a ja poprosiłam naszą córkę, żeby zapukała czymś w kaloryfer, aby zaprosić tatę na obiad. Usiadłam na podłodze i rozpłakałam się. Moja córka podeszła z przejęciem patrząc mi w oczy i dotykając moich łez:

– Wiesz, córciu, nie płaczę dlatego, że jest mi smutno. Kiedy byłam małą dziewczynką, mój tata często pracował w garażu. Kiedy moja mama kazała mi go wołać na obiad, biegłam do dużego pokoju i uderzałam w kaloryfer – wtedy twój dziadek słyszał to w garażu i przychodził. Płaczę, bo jestem wzruszona; bo bardzo kochałam mojego tatę, chociaż teraz rzadko o tym pamiętam.

– Wiem – odpowiedziała moja trzyletnia córka i przytuliła mnie bardzo mocno.

Życzę Wam wszystkim… nam wszystkim, abyśmy w te święta pomyśleli o wszystkich, których warto wspomnieć. Nade wszystko jednak o tych, którzy są przy nas na co dzień – niech te święta będą czasem bliskości i okazywania naszym rodzinom jak są dla nas ważne. Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!

tekst: Dorota Lipińska

Autorka bajek dla dzieci, założycielka www.soojka.pl

logo soojka.pl

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o