niedoskonała mama

niedoskonała mama

felieton

Podziwiam swą teściową

Ten tytuł to nie sarkazm, a najszczersze wyznanie. Odważne w czasach, gdy większość w Teściowych widzi największego wroga. A co tu podziwiać, spytacie… Zacznę od imprezek, które chętnie organizuje, gdy zrobi się ciepło – począwszy od grilla, na przyjęciach wokół stołu, kończąc.

Że rodzina duża, to i okazja zawsze się znajdzie. A podziwiam dlatego, że mimo licznej gromadki, już w większości dorosłych podopiecznych, na imprezkach jest wyluzowana, uśmiechnięta i tryska optymizmem.

Żadnego żmudnego przygotowywania przyjęcia z dziesięcioma przystawkami i trzema daniami głównymi. Ot, rosół nastawi, udka zamarynuje dzień wcześniej i upiecze, sałatki zamówi gotowe, albo po gościach rozdzieli robotę. Manicure priorytetem, a u fryzjerki wyluzuje się przed przyjęciem gości.

Zaprasza wszystkich na 16.00, robi minę niewiniątka i zaprzęga przybyłych do układania sztućców, rozstawiania stołu i składania serwetek. Try mig i wszystko gotowe, ona nieurobiona. Ma dobry humor, zabawia gości i często się uśmiecha. Gar z rosołem ląduje na stole, nie nosi talerzyków dla rozpasionych leni, tylko nalewa chochlą, przekazuje i mówi: – Podawajcie sobie.

Chętnie korzysta z dobrodziejstw zasady: – kto ma dzieci, ten nie leci i do sprzątania wyznacza dyżurnego. Jedzenie nigdy nie przekracza trzykrotnie objętości żołądków zgromadzonych, bo kto by się potem przez tydzień bawił ze zjadaniem resztek, poza tym mało to ekonomiczne, w dobie kryzysu.

Kiedy urobiona jako matka, zasiadłam u niej w kuchni i patrzyłam jak wykonuje poranny make – up, zastanawiałam się, czy ten luz jest kwestią lat praktyki, czy towarzyszył onej od zawsze. Teraz sądzę, że z powodu silnego instynktu samozachowawczego, nie dała się wrobić w długotrwałe deprywowanie swoich potrzeb.

Frustracja była bodźcem do zmian. Tak oto, gdy wjechały tygodniowe zakupy na stół, spojrzała na nie z obrzydzeniem, mówiąc, że ona już się w kuchni nasiedziała i idzie szykować coś tam do pracy, bo limit na gary i im pochodne, właśnie został przekroczony. Wstała i wyszła, a ja z dzieckiem przy piersi, po kolejnej nieprzespanej nocy, odebrałam cenną lekcję. Trzeba walczyć o swoje! I być w tym do cna bezczelnym. Czego i Wam życzę…

Niedoskonała Mama

Comments

comments

3
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Martaanar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
anar
Gość
anar

Że tak spytam: kto te zakupy rozpakował? To dziecię przy piersi? :) też podziwiam, szczerze