niedoskonała mama

niedoskonała mama

urodziny
felieton

Po drugiej stronie lustra – kiedy pojawia się dziecko…Wczoraj były moje urodziny

O dziwo, wcale nie czułam potrzeby, by w związku z tym podsumowywać ten miniony rok, choć był on dla mnie z pewnością przełomowy. Najważniejsze jest dla mnie „teraz”, a oprócz tego, widzę jedynie kawałek przyszłości – a jawi mi się ona pięknie.

Być może to zasługa macierzyństwa, które kupiłam w ciemno, nie przymierzając, a okazało się, że bardzo mi w nim do twarzy… Czuję, że moje życie jest na właściwych torach – to daje wiele spokoju, a spokój… jest najważniejszy :) Realizuję się, piszę. Funkcjonuje moja strona – projekt, o którym od dawna myślałam wreszcie ujrzał światło dzienne. Więcej – on każdego dnia rozkwita, rozwija się, dojrzewa!

Macierzyństwo daje mi mnóstwo radości. Jest doskonałym kontekstem, w którym mogę się zatapiać; ale też – jako kontekst właśnie – jest wdzięcznym przedmiotem mojego buntu. Bardziej zatem doceniam każde moje działanie, kiedy zmieniam się w niezależne indywiduum i na przykład zakładam jedwabną sukienkę i szpilki, idąc do dentysty (pięć minut autem, piętnaście u pani dr i znów pięć w aucie w drodze powrotnej) – oto mój bunt!

Zdaje się, że przy tym nawet dwulatek bardziej się buntuje ;) Z czasem coraz bardziej lubię człowieka, którym się staję. Dobrze mi z sobą, tak zwyczajnie i codziennie, Podobam się sobie, a to u kobiety jak by nie było spory wyczyn. Do tego żyję z mężczyzną, z którym z każdym dniem zespalam się mocniej – kto wie, może któregoś dnia staniemy się jednością? A może to już się stało i objawiło naszą córką?

 

Moje urodziny były fantastyczne. D. spełnił moje dziecięce pragnienie, obdarowując mnie kredkami – wielkim zestawem w metalowym opakowaniu. Marzyłam o takich, będąc kilkuletnią dziewczynką, ale wtedy były trudno dostępne, a z powodu ceny – nieosiągalne dla moich rodziców. Patrzyłam na nie wiele razy w ciągu minionej doby, ale jeszcze nawet nie zdjęłam z nich folii – są takie cenne!

D. pięknie świętuje moje urodziny (dobrze wie jak je uwielbiam) – odpakowując prezenty od niego, odkrywając kolejne niespodzianki, przekonuję się zawsze, że mój mąż mnie słucha, że mnie zna, że wciąż jest mnie ciekaw. I ja jestem ciekawa jego – i tej ciekawości chyba nigdy nie zdołam zaspokoić.

Jeszcze jeden świetny prezent otrzymałam na urodziny. Taki prezent od losu, fatum czy przypadku – otóż w tym dniu wypada Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci – jakże to cudnie, że łączy się on z urodzinami bajkopisarki! :)

Wieczorem weszłam do łazienki, by posprzątać po kąpieli mojej córki i pomyślałam, tak po matczynemu, „k…, jak ja kocham te małe skarpetki!”. Zebrałam więc te małe skarpetki w fioletowo-białe paski, wylałam wodę z wanienki, powiesiłam ręcznik z kapturkiem na kaloryferze. Sprawdziłam czy moja stokrotka śpi i usiadłam spokojnie przy szklaneczce ulubionego bourbona.

D. spał już, a ja kontemplowałam ciszę. A ja kontemplowałam samotność, której brak doskwiera mi w ostatnich miesiącach. Jednak świadomość tej samotności jest tak radosna i beztroska tylko i wyłącznie dzięki śpiącemu mężczyźnie i małej dziewczynce w pokoju obok.

 tekst: Dorota Lipińska

Autorka bajek dla dzieci, założycielka www.soojka.pl

logo soojka.pl

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o