niedoskonała mama

niedoskonała mama

baby blues
felieton

Pierwsze razy… Po drugiej stronie lustra – kiedy pojawia się dziecko

Styczeń 2011

W drugiej dobie zaczęłam zauważać, że moje dziecko jest fantastyczne – piękne, mądre, najlepsze na świecie. Zaczęłam powoli rozumieć moje koleżanki, które co drugie zdanie zaczynają słowami „Wiesz, to nie dlatego, że to moje dziecko, ale ono jest wyjątkowe…”. No właśnie – to nie dlatego, że to moje dziecko, ale ono jest najwspanialsze i najgrzeczniejsze na świecie.

W trzeciej dobie odłączono córce glukozę i zaczęła się nasza przygoda z karmieniem. Ja próbowałam ją nakarmić, ona próbowała zjeść i obydwie nie miałyśmy pojęcia jak to tak naprawdę ma wyglądać. Przestało być różowo – ciągle płakałam. Baby blues – urokliwa nazwa. Moja koleżanka mówi, że od bluesa prosta droga do rock’n’rolla i ja jej święcie wierzę.

Wraz z tym nieopanowanym wzruszeniem i rozedrganiem przyszło wiele przemyśleń dotyczących moich uczuć do córki i do D. Nie mogę powiedzieć, że kocham któreś z nich bardziej, jednak kocham ich zupełnie inaczej. Zdumiewające, bo wraz z baby bluesem, wróciła mi ochota na seks. Wiem, że jeszcze trzeba trochę poczekać, jednak niezwykle cieszy mnie, że nie pojawiły się u mnie żadne związane ze sferą intymną blokady.

Kolejne dni przynosiły na przemian dobre i złe emocje. Czasem widziałam wszystko w jasnych barwach i ufnie myślałam o przyszłości; czasem, słysząc kwilenie mojej córeńki, miałam ochotę zatkać dłońmi uszy i krzyczeć: „Zabierzcie stąd to dziecko!” Zawsze jednak myślałam o zabraniu jej na chwilę, żebym mogła odpocząć. Nigdy nie pomyślałam, że lepiej byłoby bez niej. Do tej pory mówiłam D., że jest moim sercem. Teraz zrozumiałam, że serce potrzebuje dwóch komór – moje już je ma. W moim życiu zmieniło się przede wszystkim to, że teraz są dwie osoby, które mogę kochać najbardziej na świecie.

Po tygodniu w szpitalu, pierwszy raz nasza córka jechała samochodem. pierwszy raz przekroczyliśmy całą rodziną próg naszego domu. Pierwszy raz kąpaliśmy naszą dziewczynkę w domowej wanience. Pierwszy raz przewijaliśmy na przygotowanym wiele tygodni temu przewijaku. Pierwszy raz ułożyliśmy jej drobne ciałko w łóżeczku ze świeżo wypraną pościelą. Pierwszy raz jej pokoik nie jest już pustym pomieszczeniem, ale stanowi wspaniały organizm, w którym wreszcie zabiło serduszko. Chciałabym to wszystko opisać, zapamiętać, zrobić zdjęcia. Tak się spinam i ekscytuję tymi pierwszymi razami, a czy one mają znaczenie?

Czy nie istotniejsza jest powtarzalność? Jutro też wykąpiemy naszą córkę. Jutro też milion razy przystawię ją do piersi. Jutro też będzie w swoim łóżeczku, kiedy się do niej obudzę. I tak będzie już codziennie. Może za jakiś czas nie będzie trzeba jej już przewijać, może później nie będzie trzeba jej już pomagać się umyć, może później będzie tylko wpadała w niedzielę na obiad, ale czy nie istotniejsze jest, że zawsze już, do końca mojego życia będę matką mojej córeńki? To tak, jak ledwie pamiętam pierwszą noc z D., ale za to kocham każdy kolejny, enty poranek w jego ramionach. Z dowolnym facetem można przeżyć tę pierwszą noc, tylko z jednym – każdą.

 Autorka bajek dla dzieci, założycielka www.soojka.pl

logo soojka.pl

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o