niedoskonała mama

niedoskonała mama

felieton

Planiści i stratedzy

Tydzień 29

Listopad 2010

Mogłabym kupować wciąż i wciąż, planować co mi jeszcze potrzebne, zliczać w nieskończoność co już mam, przekładać ubranka mojej córci z jednej szuflady do drugiej. Po prostu mi odwala, mówię Wam.

Dostałam wczoraj listę rzeczy potrzebnych do wyprawki z komentarzami od dwóch mamuś – jednej dziecka zimowego, drugiej – letniego. Przeczytałam, przeanalizowałam sześć razy i zabrałam się za tworzenie własnej listy z wyszczególnieniem rzeczy, które już posiadam, aby móc potem listę własnym komentarzem opatrzyć. Ja nie wiem czy dotrwam tych kilka tygodni do porodu przy zdrowych zmysłach. Tak jestem podekscytowana, że zatraciłam się w tej nowej roli – planisty i stratega!

Od wtorku tata D. jest u nas – pomaga nam w remoncie (a żeby oddać mu sprawiedliwość powinnam powiedzieć, że sam go przeprowadza) – dzielimy naszą dotychczasową sypialnię ścianką, żeby nasza córeczka miała swój pokój. Będą to maleńkie sypialnie, ale przynajmniej my zachowamy resztki swojej intymności, a nasza córka, po dziewięciu miesiącach z nami, zyska choć odrobinę prywatności :) Rozumiecie chyba, że ten mini-remont otwiera przede mną nieskończone niemal możliwości – muszę zaplanować jak pomalujemy ściany, gdzie nakleimy zwierzątka, które kupiłam, jakie powiesimy zasłonki itd. itd.!

Siedzę na huśtawce – raz na haju, raz w bazie z koców, w której czuję się prawie, prawie jak w niedźwiedziej pieczarze. Bo najbardziej na świecie chciałabym teraz zapaść w zimowy sen. Po tej zmianie czasu jakoś ciężko pogodzić mi się z myślą, że o 16.00 jest już ciemno. Przytuliłabym się do wielkiego, puchatego niedźwiedzia, włożyłabym dłonie głęboko w jego futro, zaplatając sobie kosmyki sierści wokół paluszków i zasnęłabym na najbliższe miesiące. Wchodząc w drugi trymestr, odczuwałam prawdziwy przypływ elan vitale, teraz natomiast, w trzecim, dopada mnie całkowita atrofia woli. Mogłabym spać i jeść – oto dwa cele mojej radosnej egzystencji.

friends

Święto Zmarłych. Więcej myślę teraz o moim Tacie, o mojej córce, której on nie pozna, nie przytuli; która nie pokocha go i nie zrozumie mojej miłości do tego człowieka. Tata ofiarował mi w życiu niewiele ilościowo, ale niepoliczalnie wiele jakościowo – rozkochał mnie w książkach, ludziach i żeglarstwie. I tyle.

Synek mojej przyjaciółki zmarł parę miesięcy temu. Myślę dziś o Nim. Cały dzień chciałam się odezwać do K., ale wciąż przeszkadzało mi poczucie, że Ona nie chce nikogo dzisiaj. Nigdy też nie powiedziałam Jej chyba jak bardzo mi przykro i jak bardzo Ją podziwiam. Niecałe trzy miesiące po śmierci W. byłam już w ciąży – nie czyniło mnie to najlepszym pocieszycielem dla mojej przyjaciółki. I teraz jeszcze bardziej podziwiam K. za to, że po śmierci synka, wybrała życie. K. – dziękuję, że mogę być Twoją przyjaciółką i od lat już uczestniczyć w Twoim życiu – to dla mnie wielki zaszczyt.

tekst: Dorota Lipińska

Autorka bajek dla dzieci, założycielka www.soojka.pl

logo soojka.pl

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o