niedoskonała mama

niedoskonała mama

felieton

Pępek Świata – pamiętnik stawania się Mamą

O egocentryźmie własnym, o dziecku, które do owego rości sobie prawo i w ogóle o tym jak to świat zakręca się wokół rodzicielstwa.

Prolog

Wiedzieliśmy,  że chcemy dopełnić naszą rodzinę. Czuliśmy, że jesteśmy gotowi,  by zostać rodzicami. Powinnam napisać, że czuliśmy się gotowi na dziecko, ale prolog piszę teraz, gdy nasza córka ma już prawie trzy lata.  Z  tej  perspektywy  – wcale nie byliśmy gotowi na to, co miało nastąpić.

Wciąż  myślę,  że  to  cud,  iż  z  niczego  (bardziej poetycko byłoby powiedzieć  „z  miłości”)  powstaje człowiek. W filozofii przyjęło się równanie,  że  1+1=3. Myślę, że to niedoskonałe matematycznie równanie najtrafniej  oddaje  doskonałość  pełni.  Dążyliśmy więc do tej pełni. Zaczęło  się  przez  przypadek.  Spóźniała mi się miesiączka, zrobiłam test,  po  czym  oznajmiłam mojemu partnerowi, którego nazywać będę na nasze  potrzeby  D.,  że będziemy mieli dziecko. Byliśmy zaskoczeni tą nowiną, ale jeszcze bardziej faktem, że nas ucieszyła.

Po kilku dniach pojawiło  się  krwawienie.  Wtedy  dowiedziałam  się, że znaczna ilość zapłodnień  kończy  się  samoistnym  poronieniem.  Gdybym  poczekała z testem  jeszcze  tych  kilka dni, w ogóle nie wiedziałabym, że coś tam się  zadziało.  Od  tego  momentu  zaczęliśmy starać się świadomie. Po miesiącu  byłam  już  szczerze zniecierpliwiona – no ile można czekać, skoro  człowiek  chce?

soojka pl

Poszłam więc do lekarza, kręcąc, że od roku się staramy,  nic  z  tego nie wychodzi, może więc jakieś badania… Okazało się,  że  wyniki  mam  znakomite.  Co  więc  robić?  Przebadać  D., to oczywiste!  I tu byłby przysłowiowy pies pogrzebany, gdyż okazało się, że   plemniki   kształt   mają  nie  taki,  żywotność  poniżej  normy, nieruchliwe  są  jakieś…  Mówię  jednak  „byłby”, ponieważ dzień przed odebraniem  tych  wyników  cztery kolejne testy ciążowe potwierdziły – będziemy mieli dziecko!

Morał  aż  się  ciśnie  na  usta  –  nie  wariujmy! Gdybyśmy te wyniki odebrali  wcześniej,  być  może  nie udałoby nam się tak szybko zostać rodzicami.   Podejrzewam,   że   ta  „nieruchliwość”,  „nieżywotność”, „niekształtność”  na  dobre  zablokowałyby nas i stały się rzeczywistą barierą,  choć głównie psychiczną. Pierwszych kilka tygodni czekaliśmy pokornie  na  potwierdzenie przez lekarza, że widzi nasze maleństwo na ekranie  USG.  Co  było  potem?  Zapraszam  do  cotygodniowej  lektury pamiętnika  z  tej  niezwykłej  podróży, na którą bilety dostępne są w jedną tylko stronę.

tekst: Dorota Lipińska

Autorka bajek dla dzieci, założycielka www.soojka.pl

logo soojka.pl

 

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o