tydzień 12

Czerwiec 2010

Jakoś tak mnie uwiera codzienność. Czuję się słabo, choć śpię już mniej – teraz wystarcza mi 10 godzin. Wymiotuję i ta przypadłość właśnie męczy mnie najbardziej  – teraz nigdy nie wiem, kiedy zwykłe mdłości skończą się nad sedesem, więc wszędzie chodzę z torebką jak na psie odchody.

A jeszcze niedawno wydawało mi się, że gorzej być nie może – wyjechaliśmy z D. na obóz żeglarski. Zbierałam się ze zrobieniem patentu od lat, chociaż od dziecka żeglowałam. Stan odmienny faktycznie mobilizuje – popłynęliśmy w tygodniowy rejs po wielkich jeziorach mazurskich, zakończony zdanym egzaminem! Tylko biedny D. musiał się podwójnie przykładać, bo pół dnia spędzałam pod pokładem, śpiąc lub cierpiąc z powodu mdłości. Tylko wtedy, mimo morskich niemal przechyłów, te nieszczęsne torebki nie były mi jeszcze potrzebne.

Każdego dnia spotyka mnie coś, co powoduje stan smutku absolutnego. Jestem wtedy przeraźliwie nieszczęśliwa, a moje życie traci resztki sensu. Płaczę, a robię to tak melodramatycznie, że zanoszę się łkaniem, a tusz spływa mi po samą szyję. Chowam się w łóżku – jedynym w miarę bezpiecznym miejscu – i obiecuję sobie już nigdy stamtąd nie wychodzić.

Wczoraj wpadłam w rozpacz z powodu mojego zmieniającego się ciała – dwie bliskie mi osoby powiedziały, że „rosnę”, a mnie zrobiło się tak cholernie przykro, że nie mogłam sobie z tym poradzić. Tak, moje ciało się zmienia – brzuch czyni mnie dumną, ale ten tyłek… to już zupełnie inna historia. I tu znów wielki pokłon w kierunku mojego chłopaka – potrafi pocieszyć mnie, nie wzbudzając jednocześnie podejrzeń, bo nie stara się być zbyt słodki; jak zwykle – wygrywa szczerością.

Jedyny powód zadowolenia to fakt, że nie palę, a raczej, że potrafię oprzeć się pokusie. Tylko znowu zabarwione jest to smutkiem – tak mi przykro, że mnie oszukali. Mówili, że w ciąży po prostu odechce mi się palić, że organizm sam odrzuca papierosy, że nie odczuję tego w żaden sposób… A ja odczuwam! W ogóle chyba świat jest przeciwko mnie w tym tygodniu.

Ale w przyszłym! W przyszłym mam USG – zobaczę moje dziecko! Oto kropelka słodyczy w tym morzu szarości!

Dorota Lipińska

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments