niedoskonała mama

niedoskonała mama

IMGP3027
felieton

O pustce, samotności i niespełnieniu

Pamiętam, kiedy pierwszy raz pojawiło się to uczucie. Mogłam mieć czternaście lat, a chłopiec, w którym się podkochiwałam, nie zwracał na mnie uwagi. Szłam przed siebie rozczarowana, chłonąc bajeczny krajobraz wakacji, czując na skórze podmuch ciepłego powietrza, i obserwując puszyste chmury, w które chciałam się wtulić i odgonić tamtą pustkę, samotność, niespełnienie.

Wtedy wierzyłam, że wystarczy znaleźć się w ramionach odpowiedniego mężczyzny, który odwzajemni moje uczucia, by dźwignia przeskoczyła, a pustka, samotność i niespełnienie odeszły bezpowrotnie w zapomnienie.

Dekadę później zweryfikowałam swoje wyobrażenia. Stan zakochania unosił mnie kilka centymetrów nad ziemią. Iskrzyły oczy, serce kołatało jak oszalałe na samą myśl o nim. Wierzyłam, że zbliżałam się ku spełnieniu. Związek miał mi to zagwarantować. A potem się zaczęło – proza życia, gapienie w komputer, delegacje, rutyna.

Widziałam świeżo upieczoną mamę. Trzymała swoje maleńkie dziecko w ramionach. Jej oczy były ciepłe i szczęśliwe, choć podkrążone, ale to nie miało znaczenia. Bo obok pierwszej fazy miłości, ten unikalny stan spełnienia, bliskości, sensu nadaje maleństwo, które patrzy na nas z ufnością. Ja już mam ten początkowy okres, emocjonalny haj za sobą. Patrzyłam na nią z podziwem i nieskrywaną zazdrością, jak matka wydająca córkę za mąż, świadoma, że ciało 20 latki może mieć co najwyżej w piwnicy. Świadoma, że ta dziewczyna ma przed sobą to, co najpiękniejsze. Te momenty, które w życiu zdarzają się na chwilę, by za jakiś czas ustąpić miejsca samotności, pustce, niespełnieniu, zagłuszanych hałasem codzienności. Dźwiękiem budzika i obowiązkami, będącymi konsekwencją zakochania i rozmnażania się.

Są osoby, którym ten stan zapewniają adrenalina i wyzwania zawodowe. Hajs na koncie i dograna współpraca wprawiają nasze mózgi w stan spożycia morfiny (udowodnione naukowo! „mózg osoby, która zarabia, osiąga zyski, wykazuje taką samą aktywność jak mózg człowieka pod wpływem kokainy czy morfiny.” Anna Urbańska)

 Ale czy to faktycznie TO COŚ? Czy ja do takich osób należę?

Niemal dwie dekady od wtulania się w sierpniowe chmury wracam do punktu wyjścia.

Wyszłam za mąż z miłości, dwukrotnie trzymałam w ramionach maleństwo, od czasu do czasu wpada do skrzynki interesujący projekt.

Każdy z tych stanów wprawia mózg w narkotyczny haj. Haj feromonów, haj hormonów, wreszcie haj zarabiania pieniędzy i odnoszenia sukcesów.

A pustka, samotność i niespełnienie są pomiędzy nimi. Nieuniknione.

Na terapii uzależnień nierzadko pada pytanie. Jak się pan czuje, kiedy uprawia pan hazard? – Na 100 procent możliwości. A jak, kiedy nie? – Na 20 % możliwości. Jest pan gotowy spędzić resztę życia na 20 % możliwości?

Zakochanie, kariera, narodziny dziecka.

To były momenty, gdy życie dawało mi sto procent. Dziś zostały konsekwencje tych wyborów, które mogę potulnie realizować, godząc się na umiarkowany stan pobudzenia.

Na szczęście odkryłam coś jeszcze, co może mi dawać nie sto, ale osiemdziesiąt procent spełnienia.

Jest to pisanie….

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments