niedoskonała mama

niedoskonała mama

nieszczęśliwe bohaterki
społeczeństwo

Nieszczęśliwe bohaterki

W nieszczęśliwości można się rozkochać. Nie mówię o dramatach, katastrofach, zamachach. Mówię o takiej małej, słodkiej nieszczęśliwości. Nie-takiej pracy, braku pracy, natłoku pracy. W domu siedzeniu, z domu niewychodzeniu, za domem tęsknieniu. Pasażerach w autobusie obojętnych, miejsc nieustępujących lub takich, co mają tysiąc dobrych rad, że dziecku zimno, ciepło, nie-tak. Mówię o mężach bez kwiatów, schodach bez podjazdu, urzędnikach bez zrozumienia. Dzieciach z katarem, ciastkach z kaloriami, trawnikach z kupami.

O tym wszystkim mówię, opowiadam, wylewam żale, narzekam, przeżywam, tym żyję. Czy lubię? Niby nie lubię, ale nałogowo gram. Radość to blotka, nieszczęśliwość jest moim atu!

Duże gry…

Bohaterka pierwsza. Ulubiona gra: krzywda.

JA robię obiad. ON miał być o piątej. JA czekam z obiadem. ON dzwoni, że będzie za godzinę, bo coś tam. Oczywiście mogę zjeść obiad sama i przegadać z NIM problem, gdy wróci. JA wolę zagrać w „krzywdę”. Obiadu nie zjem (może nawet wyrzucę?), w zamian przypomnę sobie wszystkie sytuacje, gdy ON mnie skrzywdził. Zrozumiem, że ON się ze mną nie liczy, ON o mnie nie dba. Poczuję się bezsilna, przecież MUSZĘ na niego czekać. Poczuję się zmęczona, a wtedy maluch na pewno zacznie bardziej dokazywać. JEMU będzie głupio, ON poczuje się winny. 1:0 dla mnie.

Bohaterka druga. Ulubiona gra: udręczona.

JA robię obiad. Nie byle jaki obiad, przyjęcie dla rodziny! JA postanawiam stanąć na wysokości zadania, a nawet wznieść się ponad. Czuję się w obowiązku wystąpić  w roli perfekcyjnej pani domu. Dowcipnej rozmówczyni. Wybitnej kucharki. Genialnej aprowizatorki. Utalentowanej dekoratorki wnętrz. Czarującej żony swojego męża. Wspaniałej matki swoich dzieci. Przyjęcie? Phi, to pestka! Rano jeszcze skoczę z dzieckiem na basen, odwiedzę teściową, wyprowadzę psa, podleję sąsiadce kwiatki. I upiekę tort wg przepisu JEGO prababci. Tak, czuję się zmęczona, ale dam radę. Nie daję. Zawalam. Słyszę wyrzuty, z każdej strony udręczenie. 0:1 dla NICH. Opowiem o moim cierpieniu i następnym razem jeszcze bardziej się postaram. Z upodobaniem grając w grę, którą przegram, sama ze sobą.

Bohaterka trzecia. Ulubiona gra: gdyby nie ON

JA robię obiad, JA sprzątam w tym domu, JA gluty dzieciakom wycieram. Wiecie, kochanieńkie, GDYBY NIE ON mogłabym być artystką. Malować! Tańczyć! No, to może zapiszemy się do szkoły tańca? Ależ już próbowałam, i nieźle by mi poszło GDYBY NIE ON i jego totalny brak słuchu. GDYBY NIE ON wróciłabym do pracy, ale nie mam nawet kiedy porządnego CV napisać. GDYBY NIE ON już dawno bym to rzuciła w diabły! Byłabym szczęśliwą singielką GDYBY NIE ON  i ten jego pierścionek z brylantem. Byłoby 10:0 dla mnie…. GDYBY NIE ON.

…i małe gierki.

Czasami gram sobie w „licytację”, najlepiej z innymi matkami. Której mąż najdawniej wiecheć przyniósł (wygrywa ta, która pierwsza powie: NIGDY!), której dziecko wcześniej wstało (wygrywa ta, której nawet nie zasnęło). Lubię też zagrać w „kupę”. Gdy ktoś opowiada ci o tym, co u niego w pracy i zbliża się do dramatycznego finału (tzn. zaraz opowie o aferze, klęsce, fochu szefa, złośliwości koleżanki), wtedy sięgasz po dziecko, marszczysz nos i ze zbolałą miną mówisz: „kupa”. Czymże jest kupa pracowa wobec kupy realnej?!

W nieszczęśliwości można się rozkochać. Nieszczęśliwość ma potencjał. Nieszczęśliwość jest trwała. Nieszczęśliwość jest znana. Łatwodostępna. Nie musisz się brać w garść, nie musisz szukać. Nieszczęśliwość leży na ulicy.

Zmień zasady gry

Z drugiej strony, czemu by czasem nie sięgnąć po produkt z wyższej półki? Jeśli nieszczęśliwość jest jak szare mydło, szczęśliwość to delikatny kosmetyk. Ale… w szczęśliwość trzeba uwierzyć. Szczęśliwość jest dla tych, którzy dają sobie do niej prawo.

Jeśli jesteś głodna, zjedz obiad. Zjedz go z dbałością o każdy kęs, nie w pośpiechu. Podaj do sobie tak, jakbyś podała go gościom.

Jeśli chcesz zabłysnąć przed bliskimi wybierz jedną rzecz, swoje własne specialite de la maison. Resztę zostaw innym. Baw się przygotowaniami. Uczestnicz w zabawie.

Jeśli chcesz tańczyć, tańcz. Jeśli chcesz malować, maluj. Odważ się spróbować.

Ten luksus możesz sobie zapewnić sama, nie musisz o niego grać. To jak, jesteś tego warta?

tekst: Kamila Jeżowska – Hułas

K-Jezowska-Hulas-zdjecie

Psycholożka, project managerka, trenerka i coach. Aktywna bloggerka, pełna wiary w moc słowa – szczególnie tego dobrego. Mama półrocznego Ignacego. W wolnych chwilach ćwiczy jogę i ogląda Formułę 1. Zapraszam na:  www.twoj-coaching.blogspot.com

Comments

comments