Piszę książkę o swoim życiu, ale jedno wspomnienie tam się nie znajdzie, jego nie mogę tam umieścić, bo to chodzi o moją młodszą Córkę… Rok 2004, listopad, 18 wtorek, do końca życia będę pamiętała tę datę. Córka leżała w szpitalu, miała zapalenie płuc, byłam z nią od niedzieli, ani jak się przebrać, ani jak zjeść. Byłam sama już wtedy, zero pomocy od kogokolwiek, płakała bardzo, nie chciałam jej zostawiać w szpitalu samej, więc poczekałam aż zasnęła. Było już po 23 jak poszłam do sióstr i powiedziałam, że rano wrócę, że idę do domu się przebrać, coś zjeść. Powiedziały bym się nie martwiła, bo zajmą się Małą, do domu miałam 10 km.

Było bardzo zimno, nie miałam pieniędzy na taksówkę, więc postanowiłam iść na piechotę. Doszłam za Kętrzyn, tam droga prowadziła przez las, zatrzymał się jakiś samochód, było ich trzech, zaproponowali, że mnie podwiozą. Powiedziałam, że nie, dziękuję, przejdę się. Jechali za mną jakiś czas, ale byłam stanowcza i powiedziałam, że nie chcę. Odjechali, „pipczeli” jakieś głupie uwagi, ale byłam szczęśliwa, że dali mi spokój.

Szłam dalej, nie wiedziałam, że stanęli w lesie, czekali na mnie. Złapali mnie, zaczęłam krzyczeć, uciekać, czołgałam się im pod nogami, co chwilę któryś mi podstawiał nogę, jak tylko się podniosłam. Mieli dobrą zabawę, prosiłam płakałam, że mam dziecko w szpitalu, że muszę do niej wracać. Myślałam tylko o Córce, że co z nią będzie, jak mnie zabiją. Jeden z nich spuścił spodnie do kolan, drugi mnie trzymał, trzeci trzymał moją głowę na wysokości jego pasa, po kolei się zmieniali, potem już nawet się nie broniłam, tylko modliłam, bym wyszła z tego cało, cała trójka sobie na mnie używała do wczesnych godzin rannych. Gwałcili mnie wielokrotnie, to była najgorsza z możliwych nocy jakie było mi dane przeżyć.

Doszłam jakoś do domu, szczerze mówiąc niewiele pamiętam z tej drogi, tylko strach, że znowu mnie złapią, że znowu to zrobią. Nie pojechałam do szpitala do Córki, przespałam cały dzień, jak pojechałam do szpitala, siostry się przeraziły, wezwały policję, nie wiedziały co się stało, nie powiedziałam o tym nikomu.

Dlaczego? Odpowiedź jest banalna, miałam 13 lat jak zgwałcił mnie sąsiad, pamiętam po dziś dzień mój ból, strach i wstyd, jaki musiałam przejść – najpierw na policji, potem prokurator, sąd, itd., bałam się, że to samo mnie spotka.

stopki

Po jakimś czasie zorientowałam się, że nie mam okresu, tak bardzo się bałam, że to będzie mieć następstwa i niestety prawda okazała się okrutna dla mnie, byłam w ciąży. Nawet przez sekundę mi nie przeszła myśl, żeby usunąć ciążę. Miałam z kolei plan oddać Ją zaraz po porodzie, nie chciałam Jej. Moja rodzina nie wie jak została poczęta młodsza Córka.

Całą ciążę dbałam o siebie, ale nie czułam nic do niej, przez całe 9 miesięcy zastanawiałam się co ze mną nie tak, przecież ono nie zawiniło, że zostało poczęte w ten sposób.

Dzień porodu. Powiedziałam lekarzowi, że chcę je oddać, że nie chcę tego dziecka oglądać, ale wystąpiły komplikacje, nie płakała po porodzie, jak normalne dzieci, była sina i taka malutka i wtedy zaczęłam krzyczeć, że ją kocham, że chcę ją, że nie oddam. Miałam znieczulenie od pasa w dół, ale byłam gotowa za nią się czołgać do inkubatora.

Dostała tylko 4 punkty, walczyła o życie, a ja razem z nią. Lekarz już po wszystkim przyniósł papiery i powiedział, że jeśli chcę, mogę ją oddać, nie oddałam jej i nigdy jej nie powiem w jaki sposób została poczęta. Kocham moje córki, tylko się zastanawiam co ja jej powiem, jak mnie zapyta o tatę? Już teraz padają pytania, czemu Córka starsza nosi inne nazwiska, niż my? Dlaczego ona ma tatę, a jej tata jej nie odwiedza? Na razie jakoś mi się udaje ją zbyć, ale zastanawiam się czy nie wymyślić jakiejś pięknej bajki o tym, że był żołnierzem i zginął, czy może coś w tym stylu… Kocham swoje córki nad życie i nigdy przenigdy nie pomyślałam o tym by Ją usunąć, zabić. Żeby oddać – każda z nas ma wybór.

Czytelniczka

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

Niedoskonała Mama

  • straszne.

    Ile kobieta ma w sobie siły. To jest aż niemożliwie realne.
    Ile zniesie? wycierpi?

    Jak silna jest miłość. ?

    Podziwiam.

  • Ada

    a mnie ciekawi czy zwyrodnialcy trafili za kraty? Z tekstu wnioskuje, ze nie. Autorka ma 2 córki -nie boi się ze przez jej strach to samo może spotkać jej córki ?!! przez felerny zbiegu okoliczności nawet z tych samych rąk?

  • Panna nikt

    Boje się każdego dnia, boje sie strasznie…..

    Ale zrozumcie mnie, każdego dnia od porodu boje sie ,ze spotkam ta gębę gdzieś , bo tylko jedna pamiętam wyraźnie…Nie wiecie jakie to upokarzające stać i opowiadać razy trzy jak to było , ile razy spenetrował cie sprawca , ile razy uderzył , za kazdym razem trzeba przeżywać na nowo…. Nie oceniajcie mnie