niedoskonała mama

niedoskonała mama

nie będzie tak, to będzie inaczej
felieton

Nie będzie tak, to będzie inaczej

Często trzymamy się utartych rozwiązań, tradycji, odgórnie ustalonych zasad, byle nie dopuścić wewnętrznego głosu, który sygnalizuje na czerwono – coś tu nie gra.

Ustawiamy rekwizyty codzienności, podlewamy kwiaty, sprzątamy kuchnię, wynosimy śmieci. Nawykowo odgrywamy swoje role tak, by nikt nie mógł się przyczepić. Tak, by na zdjęciu wszyscy się uśmiechali, a na stole wylądował znów biały obrus.

Przykrył wszystko, co niewygodne – dla dobra rodziny. Uśmiechasz się, połykasz gorzkie łzy w milczeniu, nadstawiasz drugi policzek, godzisz się na wiele. Dla dobra rodziny. Aż do momentu, gdy nie zgadzasz się na półśrodki, nie idziesz na kompromis, nie wstrzymujesz oddechu, by inni byli zadowoleni i mogli wrócić do odgrywania swoich jedynie słusznych scenariuszy. Dla nich wygodnych, dla Ciebie niedopuszczalnych.

Coś za coś, dostajesz po głowie, ale jest to Twoja głowa, z Twoimi pomysłami, co do których czujesz przekonanie całym sercem. Których z tej głowy młotkiem, krytyką, drwiną, przywoływaniem do porządku, wybić sobie nie pozwolisz. Bo już nie jesteś dzieckiem. Bo nie jesteś bezsilna, bo zależysz od siebie. Bo odważnie bierzesz 100 procent odpowiedzialności za siebie i wszystkich dookoła. Bo chcesz żyć naprawdę, a nie pozwolić innym pociągać za sznurki w rytm nieadekwatnej wizji.

Rezygnujesz z akceptacji, czasem z wygody, czasem z idealnego portretu rodzinnego, ale prawda, autentyczność, zgoda z sobą i zgoda na siebie, warte są chwilowych turbulencji. Dopiero po silnych turbulencjach masz na czym budować lub podejmujesz decyzję o zmianie gruntu pod nogami.

Kroczysz swoją ścieżką, inną niż wybrana przez tych, którzy postrzegają Ciebie jako swoją własność. Z cierniem w stopie wbitym na odchodne, tak bardzo jesteś wreszcie sobą.

W rodzinie każdy ma swoje miejsce, jej stało puste. Nikt nie zauważył nieobecności, wszyscy śmiali się i częstowali sałatkami, nie była mile widzianym gościem. Przestała, więc zabiegać….

Marta Szyszko

Comments

comments