niedoskonała mama

niedoskonała mama

nic nie może się równać z macierzyństwem
felieton

Nic nie może się równać z macierzyństwem

Niezliczone nieprzespane noce, tony frustracji, symptomy depresji, bezradności, udupienia i wielka miłość, którą uczyłam się okazywać w zdrowy sposób. Nie tylko swoim dzieciom, ale też Jemu, sobie i wtedy nauczyłam się być szczęśliwa.

I gdy tak było dobrze, poczułam, że jest za łatwo, że brakuje mi czegoś. W pierwszej chwili zaczęłam zagłuszać te myśli, potem linczować się za pragnienie posiadania kolejnego dziecka – w moim wieku, w moim stanie, z moim upodobaniem do pracy, snu, a przede wszystkim dlatego, że łudziłam się, że jestem ponad to.

Ponad rodzenie dziecka za dzieckiem, by wiedzieć kim się jest i co zrobić z dniem. Doskonale wiem, co zrobić z dniem i świta mi taka myśl, a może ja właśnie dopiero dojrzałam do tego całego macierzyństwa. Może dopiero teraz, mając pracę, czas dla siebie, związek, marzenia podróżnicze, potrafię zdrowo dawać, bo mam z czego? Napełniłam siebie własną tożsamością, znajomością każdego zakątka duszy i ciała. Świadomością ograniczeń i wiary w to, że mogę.

Są we mnie dwie siły huragany – jechać na narty, grzać pupę pod palmami ze słomką i … no właśnie. Dziecko.

Obserwuję wiele dzielnych kobiet, które właśnie teraz, gdy moje dzieci biegają odchowane, dopiero zaczynają.

Pamiętam to pragnienie urodzenia pierwszego dziecka, pamiętam lęk, pamiętam ból, pamiętam wyrzeczenia. I jeśli to wszystko mnie nie zniechęca, to albo mam za krótką pamięć, albo naprawdę jestem gotowa.

Jakąkolwiek drogą pójdę, jest co robić. Jestem szczęśliwa. Być może będę się cieszyć tym, co już mam, a być może otworzę się na nowe doznania i nowe ograniczenia, jakie niesie z sobą macierzyństwo – pełne skrajności, pełne miłości i nienawiści, pełne zmęczenia i poświęcenia, ale też radości, która napełnia serca jak nic innego. I której z niczym na tym świecie nie można porównać, nie ma drugiej takiej siły.

Marta Szyszko

Comments

comments