niedoskonała mama

niedoskonała mama

mit pracy domowej
dzieci

Negatywne skutki pracy domowej, o których się nie mówi

Czy prace domowe prowadzą do lepszych wyników w nauce i wykształcenia odpowiednich nawyków związanych z uczeniem się, a może wręcz przeciwnie, przynoszą więcej strat niż korzyści? Badania nie potwierdzają licznych korzyści z odrabiania zadań domowych, które im się przypisuje. Wskazują na coś zupełnie innego: praca domowa ingeruje w czas wolny dziecka, uczy bierności, uległości, a nawet zwiększa ryzyko depresji i pracoholizmu w dorosłości.

Wielu rodziców i nauczycieli jest utwierdzonych przekonaniu, że zadania domowe są korzystne: uczą dzieci dyscypliny i odpowiedzialności. Książka „Mit pracy domowej” Alfiego Kohna odziera z tych złudzeń, zwracając uwagę na brak przekonujących badań potwierdzających korzyści z pracy domowej, jednocześnie wskazując na główny argument przeciw niej: zadania domowe zniechęcają do nauki. W najlepszym razie jest ona bezcelowa, ale to nie wszystko, powoduje wiele negatywnych skutków.

„Czy zmieniliby zdanie, gdyby wiedzieli, że nie ma dowodów iż poprawia nawyki dotyczące nauki, ani nie prowadzi do lepszych wyników w nauce na etapie przed szkołą średnią? Co byłoby, gdyby uświadomili sobie, że głównym efektem pracy domowej oprócz stresu i konfliktów rodzinnych jest mniejsze zainteresowanie dziecka nauką?” A Kohn

Jak praca domowa wpływa na motywację dziecka i jego dobrostan psychiczny?

„Z pewnością nie chcielibyśmy twierdzić, że dopóki dzieci pilnie odrabiają zadania, dobrze zarządzają swoim czasem i są dobrze oceniane przez nauczycieli, dopóty nie ma znaczenia, czy robią to z radością.” A Kohn

Praca domowa osłabia motywację wewnętrzną dziecka

Wbrew obiegowej opinii, zadania domowe nie uczą dyscypliny, pojętej jako:

„nauka radzenia sobie z wolnością poprzez stopniowe poszerzanie odpowiedzialności za swój wolny czas.” Buell

Zmuszanie dzieci do odrabiania pracy domowej zwiększa zakres kontroli rodzica nad tym, co dziecko robi w wolnym czasie, budząc jego opór, niechęć i niezadowolenie. To nie ma nic wspólnego z budowaniem motywacji wewnętrznej, od której zależy dobrze pojęta dyscyplina.

Rodzicom i nauczycielom wydaje się, że zadania domowe pozwolą przyzwyczaić dzieci do robienia tego, co nieprzyjemne i że jest to cnota, bo przecież trudności czy dyskomfort i tak ich w życiu nie ominą. Motywacja do działania bierze się z wcześniejszych sukcesów, entuzjazmu, zaangażowania w aktywność i z pozytywnych emocji, a nie z doświadczanych przykrości.

„ludzie wcale nie radzą sobie z trudnościami lepiej tylko dlatego, że w dzieciństwie celowo je nań narażono. Przeciwnie: to doświadczanie sukcesu i bezwarunkowej akceptacji pomaga dobrze radzić sobie z trudnościami.” A. Kohn

Narażanie dziecka na nieprzyjemności, by kształtować jego charakter, przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Uczy je, że nieważne są jego preferencje, pasje. Potem, jako dorośli nie widzimy nic złego w wykonywaniu pracy, której nie lubimy, która naszym zdaniem nie ma sensu. Kiedy nie traktujemy poważnie tego, że dziecko jest nieszczęśliwe, nie mamy dla niego szacunku, zachowujemy się, jakby to, czego chce dziecko, było nieważne, to później ono siebie traktuje w podobny sposób. Ignoruje swoje złe samopoczucie, nie postrzega go jako ważne, np. tkwi w pracy, której nie znosi, niezgodną z jego wartościami i nie widzi w tym nic złego, sądzi, że tak trzeba. Często dorosłym trudno jest uznać wartość pracy, która przynosi zyski, bo oparta jest na pasji, a więc nie jest „poważna”, „prawdziwa”, „godna szacunku”.

„Zachęca się nas, byśmy czerpali ponurą satysfakcję z faktu, że dzieci są zmuszane do czegoś nieprzyjemnego. Kryje się za tym niewyobrażalna znieczulica. Dzieci często słyszą następujące przesłanie: „Twoje obiekcje się nie liczą, tak samo jak to, że jesteś nieszczęśliwy. Zaciśnij zęby i weź się w garść. (…) Przy takim założeniu nie chodzi o to, że praca domowa okazuje się korzystna pomimo tego, że dzieci jej nie lubią-ale właśnie dlatego, że jej nie lubią. Na zasadzie: „mniejsza o to, czy ten trud jest użyteczny. Kształtuje charakter, więc jest dobry.” (…) W taki sposób socjalizuje się jednostki, żeby akceptowały wszystko, z czym zetkną się w swoim życiu. (…) I z przykrością muszę stwierdzić, że większość się prawdopodobnie przyzwyczai.” A. Kohn

Praca domowa uczy bierności i uległości

Jeśli dziecko nie widzi sensu w odrabianiu pracy domowej (często słusznie), zmuszając je do tego, okazujemy lekceważenie, ignorujemy to, co dla niego przyjemne, sensowne.

„Możemy zmusić dzieci do zrobienia czegoś, czego nie chcą, ale nie możemy sprawić, żeby chciały to robić.” A. Kohn

Nie zostawiamy przestrzeni na decydowanie o tym, co dla dziecka ma sens, zmuszamy je do posłuszeństwa, strasząc karami lub nęcąc nagrodami. Dziś osiągamy swój cel, ale w perspektywie długoterminowej szykujemy grunt pod bierność, brak odpowiedzialności za siebie.

„A co z uczniami, którzy opanowali dane zagadnienie od razu po pierwszym przykładzie? Czy oni też muszą robić pozostałe czterdzieści przykładów? A co z uczniami, którzy wszystkie przykłady zrobili źle? Czy praca domowa pomogła im w jakiś sposób?” – wypowiedź nauczyciela z książki A. Kohna

Szkoła uczy robić to, co się dzieciom każe, niezależnie od tego, czy ma to dla nich sens, niekwestionowania poleceń. Dzieci pod wpływem strachu przed konsekwencjami, będą posłuszne, ale gdy tylko zniknie zewnętrzny czynnik mobilizujący, przestaną zajmować się tym, co dla nich nieistotne, a często jest udręką. Zamiast rozbudzić  w dzieciach pasję do poznawania świata, którą w sobie mają, szkoła gasi ten entuzjazm, a prace domowe mają w tym duży udział. Dzieci nagradzane są za uległość, a nie za samodzielne myślenie i decydowanie o sobie.

„Najwyraźniej nie chodzi o to, aby (…) dzieci praktykowały podejmowanie ważnych decyzji, (…) ani nauczyły się krytycznie myśleć. Zamiast tego zaleca się raczej lekcje posłuszeństwa oraz ciężkiej pacy niezależnie od tego, czy ta praca jest warta zachodu.” A. Kohn

Praca domowa zwiększa ryzyko pracoholizmu

„Ludzie często boją się, że jeśli nie będą dla siebie surowi, to zaczną marnować czas.” R. Hanson

Zadania domowe uczą dzieci, że po całym dniu obowiązków, przychodzi czas na kolejne obowiązki, zamiast na odpoczynek, robienie tego, na co się ma ochotę, drzemkę, zabawę, spotkania z przyjaciółmi, sprawianie sobie przyjemności. Nie mają wiele czasu na rozwijanie zainteresowań pozaszkolnych. W dorosłości mogą poświęcać cały czas na pracę, bo uczą się tego od najmłodszych lat. Czy chcemy, by dzieci poświęcały cały czas na pracę i teraz, i w dorosłym życiu?

„Można zdyscyplinować się zbyt mocno, odmawiać sobie przyjemności i wykonywać swoje obowiązki z niezdrowym poczuciem przymusu i zorganizowaniem graniczącym z obsesją. Są takie dzieci, które pozornie osiągnęły sukces, a w rzeczywistości są niespokojne i nadmiernie ambitne, zaś ich motywacją jest nieustająca potrzeba poprawy własnej samooceny, a nie ciekawość. (…) Wiele takich dzieci to przyszli pracoholicy.” A. Kohn

W takim podejściu bardziej się liczy dla nas, by dzieci były takie, jak nam się podoba, niż by były sobą i by były szczęśliwe, umiały odpoczywać, sprawiać sobie przyjemności, nie uważały czasu spędzonego z bliskimi za czas zmarnowany. Ważniejsze jest to, co mogą wyprodukować, czym się wykazać od tego, jakim kosztem to robią. Cierpi na tym zdrowie ich psychiczne, a w dorosłości rozpadają się ich związki.

„A co gdyby zależało nam na dzieciach jako kompletnych istotach ludzkich, a nie tylko na kimś, kto coś osiąga lub wytwarza?” A. Kohn

Praca domowa zwiększa ryzyko depresji i funduje  niepotrzebny stres

„Większość (…) rodziców może zaświadczyć, że z powodu zadań domowych ich dzieci są chronicznie sfrustrowane, płaczliwe i zestresowane. (…) duża liczba zadań domowych wyczerpuje emocjonalnie wiele dzieci. (…) Badanie opublikowane w 2002 roku dowiodło, że istnieje bezpośredni związek między ilością czasu poświęcanego przez uczniów szkół średnich na pracę domową a poziomem niepokoju, depresji, złości oraz innych zaburzeń nastroju, jakich doświadczali. Tam, gdzie małe dziecko wybuchnie płaczem, nastolatek spróbuje poradzić sobie ze stresem w bardziej kłopotliwy sposób.” A Kohn

Praca domowa odbiera dzieciństwo

Prace domowe godzą w dziecięcą potrzebę odpoczynku i zabawy. Rodzice po całym dniu pracy, chcą odpocząć i się zrelaksować, a od dzieci wymagamy, by po całym dniu w szkole, zasiadały do lekcji.

„Szkoła jest dla mojego dziecka pracą-pisze pewna matka i pod koniec siedmiogodzinnego dnia pracy jest on wyczerpany. Ale kiedy wróci do domu, nadal musi pracować, jak ktoś kto zostaje na drugą zmianę.” A. Kohn

Dzieci mają prawo do leniuchowania i decydowania, jak spędzą wolny czas po szkole. Lekcje zabierają czas na zabawę i ingerują w czas rodzinny, którego i tak jest jak na lekarstwo. Powodują konflikty rodzinne. Dlaczego szkoła ma ingerować w życie rodzinne i wolny czas?

„Zabawa potrzebna jest wszystkim dzieciom i młodym ludziom. Jest to potrzeba wrodzona. Zabawa to biologiczna, psychologiczna i społeczna konieczność, stanowiąca podstawę zdrowego rozwoju oraz dobrego samopoczucia.” Linda A. Mc Gurk

Nuda jest potrzebna, by odzyskać kontakt ze swoimi potrzebami, by pobudzić kreatywność. Dzieci przeciążone pracą domową:

„nie mogą (…) czerpać korzyści z nudy i mają mało czasu na to, by zastanowić się nad tym kim są i czego pragną. (…) nuda to klucz do osiągnięcia większej równowagi wewnętrznej. Nuda podsyca kreatywność.” Linda A. Mc Gurk

Marta Szyszko

na podstawie:

mit pracy domowej

Comments

comments