niedoskonała mama

niedoskonała mama

już się nie rozumiemy
dzieci

„Nastolatki potrzebują wolności i naszej miłości”, kontrola i postawa autorytarna mogą zniszczyć relację

„Ku mojemu zaskoczeniu budziły się we mnie nieznane dotąd emocje. Zamartwiałam się, czułam się bezradna i bezsilna bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Wstydzę się tego, ale chwilami chciałam poniżać, dominować, płakać, miałam ochotę wszystko rzucić i wyjechać…” Anouk-mama nastolatka

To naturalne, że nastolatek dąży do autonomii, reaguje biernym oporem lub sprzeciwem na prośby rodzica, które kiedyś spełniał bez mrugnięcia okiem. Wielu rodziców w takiej sytuacji, w odpowiedzi na własną bezradność i poczucie odrzucenia, próbuje skłonić dziecko do uległości-strasząc, krzycząc, krytykując czy stawiając ultimatum. Chce odzyskać dawną kontrolę i pozycję osoby najważniejszej, niezastąpionej. Jednak wchodzenie na wojenną ścieżkę z nastolatkiem może nadszarpnąć relacje z nim dziś i gdy dorośnie.

„Nastolatki potrzebują wolności i naszej miłości. (…) Nie zawsze łatwo utrzymać więź w stanie nienaruszonym, zwłaszcza gdy dziecko zamyka nam przed nosem drzwi do pokoju. (…) Kiedy dzieci są pasywne, agresywne, przeciwstawiają się nam lub dystansują się wobec nas i naszych napomnień, mamy skłonność do przykręcania śruby: „W tej chwili przestań!”, „Natychmiast posprzątaj swój pokój!” I. Filliozat

Nastolatek, dla którego najważniejsi są znajomi, który zamyka się na klucz w swoim pokoju i cieszy, gdy rodziców nie ma w domu, wbrew pozorom nadal ich potrzebuje. Ale nie rodzica srogiego, z zaciętą miną, tylko cierpliwego, pogodnie do niego nastawionego, będącego po jego stronie.

„Naszą prawdziwą siłą jest nie bycie konsekwentnym, ale troska o więź. Spędzanie czasu z nastolatkiem w przyjaznej atmosferze daje mu siłę i narzędzia, aby stawił czoło różnym życiowym przeciwnościom. (…) Kontrola jest destrukcyjna (…) Narzucanie kontroli, stawianie granic i zakazy sprawią tylko, że wzruszy ramionami, pośle nam ironiczny uśmiech albo się zbutnuje.”  I. Filliozat

Nie chodzi o to, by rodzic przyjął postawę: rób, co chcesz, nie obchodzi mnie to. Może rozmawiać z dzieckiem o konsekwencjach jego zachowań: martwi mnie, gdy ty…, boję się, że…; Taki przekaz daje wolność potrzebną nastolatkowi, który nie cierpi być kontrolowany i chce czuć, że kieruje swoim życiem. Krytyka rodzica podcina mu skrzydła, a obojętność  i brak więzi odbierają pewność siebie. Nastolatek denerwuje się, gdy rodzic próbuje udzielać mu rad, woli być wysłuchany. Unikaj podsuwania gotowych rozwiązań, gdy przychodzi z problemem, pytaj, co w tej sytuacji zamierza zrobić.

„Jeśli dziecko czuje się związane z rodzicami, chce im sprawić przyjemność. Na tym zasadza się prawdziwa siła rodzica.” I. Filliozat

„Jedynym pewnikiem na drodze do osiągnięcia autonomii jest potrzeba bezwarunkowej miłości rodzica. To z niej nastolatek czerpie siły konieczne do wzrostu.” I. Filliozat

Nastolatek musi zmierzyć się z budowaniem własnej tożsamości, targają nim: samotność, agresja, napięcie, czasem sam nie wie, co się z nim dzieje, gdy trzaska drzwiami przed nosem rodzicowi. W związku z dynamicznym rozwojem mózgu, typowe dla nastolatka są: wybuchowość, reaktywność emocjonalna, trudność w hamowaniu emocji. Kary i dezaprobata tylko pogłębiają jego stres i pogarszają sprawę.

„Płat czołowy związany jest z wolną wolą, kontrolowaniem odruchów, przewidywaniem, planowaniem, organizowaniem, empatią i oceną konsekwencji własnych zachowań, a także podejmowaniem decyzji: działać czy się powstrzymać? To właśnie umiejętności, których brak zarzuca się nastolatkom! Może zamiast wyrzucać im niedociągnięcia, powinniśmy sobie uświadomić, że to naturalne, bo w ich mózgu zachodzą właśnie wielkie zmiany? Nastolatkowi więcej czasu zabiera powstrzymywanie własnych odruchów. Wymaga to od niego więcej wysiłku niż od osoby dorosłej lub dziecka. Kary i groźby nie przynoszą efektów-wręcz przeciwnie, mogą pogłębić problem i zwiększyć poziom stresu.” I. Filliozat

Nastolatek może też wypominać krzywdy, które spotkały go w dzieciństwie z naszej strony. To również ma związek ze zmianami zachodzącymi w mózgu.

„Dzięki reorganizacji nastolatek wraca także do ścieżek wydeptanych w dzieciństwie. Budzą się dawne urazy, które tkwią w nieświadomości i przywołują bolesne odczucia. Nastolatek ich nie rozumie, dlatego ma skłonność projektowania emocji na osoby znaczące, przede wszystkim na najważniejszą z nich, czyli matkę.” I. Filliozat

„W okresie dojrzewania dochodzi do zerwania z głównymi figurami znaczącymi (rodzicami).” I. Filliozat

Kontrola i postawa autorytarna mogą zniszczyć twoją relację z nastolatkiem, a potem dorosłym dzieckiem

Trudno  zachować spokój, gdy dziecko celowo łamie pewne normy i depcze nieprzekraczalne granice. Niektórzy rodzice są bardziej podatni do wpadania w złość i atakowania nastolatka, gdy w dzieciństwie byli bici, karani i poniżani, ponieważ ich mózg gorzej radzi sobie ze stresem i szybko przechodzi do stanu: uciekaj lub walcz. Ponieważ sami byli w ten sposób traktowani, uważają, że ta postawa jest usprawiedliwiona w stosunku do ich dorastających dzieci.

„Wyolbrzymione reakcje są miarą naszego stresu. Nagromadzenie napięć, bolesne wspomnienia z przeszłości, poczucie bezsilności i świadomość utraty kontroli uruchamiają w mózgu reakcje stresowe: atak lub ucieczkę. Przy nastolatku jesteśmy na pozycji siły, dlatego nasz mózg decyduje się na atak.” I. Filliozat

Postawa autorytarna, zabójcza dla naszej relacji z dzieckiem, przynosi krótkofalowe korzyści rodzicowi: pozwala zdusić niepokój i usprawiedliwić okrutne, agresywne zachowania, które zapisały się w jego mózgu, gdy sam był dzieckiem i utrwaliły w postaci ścieżek neuronalnych.

„ludzki mózg jest uwarunkowany przez przeżycia z dzieciństwa. W zależności od postawy naszych rodziców zdolności naszego mózgu zostały odpowiednio zmodyfikowane. Jeśli w dzieciństwie często byliśmy karani, odrzucani, bici i poniżani, jeśli baliśmy się naszych rodziców, ciało migdałowate w naszych mozgach było często aktywowane, dlatego teraz jest bardziej podatne i reaktywne. Jeśli rodzice nie odnosili się do naszych emocji z empatią, nie mieliśmy okazji, aby rozwinąć zdolności kory przedczołowej do hamowania reakcji stresowych i uspokajania napięć. Mamy także mniej receptorów oksytocyny.

Nadaktywność ciała migdałowatego połączona z niskim poziomem oksytocyny i niewielkimi umiejętnościami panowania nad emocjami daje stresogenny koktajl sprawiający, że reagujemy irytacją w sytuacji, w której inny rodzic-wychowany w atmosferze większej czułości i empatii-skupiłby się na potrzebach dziecka. Wpisany w nasz mózg schemat każe nam krzyczeć na dziecko. Wówczas zauważamy, że ono się nas boi, a przecież wcale nie chcieliśmy go skrzywdzić! Ten dysonans budzi niepokój i wstyd. W naszej psychice rozpoczyna się proces zwany redukcją dysonansu poznawczego. Łatwiej jest zmienić myśli niż zachowanie, które zostało wpisane w sieć neuronów. Modyfikujemy więc myśli i usprawiedliwiamy własne zachowanie:  „sam się o to prosił”, „Trzeba umieć postawić granice.” I. Filliozat

Ego nastolatka jest kruche i podatne na zranienie, choć jego zachowanie doprowadza nas do szału, starajmy się go nie atakować, nie krytykować i trzymać nerwy na wodzy. Często reagujemy wybuchem, ponieważ trzaskanie drzwiami przez dziecko interpretujemy jako odrzucenie, które ożywia rany z przeszłości.

„Nasze ciało migdałowate szybko identyfikuje (…) zachowanie jako odrzucenie i wszczyna reakcję stresową. (…) Nastolatek wytycza granice, domaga się prywatności. Kiedy tak odwraca się od nas plecami, budzą się wspomnienia z dzieciństwa o tym, jak sami byliśmy odrzuceni, co powoduje silną reakcję stresową. Wściekłość, łzy i rozpacz… Czy czasem nie dobijamy się do zamkniętych drzwi naszej matki?” I. Filliozat

Jak nie wybuchnąć gniewem na nastolatka?

  • Gdy czujesz, że zaraz stracisz panowanie nad sobą, usiądź, nawet na podłodze. W ten sposób wysyłasz do mózgu informację”spokój”, po drugie nastolatek przestaje widzieć w tobie zagrożenie, słabną jego reakcje obronne, nie działasz już z pozycji siły. Przy mniejszym wzburzeniu sprawdzi się zmiana pozycji ciała, np. zamiast na wprost, stań do niego bokiem. Odzyskaj kontrolę nad ciałem, podnieś obie ręce do góry i opuść powoli.
  • Opisz w głowie odczucia płynące z ciała: czuję jak szybko bije mi serce, mój oddech jest płytki, zaciskam szczęki, ciepło rozlewa się po mojej klatce piersiowej. Przybieram groźny wyraz twarzy.
  • Nabieraj głęboko powietrze i wolno wydychaj, zrób to minimum trzy razy.

„Mogę głośno powiedzieć: „Wezmę kilka głębszych oddechów, aby się uspokoić”-w ten sposób uczę ją, jak radzić sobie ze stresem. Chciałabym, żeby sama korzystała z tej techniki.” I. Filliozat

„Najlepszym sposobem na zduszenie agresji jest miłość. (…) Czego chcemy je nauczyć: empatii, współczucia i rozwiązywania problemów czy krytyki i zrzucania winy na innych?” I. Filliozat

Pozwól mu dorosnąć…

Rodzic powinien odbyć żałobę po tym, że nie jest dla dziecka najważniejszy, że ono niedługo się wyprowadzi i będzie decydować o sobie. Rodzic powinien więcej czasu spędzać z życiowym partnerem, przyjaciółmi, rozwijać hobby. Wtedy potrzeba kontroli nad życiem dziecka i utrzymania dawnego charakteru relacji (gdy było ono zależne od rodzica, a rodzic był dla niego kimś niezastąpionym) nie będzie tak silna.

„Chcemy dla niego jak najlepiej, ale to jego życie! Czasem dajemy się ponieść typowemu dla nas mechanizmowi kontroli i tkwimy w automatyzmach, z których trudno się wyrwać. Syn wymyka się spod naszej kontroli, już nas nie słucha (przynajmniej pozornie). Niektórzy rodzice mają problem z własną bezsilnością i walczą, narzucając ograniczenia i stawiając ultimatum-starają się przekupić dziecko i karzą je w ostatecznej nadziei na odzyskanie kontroli. Model autorytarny nie jest jednak skuteczny. Nastolatek już nigdy nie będzie maluchem, nad którego życiem panujemy.” I. Filliozat

„Czas matkowania dobiegł końca! Lata spędzone na czuwaniu, opiece, chodzeniu na plac zabaw… To już za nami. Trzeba przejść żałobę-po małym dziecku, a przede wszystkim po naszym poczuciu bycia potrzebnym. Czuliśmy się tacy ważni! Już nie tylko nie płacze, gdy wychodzimy, ale wręcz się z tego cieszy! Zostaliśmy zepchnięci (bez zbędnych ceregieli) na marginalną pozycję. Musimy pogodzić się z rzeczywistością: nasze dziecko jest już duże i wkrótce opuści dom.” I. Filliozat

Marta Szyszko

Na podstawie:

 już się nie rozumiemy

Comments

comments