niedoskonała mama

niedoskonała mama

po co kobiecie praca
Freelance

Może nie robię czegoś idealnie, ale przynajmniej robię

Co myślisz, gdy patrzysz na ludzi sukcesu? Przyjmijmy, że sukcesem jest prowadzenie własnego biznesu, dobry Page Rank bloga, zainteresowanie reklamodawców. Każdy kiedyś zaczynał. Każdy kiedyś się zbłaźnił lub doświadczył porażki, nim zaszedł tam, gdzie marzył.

Miewał chwile zwątpienia, podejmował ryzyko i liczył się z potknięciami, choć do większości na ogół nie dochodziło. Wreszcie siedział nad pustą kartką papieru i ganił się, że jego tekst jest do niczego. A potem ten niepozorny tekst rozsiewał się niczym wirus po blogosferze i social mediach.

Minęły dokładnie dwa lata od pierwszego wpisu na moim blogu, który w dodatku założyłam na bezpłatnej domenie (blog.pl). Krótko przed tą decyzją skrobnęłam felieton konkursowy do magazynu Twoje Dziecko i… wygrałam fotelik samochodowy, a następnie trafiłam na łamy pisemka, które jako młoda mama, regularnie podczytywałam.

Jeśli w dzieciństwie słyszałam jakiekolwiek komplementy, to właśnie dotyczące pisania wierszy, potem szkolnych wypracowań, w podstawówce wygrałam konkurs w gminie. To było coś, choć kompletnie nie wierzyłam w siebie, cała czerwona recytowałam przed szkołą moją radosną twórczość.

Eksperci od biznesów mówią – trzeba dwóch lat, żeby rozwinąć dochodowy biznes, dlatego nic nie zaszkodzi, jeśli zaczniesz właśnie teraz i wykonasz bezpłatny, wymagający jedynie wyjścia ze strefy komfortu psychicznego, pierwszy krok.

Kolejny kamień milowy? Rozsyłałam CV do różnych e-magazynów, dostałam odpowiedź od parenting.pl, miałam stworzyć poradnik fotelików samochodowych. I stworzyłam. Choć to może niewiele znaczy, miałam kolejny wpis w CV, a on okazał się decydującym, gdy za pośrednictwem portalu mamopracuj.pl poszukiwano copywritera do pisania tekstów blogowych SEO. Okazało się, że osoba rekrutująca również pracowała dla parenting.pl, uznała, że taki chrzest jest wystarczający, by wziąć mnie spośród innych chętnych, a tych podejrzewam, było niemało.

Wniosek? Bez wychodzenia z domu, wysyłając maile w próżnię, można trafić na ten jeden adres, który zaskoczy, dlatego warto spróbować, startując niemalże od zera.

Od tego czasu rozwinęłam blog na własnej domenie i stworzyłam dwa kolejne. Przeprowadzając wywiady, trafiłam na życzliwą duszę, której spodobał się mój warsztat i niegasnący zapał, więc podrzuca mi zlecenia, których sama nie ma czasu przyjąć.

Nie obudziłam się pewnego pięknego dnia i nie doszłam do wniosku, że dziś stanę się poczytną blogerką parentingową. Że będę zarabiać na tym, co mnie odpręża i relaksuje. Że z tego opłacę ZUS. Po prostu zaczęłam działać, nie wiedząc dokąd mnie to zaprowadzi. Wiecie co wyróżnia ludzi, którzy osiągają konkretne cele, od tych, którzy biernie im się przyglądają? Oni działają, gdy ktoś nie wpuści ich drzwiami, wchodzą oknem.

Warto zrobić coś – bo coś, co jest słabe, zawsze można poprawić, ale nie można poprawić czegoś, czego nie ma. Więc, do dzieła!

Marta Szyszko

Comments

comments