niedoskonała mama

niedoskonała mama

felieton

Motywacja, frustracja i samoocena

Nic tak nie podnosi samooceny, niż naoczny dowód, że ktoś się męczy co najmniej w tym samym stopniu co my, a już porównanie się z osobą w cięższym położeniu, to dopiero zdejmuje ciężar z barków i sprawia, że dumnie prostujemy się jak strzały.

Czym jest moja dola z dziećmi roku po roku, z czego jedno już w przedszkolu, w porównaniu z osiedlową koleżanką, której do wesołej ferajny doszła kolejna głowa. Że czasem zaklnę, że się zezłoszczę, że niepedagogicznie zachowam, Marysia i tak zrobi to głośniej i bardziej siarczyście i wtedy wiem, że nie tylko mi się zdarza. Z grzechu pierwszego – rozgrzeszona.

Albo sukcesy zawodowe… Każdy coś tam osiąga, gdzieś się pnie, jakoś wypada. A ja tylko wysyłam tony maili i wirtualny język sobie strzępię po próżnicy, tłumacząc po rodzinie, czym jest właściwie praca zdalna, i że nie, nie załatwiłam sobie umowy o pracę, bo na pełen etat to jestem matką, potem daleko, daleko nic. Czasu nie starcza – albo te zdrowe obiadki na parze, albo pazury, biuro i koleżanki z firmy.

Ale nagle wpadnie odpowiedź, pozytywna, szansa na odrobinę gotóweczki i już się oczy świecą i wraca motywacja żeby wysyłać w próżnię kolejną tonę. I on zauważy, bo jak nie powiem ile się udało zarobić, to prosty wniosek – co ona robiła cały dzień. To co każdego, innego dnia móżdżku – wychowywałam Twoje dziecko, ugotowałam kilka posiłków, a jak starczyło czasu to względnie ogarnęłam pobojowisko/na ogół nie starcza/.

Inna jest rozmowa gdy podam kwotę w PLN. Wtedy jest gratulejszyn i no, no, bo tak za friko siedzieć w domu już zwyczajnie nie wypada. Nie w dobie przekazu – nie ma nic gorszego, niż matka frustrująca się w domu z dzieckiem. Oczywiście, zawsze można frustrować się odrobinę rzadziej lub w mniejszym natężeniu, swym ambicjom i potrzebom dając upust, ale bycie mamą ogólnie niewiele ma wspólnego z hedonizmem.

A dziecku jest wszystko jedno, tak po prawdzie, w jakim stopniu matka w dniu dzisiejszym zagłębiła się w swoją piramidę Maslowa. Grunt, że possać da i na rączki weźmie, a że skwaszona i niecierpliwi się, no cóż nobody’ perfect. Warto walczyć o swoje, nie twierdzę, że nie. Tylko, że w praktyce różnie z tym bywa…

Marta Szyszko

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o