niedoskonała mama

niedoskonała mama

felieton

Moja droga, to ta, na której… mniej śladów

Odpowiedzi lub prób odpowiedzi na pytanie: CO JEST NIE TAK?, które często przybiera formę: CO JEST ZE MNĄ NIE TAK? może być tyle, ile gwiazd na niebie. Nie ma złych i dobrych chwil, nie ma czasu lepszego czy gorszego. W życiu każdego człowieka przychodzi moment, w którym zaczyna się zastanawiać dokąd zmierza?, po co chce tam dojść?, co chce osiągnąć? To bardzo ważny moment, a jeszcze ważniejsze jest, żeby go zauważyć…

Ja mam wrażenie, że wielokrotnie w ostatnim czasie (roku) pojawiał się już w moim życiu, ale ciągle miałam bardzo wiele powodów, żeby go nie dostrzegać.

Jest uparty!

Przychodzi i wraca do mnie w przeróżnych sytuacjach i ciągle daje mi do zrozumienia, że już czas…

Już najwyższy czas, żeby zabrać się za swoje życie, odnaleźć własną drogę i własny głos!

To bardzo trudne, bo wymaga zaprzestania oszukiwania samej siebie, wyjścia poza znany, niekoniecznie lubiany, schemat i przyjrzenia się sobie krytycznie, dlatego, że tylko krytyczne spojrzenie jest konstruktywne. Tylko wtedy można pójść dalej i zobaczyć więcej. Tylko, jeżeli człowiek ma w sobie na tyle pokory, by spojrzeć na siebie i swoje działania bez retuszu, bez podmalowywania i bez przysłowiowego “głaskania się po głowie”.

Nie chcę trwonić czasu na działania dla innych, zwłaszcza dla tych, z którymi jest mi absolutnie nie po drodze…, dość już się w swoim życiu nadziałałam dla otoczenia, że teraz, wreszcie chcę się skupić na sobie!

To moje działania, plany i aspiracje mają być na pierwszym miejscu! Dopuściłam wtedy do siebie swój wewnętrzny głos, usłyszałam go, poczułam, jak śpiewa i przyzywa mnie, bym za nim poszła, ale…

nie poszłam. Nie posłuchałam go… Bo wcale nie jest łatwo go posłuchać!

droga bez śladów

On wyrywa z “ciepłych pieleszy”, sprawia, że mam nagle porzucić, to, co znam, siebie jaką znam i nawet jeżeli nie za bardzo mi się podoba, to, co widzę, jeżeli ja się sobie nie podobam lub czuję, że jakaś część mojej osobowości blokuje resztę, nie pozwala jej oddychać pełną piersią, to bardzo trudno mi przychodzi ten krok w nieznane. Nie chcę go zrobić.

Czepiam się starych, dobrze znanych schematów i oszukuję się, że może jednak nie muszę ich zmieniać… Nie muszę wychodzić z mojej strefy wątpliwego komfortu… Mogę dalej tkwić w miejscu – ani krok naprzód, ani krok w tył, bez ruchu, w stagnacji, nie szarpać się w emocjach i nie wić w pocie czoła… Dobrze znany marazm jest przecież lepszy, niż nieprzewidywalna i nie dająca zamknąć się w pułapce stabilizacji zmiana.

Mogę ją odrzucić, ale mogę też wybrać trudniejszą drogę, nieprzewidywalną, nieodgadnioną, wymagającą ode mnie dużo więcej wysiłku, ale…

o ileż piękniejszą .

***

“Dwie drogi wiodły środkiem lasu. Wybrałam tę, na której śladów było mniej”

tekst: http://wsercugorzlotych.wordpress.com/

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o